Nie masz kaca - nie czytaj!


Przypomnij sobie poprzedni sobotni ranek... Budzisz się, z niepokojem rozglądasz... Tak, jesteś w swoim domu. Jest dobrze. Przynajmniej w połowie dobrze, bo żołądek wraz z biedną wątrobą chyba zamieniają się swoimi miejscami, a głowę najlepiej byłoby odciąć i przytwierdzić nową. Kac.


A jeszcze wczoraj było tak pięknie: grono znajomych, ciekawe rozmowy, coraz bardziej uśmiechnięte twarze i niewiasty, które z każdą chwilą (czyt. z każdym łykiem) wydawały się coraz bardziej atrakcyjne. Oczywiście trzeba się trochę wysilić, aby to wszystko sobie poukładać w całość. Szczególnie ostatni etap spotkania, czyli jeden z końcowych przechyleń szkła a jakoś dziwnie wydłużoną drogą powrotną do domu. Problemy z pamięcią są tutaj niestety wprost proporcjonalne do ilości wypitych trunków, a ściślej mówiąc do stopnia zmieszania ich poprzedniego wieczoru.

Sam powrót do naszej twierdzy to już w niektórych przypadkach totalny wyczyn fizyczny i często akrobatyczny. Tu potrzeba już fachowej głowy, która potrafi nazwać poszczególne ekscesy ruchowe. I tak z pewnością mielibyśmy tutaj pady i przewroty, wymyki, a może nawet salta. Kto wie? Sami autorzy przeważnie o tym nie wiedzą, a szkoda. Szkoda, że w nocy nie pracują ludzie zajmujący się sportem: trenerzy, selekcjonerzy, a także sędziowie z Księgi Rekordów Guinessa. Może wygralibyśmy wszystkie olimpiady i mieli monopol na medale.

Ale wróćmy do dnia "po". Przecież po takich wybrykach trzeba żyć dalej w społeczeństwie: iść na obiad do teściowej, wyjść na dwór z psem, a nie daj Boże iść do pracy, no ale są i takie przypadki.
Musimy więc jakoś szybko poradzić sobie z tym całym bałaganem: bólami, niechęcią do jedzenia i strachem przed zapaleniem papierosa (koszmar!). Oczywiście, jak to mówią, najprostszą zasadą jest to, aby kac nie wyprzedził klina. Takie jednak postępowanie prowadzi do nieuchronnego alkoholizmu, a nie moim zadaniem jest namawianie do tego! Zamiast tego przedstawię sposoby, jak przejść przez ten horror i chociaż w pewnym stopniu załagodzić przykre objawy.

Na pewno potrzebujemy spokoju i ciszy. Jakiekolwiek dźwięki przybierają w tym stanie niewyobrażalne natężenie. Nie mam tu na myśli tego, że są lepiej słyszalne, ale denerwujące i huczące w naszej biednej głowie. Bywa, że nasz spokój jest drastycznie zakłócany. I chyba wszyscy czytelnicy nawet na chwilę nie mieli cienia wątpliwości o czym piszę. Tak, moi drodzy. To nasze ukochane partnerki. One mają zawsze świetne wyczucie czasu, żeby powtarzać do znudzenia znane pytania: gdzie byłeś, z kim byłeś i czemu pachniesz damskimi perfumami.
Jeśli śpimy u kumpla, to problem z głowy. Lecz jeśli jesteśmy na to skazani, to przechodzimy do kroku nr 2, a jest nim uzupełnienie płynów w naszym organizmie. Pijemy dużo wody, najlepiej tej wysokozmineralizowanej, gdyż musimy uzupełnić wypłukane elektrolity. Najlepiej zaopatrzyć się w nią poprzedniego dnia, gdyż w tym stanie ani my nie chcemy spotykać się ze społeczeństwem, ani ono z nami, gdyż atrakcyjność naszego wyglądu została zrujnowana.

Jak mówią najlepsza na kaca jest ciężka praca. Ale co tu robić z samego rana? To znaczy z wczesnego popołudnia? Jest jeden sposób, ale nie w pojedynkę. A nasza ukochana może po pierwsze nie pójść na ten układ. Po drugie musielibyśmy wstać z łóżka, odpowiedzieć na kilka (kilkanaście, kilkadziesiąt) pytań, podreptać do łazienki, żeby wykonać wszystkie te zabiegi higieniczne, a potem wrócić i znów troszkę pomęczyć się z odpowiedziami oraz wysłuchać kilku cennych rad, jakie ona ma nam do udzielenia. A czas goni!

Proponuję jednak skupić się na jedzeniu. Wypity alkohol buszuje w naszym ciele i trzeba go jakoś stamtąd usunąć. Zakładamy ciapki i w piżamce udajemy się do kuchni. Koniecznie nastawiamy wodę na herbatę z dużym plastrem cytryny. Zapomnijmy o kawie, gdyż wzmaga działanie C2H5OH. Herbatkę dobrze jest posłodzić. I tutaj możemy natrafić na kolejne problemy. Łyżeczka jest mała, cukier jest sypki. W drastycznych sytuacjach zaplanujmy sobie wsypanie pięć takich porcji do naszego płynu, z czego dwie na pewno trafią tam, gdzie trzeba. A glukoza doda nam trochę energii. Teraz chwila przerwy. Musimy porozmawiać ze sobą, co zrobimy sobie do jedzenia. Może najpierw zajrzyjmy do lodówki. Wybierzmy jakąś wędlinkę, najlepiej już pokrojoną. Dla zaawansowanych proponuję jajecznicę. Trzy jajeczka, kawałek kiełbaski (ostrożnie z nożem!), chlebek, masełko. Po takiej uczcie wypijamy jeszcze 2 szklanki soku pomidorowego. Potem zostaje jeszcze tylko przysięga, że wczoraj to był ostatni raz, że już nigdy więcej i czekamy na efekty.

KrzyCh


Tagi: kac, facet, porady
Wasze komentarze liczba komentarzy: 3
Nie masz kaca - nie czytaj!
Wysłany 2011-12-12 15:55 gienek napisał:
Opisany przez autora kac, stał się jakoś bardziej "ludzki" :)
Wysłany 2011-12-11 20:04 E. napisał:
ja mam tak dziś...
Wysłany 2011-11-16 21:48 Młody napisał:
Witam:) Świetny artykuł, zgadzam się z nim w 100% szczególnie godny polecenia po piątkowym jak również sobotnim wieczorze.Wszystkim czytającym życzę powodzenia...:) aha i zgodnie z myślą autora pamiętajcie o przysiędze ( szczerej). Pozdro:)


Polecany artykuł

Zapomnij o odkurzaniu Robotyka do niedawna była kojarzona przede wszystkim z kinem science-fiction. Za sprawą...

x