Dobry podryw nie jest zły


W różnych czasopismach, książkach czy w Internecie można znaleźć wiele sposobów na podryw. Jednak wszystko zależy od tego, kogo i gdzie chcemy poderwać. Pamiętać należy przy tym, że podryw to sztuka, która wymaga od nas zaangażowania. Przed każdym kolejnym uwodzeniem należy zastanowić się, czy szukamy krótkiej przygody, romansu, a może prawdziwej miłości.


Bardzo ważne jest to, kogo chcemy poderwać. Bo to od drugiej osoby zależy, czy uda nam się zaznać fajnej przygody, czy też będziemy musieli uciekać przed natrętnym wielbicielem. Wbrew powszechnym oczekiwaniom aby kogoś uwieść, wcale nie musimy być olśniewająco piękni, przystojni, czy też władać pięciom językami na raz. Liczy się coś zupełnie innego, a mianowicie: odpowiedni charakter i pogoda ducha, zaangażowanie w to, co się robi oraz bycie sobą.
Istnieje wiele sposobów na podrywanie. Jednym z nich jest zwyczajne uwodzenie dla zabawy, czyli "podryw dla sportu". Jest to dość praktyczna umiejętność podrywania gdzie się da, podczas oczekiwania na autobus, w supermarkecie czy gdziekolwiek. Wbrew pozorom jest to dobry sposób na praktyczne zastosowanie naszych umiejętności podrywu. Pierwszy krok to technika: upatrujemy sobie ofiarę, podchodzimy do niej i mówimy coś, co nas interesuje (można zacząć standardowo: "Ale dziś paskudna pogoda" lub po prostu: "Cześć, zastanawiam się, kiedy ten autobus w końcu przyjedzie, bo strasznie zmarzłam/złem. Tobie też jest tak zimno?"). Zapewne otrzymamy jakąś odpowiedź (mogą być one różnego typu: "Weź odbij!" albo coś w tym stylu), ale nie możemy się zrażać, bo podryw już trwa! Jeśli nasza ofiara nie jest zbyt gadatliwa, można zmienić temat. Zapytać o coś dotyczącego tego człowieka. Ludzie bardzo lubią o sobie opowiadać. Istotną rzeczą jest, aby wypaść dość naturalnie. Liczy się to, żeby druga strona połknęła haczyk i nawiązała z nami konwersację. Luźne rozmowy z przeciętnymi nieznajomymi sprawią, że z czasem nauczymy się zagadać do każdego. W podryw "dla sportu" nie należy się zbytnio angażować.

Podryw w pracy


To drugi rodzaj flirtowania. Jest on w Polsce bardzo popularny. Technika jest taka sama, jak opisana wyżej.  Z reguły wystarczy zwykłe zaproszenie na kawę lub na piwo po pracy. Większość ludzi z chęcią przystanie na taką propozycję. Pamiętajmy jednak, że podryw w miejscu pracy nie jest wskazany za wszelka cenę. Zbyt częsta obecność swojej lub swojego eks może powodować niekomfortowe warunki pracy.

Podryw na imprezie


To z kolei dość łatwe zadanie. Większość osób przychodzi na imprezkę w tym samym celu, co my. Na "balecie" otwiera nam się szeroki wachlarz możliwości podrywu. Od tradycyjnego proszenia do tańca, po zwykłe zagadanie jakiejś osoby przy barze. Najpierw rozmowa, potem taniec, a w końcu zaproszenie do swojego stolika. No i głębsza konwersacja na temat tego, co nas tu sprowadza itd. Trzeba pamiętać, że jeśli chcemy aby coś z tego było, nie możemy przesadzić z alkoholem. Ilość wypitych napojów wyskokowych może być w tym przypadku przysłowiowym gwoździem do trumny. Ludziom pijanym często puszczają jakiekolwiek hamulce. Później może pozostać zwykły niesmak albo zupełny zanik pamięci z pobytu na imprezie.

Podryw upragnionego celu, czyli wymarzonej miłości


Najtrudniejszy do realizacji plan? Wcale nie. Zgubić nas mogą nasze emocje (jesteśmy roztrzęsieni, pocimy się nadmiernie, nie możemy nic z siebie wydusić - po prostu stres). Drugi ważny błąd to oczekiwanie (myślimy, że nas zlekceważy lub wyśmieje, a to błąd!). Pozytywnym aspektem tego podrywu jest nasza pogoda ducha. Człowiek zakochany mimo wszystko emanuje wprost olśniewającym (wręcz oślepiającym) optymizmem. Na początku druga strona nie zda sobie z tego sprawy, ale zauważy to chociażby w naszych oczach. I wtedy staje się coś, co ją do nas przyciąga, a wtedy fascynacja jednostronna często przeradza się w obustronną. Jeżeli naprawdę czujemy, że się zakochaliśmy, że nam zależy na danej osobie, to co mamy do stracenia? Nic. Idziemy na żywioł. Ot tak, po prostu. Choć w takich przypadkach to trudne, ale należy być przede wszystkim sobą. Nie starajmy się też wyznawać od razu miłości. Wystarczy zwykłe "bardzo cię lubię, dasz się zaprosić na ...spacer, kawę, piwo, do kina? - coś co przypadnie do gustu zarówno tobie, jak i tej drugiej osobie. Jeśli się uda spędzić razem choć trochę czasu we dwoje, to będzie to bardzo dobry prognostyk na przyszłość. Jeśli rozmowa się klei, ty patrzysz na drugą osobę tak samo jak ona na ciebie, a cały świat wokół jest tylko niewyraźnym tłem - to jesteście sobą zauroczeni. W takiej chwili nie należy bać się tego, na co ma się ochotę. Możesz ją/jego przytulić, wziąć za rękę lub pocałować. Przecież nie jest to nic zobowiązującego, ale może znaczyć bardzo wiele...

Ostatni sposób, czyli "metoda dobierania się do majtek"


Ten typ podrywu nosi miano NLS, czyli neurolingwistycznego uwodzenia. NLS to część NLP (technika komunikowania oparta o tworzenie wzorców postrzegania, myślenia u ludzi). Wiąże się ona z wywieranie wpływu, przekonywaniem do swoich racji. Jest to skuteczne podejście do sprawy lecz dość perfidne, poniekąd będące objawami manipulacji. Stosuje ją większość mężczyzn, aby zaciągnąć swoją ofiarę do łóżka i ...na tym koniec. Jak donoszą internetowe źródła, jest to podryw murowany. Szybko, wręcz natarczywie i bez zbędnych ceregieli. Pamiętajmy, że kobiety to nie ryby. To ludzie, a nie inny gatunek. Lubią, kiedy się do nich mówi (choć same czasami przesadzają z długością swoim przemówień), rozmawiajmy więc z nimi z przyjemnością. Bądźmy przy tym pewni siebie, no i nie zapomnijmy o bajerowaniu. Bo jak to mówią "dobry bajer nie jest zły".









P J, żródło: Internet


Polecany artykuł

Zapomnij o odkurzaniu Robotyka do niedawna była kojarzona przede wszystkim z kinem science-fiction. Za sprawą...

x