Jak przeżyć PMS?


PMS (zespół napięcia przedmiesiączkowego) został wpisany w 1992 roku na listę międzynarodowych chorób, co w sumie nie dziwi nas zbytnio, prawda? Tylko jak to wszystko przeżyć z naszej męskiej perspektywy? Kobiety się męczą, a ulżyć im w cierpieniu nie można w sposób, w jaki byśmy chcieli, bo to niehumanitarne i grozi pozbawieniem wolności. Najsłuszniejszym wyjściem byłoby wyjechać na delegację lub pomieszkać tydzień u rodziców, ale patrząc na ogólne zasady życia w społeczeństwie – tak nie można.


Pierwszorzędną sprawą jest zachowanie spokoju i wykazanie się dużą pomysłowością w działaniach. Ale jak być spokojnym przy jej huśtawce nastrojów i podczas wypowiadania słów z prędkością światła? Tutaj pomoże nam nasza wrodzona cierpliwość, którą trzeba w sobie obudzić. Wchodzenie jej w drogę może grozić przykrymi konsekwencjami, a po co mamy spać na wycieraczce szczególnie zimową porą? Statystycznie kobiety właśnie w tym okresie (a właściwie z tym okresem) popełniają najwięcej przestępstw i wykroczeń.
Możemy spróbować numeru z dawaniem prezentów. Jednak nie radzę kupować części garderoby, bo co się może wydarzyć, jeśli taka rzecz będzie choćby o centymetr za duża? Najprostszym wyjściem będą kwiaty, ale z róż lepiej usunąć kolce! Dobrze też pomyśleć o czekoladkach, batonikach – te dobra konsumpcyjne są zawsze neutralne i powinny chwilowo pomóc.

Trzeba pogodzić się również z odpowiedzialnością za wszystkie grzechy tego świata. Nie chodzi tylko o nieposprzątane mieszkanie, sytuację polityczną w kraju, ale też o gradobicie i koklusz. Nie pouczaj i nie naśmiewaj się choćby z najmniejszego błędu. Niektóre absurdy i oskarżenia mogą być tylko pretekstem do kłótni. Nie dajmy się sprowokować. Nauczmy się lepiej sztuki konwersacji w tym okresie. Zresztą dobrze jest mówić mało, ale jeśli już musimy, to używajmy sformułowań typu:

  • "Masz rację, kochanie"
  • "Tak, to moja wina"
  • "Wyglądasz pięknie, kiedy się złościsz"
  • "Nic się nie stało" (np. kiedy ona rzuci w ciebie talerzem, wazą lub nowiutkim żelazkiem z marketu).

Musimy jednak być czujni i słuchać tego, co ona mówi, żeby te wypowiedzi zostały użyte w odpowiednich momentach. Bo narazimy się na ogromne niebezpieczeństwo, kiedy na jej: „Ty mnie już chyba nie kochasz” odpowiemy: „Masz rację, kochanie” lub „Tak, to moja wina”.

Sposób na przytulanie też jest dobry. Jednak przy zachowaniu absolutnej ostrożności. To jak podejść do rozdrażnionego lwa na safari. Pamiętajmy jednak, że nasza osobista, prywatna lwica jest przecież w miarę oswojona i przypomnijmy sobie dziecięce wypady z rodzicami do cyrku. Przytulanie może wiązać się z jednoczesnym oglądaniem jakiegoś „wyciskacza łez” w telewizji, ale w żadnym wypadku jakiegoś „wyrwij zęba” w postaci karate, kung-fu lub innych pokazujących przemoc fizyczną. Bądźmy w miarę wypoczęci, żeby nie przerywać seansu głośnym chrapaniem.

I nie obwiniaj się za to, że chyba znalazłeś się w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie. Nie tylko ty masz takie problemy.

KrzyCh


Wasze komentarze


Polecany artykuł

Zapomnij o odkurzaniu Robotyka do niedawna była kojarzona przede wszystkim z kinem science-fiction. Za sprawą...

x