Ekstremalny facet - JUST EDI


Próbowaliście kiedyś połknąć ogień? Albo żonglować ostrymi maczetami lub włączoną piłą mechaniczną? A może jeździliście na trzymetrowym monocyklu z workiem na głowie? Nie? My znamy kogoś, kto robi to na co dzień i to profesjonalnie. I jest z Radomia!

JUST EDI - czyli Adrian Pruski - pochodzi z Radomia. Zajmuje się żonglerką, ekwilibrystyką, kuglarstwem. Odświeża tradycyjną sztukę cyrkową tak, by pokazywać ludziom coś nowego, oryginalnego, coś, czego jeszcze nie widzieli. To także świetny komik, który w niewymuszony sposób nawiązuje kontakt z publicznością i rzuca dowcipami jak z rękawa. Z JUST EDI rozmawiała Karolina Sierka.


Co jest w twojej magicznej walizce?
- Przez moją walizkę przewijały się różne rzeczy. Do niezbędnego asortymentu na pewno należy monocykl, piła spalinowa, walec, deska, mały rozkładany stolik, kilkanaście piłek do żonglerki, rakieta, ogórek. Sześc razy zmieniałem do niej kółka. Nieraz ważyła ok. 30 kg . Kiedyś kupiłem ogórki w Zakopanem i użyłem ich w pokazie we Wrocławiu, a potem w Sopocie - podróżowały ze mną 3 dni.

Właśnie. jesteś cały czas w podróży...
- Taki zawód. Byłem na festiwalu w Edynburgu, występowałem też w Szkocji, w Mediolanie, w Wiedniu, w Lublinie, w Łodzi, w Toruniu - wszędzie tam, gdzie są pokazy sztuki cyrkowej.

Jeździsz po świecie i pokazujesz sztuczki. Skąd wziął się pomysł na prowadzenie takiego stylu życia?

- Pomysł pojawił się w spontaniczny sposób. To było 7 lat temu. Nudziłem się. Zacząłem obserwować brata, który bawił się żonglerką. Później oglądałem jakiś program o sztuce cyrkowej i pomyślałem sobie, że może powinienem się tym zająć. Oderwałbym się od tej okropnej nudy. Brat pokazał mi kilka sztuczek. Złapałem je w mig. Żonglerka stała się moim hobby. Po dwóch latach podrzucania piłek, postanowiłem zrobić coś więcej - zająłem się tańcem z ogniem. Założyłem swoją grupę. Akrobatyka, ognień, głośna muzyka, żonglerka, energia - to były atrybuty naszych ulicznych występów. Treningi stały się moja pasją. Próbowałem wielu rzeczy: diabolo, plucie ogniem, połykanie ognia, trochę ekwilibrystyki, monocykl. Po trzech latach wyjechałem do Edynburga, by studiować biotechnologię. Spontanicznie wyszedłem na ulicę, by pokazać kilka ciekawych numerów i zarobić trochę pieniędzy - dzięki temu poznałem wielu artystów, którzy stali się moimi mentorami. Wciągnęli mnie w świat Festiwalu Teatrów Ulicznych w Edynburgu, o którym słyszałem, ale nigdy nie myślałem, że kiedykolwiek wezmę w nim udział. Zrezygnowałem ze studiów. Wróciłem do Polski. Trenowałem rok, by pojechać na festiwal do Edynburga. Udało się! Było świetnie! Masa ludzi, doświadczeń - tego mi było trzeba. Po powrocie do Polski zacząłem występować na ulicach naszych miast, robiłem pokazy dla dużych firm. Występowałem praktycznie w każdym mieście Polski. Ulica to żywioł, energia, coś fantastycznego - zakochałem się w tym. Myślę, że będę zajmować się sztuką cyrkową przez całe swoje życie.

Twoją mocną stroną są nie tylko imponujące sztuczki cyrkowe, ale również zabawne dowcipy - wymyślasz je na bieżąco czy przygotowujesz je wcześniej?
- Na pokazach ważna jest interakcja z publicznością. Mam serię żartów standardowych. Wiem, którego z nich mogę użyć, patrząc na reakcje ludzi. Trzeba mieć duże poczucie dobrego smaku, by móc swobodnie żartować w gronie nieznajomych.

Skąd bierzesz pomysły na nowe numery?
- Sam je wymyślam. Zastanawiam się, co sprawia mi przyjemność, co podoba się ludziom i ćwiczę daną sztuczkę, by potem ja pokazać. Teraz przygotowuję coś nowego - planuję zbudować mobilną konstrukcję z metolowych rur o wysokości 3 m, na której będę wisieć głową w dół w kaftanie bezpieczeństwa. Moim zadaniem będzie uwolnienie się z niego. To będzie coś na zasadzie iluzji.

Który numer uważasz za swój popisowy?
- Wykonuję żonglerkę 7 piłkami, odbijając je od stolika - do niedawna w Polsce nie było takiej osoby, która żonglowałaby tyloma piłkami na raz. Teraz próbuje to wykonać mój kolega. Ale na pewno jestem jedynym, który żonglował 9 piłkami jednocześnie.

Komu poleciłbyś zajmowanie się żonglerką, kuglarstwem?
- Żonglerka rozwija koordynację psychoruchową i zręczność, zwiększa ilość szarych komórek - to świetne zajęcie dla każdego. Kuglarz to styl bycia. Trzeba pamiętać, że to wolność, ale także niebezpieczeństwo, duże ryzyko. Dość powiedzieć, że jednym z numerów, żeby przejść przez rakietę tenisową, muszę wybić sobie bark... Jeśli ktoś chciałby się tym zawodem zająć, musi być tego świadomy.

Gdzie w najbliższym czasie możemy Cię zobaczyć?

- 16 i 17 czerwca w Radomiu odbędzie się Festiwal artystów ulicznych i precyzji, w którym będę pokazywać swoje sztuczki. Przyjadą najlepsi artyści sztuki cyrkowej. Zapraszam wszystkich radomian na rynek przy ul. Rwańskiej. Gwarantujemy wyśmienitą zabawę. 

Zdjęcia wykorzystane w artykule dzięki uprzejmości Adriana Pruskiego.


Bez przeszkód wpisujemy Adriana do GALERII LUDZI POZYTYWNIE ZAKRĘCONYCH serwisu "Co Za Dzień".

K.S.


Wasze komentarze


Polecany artykuł

Agnieszka Szulim: "Kolesiostwo" w TVN'ie? O płomiennej miłości Piotra Woźniak-Staraka i Agnieszki Szulim pisałem już niejednokrotnie,...

x