Wywiad z Krzysztofem Ignaczakiem!

Wywiad z Krzysztofem Ignaczakiem!
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Cerrad Czarni Radom przegrali w sobotę z Asseco Resovią Rzeszów 0:3 i była to ich druga porażka w PlusLidze. Mimo to pochwał radomianom nie szczędził MVP tego spotkania, Krzysztof Ignaczak. Z libero Resovii rozmawiał Michał Nowak. 

Wygraliście z Czarnymi 3:0, ale beniaminek PlusLigi sprawił Wam chyba nieco problemów?

- Dla nas zawodnicy leworęczni w zespole Czarnych to jest coś nowego. Dwóch młodych chłopaków - Bołądź i Wachnik - napsuli nam najwięcej krwi i dzięki nim to widowisko stało na takim, a nie innym poziomie. My się cieszymy, że wygraliśmy. Teren w Radomiu jest ciężki. Nie każdy zawodnik naszego zespołu na tej hali grał, ja już miałem wcześniej tę przyjemność. Ten obiekt jest dosyć specyficzny. Nastawialiśmy się tutaj na ciężki bój. Teraz poziom sportowy zespołów w lidze się podniósł. Tak na dobrą sprawę decydują czasami dwie piłki o tym czy ktoś wygra czy przegra. Myślę, że kibicom to sobotnie widowisko mogło się podobać. Było dużo fajnej walki ze strony tych młodych gniewnych zawodników Czarnych, jak tutaj ktoś ich nazwał. Poprzeczka była postawiona wysoko i myślę, że oni napsują jeszcze trochę krwi innym zespołom.

Jesteście chyba na razie na takim etapie, że liczą się przede wszystkim punkty, a lepsze zgranie przyjdzie później? W okresie przygotowawczym trenowaliście przecież w niepełnym składzie, bez wielu reprezentantów.

- Wiadomo, że Resovia i Czarni grają o zupełnie inne cele. My mamy za założenie przyjechać do beniaminka i zdobyć trzy punkty i to udało się zrealizować. Trener desygnował do gry nieco inny skład niż na środowy mecz w Superpucharze. To cieszy, że ci zawodnicy zdołali dźwignąć ciężar tego spotkania i wygraliśmy za trzy punkty i nie trzeba było korzystać z ludzi, którzy tego dnia odpoczywali, bo przed nami ciężki sezon, dużo grania, zaczyna się Liga Mistrzów. Na pewno ta szeroka ławka pomoże nam w jednych i drugich rozgrywkach. Chcemy wygrywać jak najwięcej i myślę, że ta drużyna jest na dobrych torach, żeby grać jeszcze lepiej. Niektórzy reprezentanci wrócili dosyć niedawno i tego zgrania jakiego byśmy sobie życzyli jeszcze między nami nie ma. To przyjdzie jednak za dwa, trzy miesiące. Nie mniej jednak i tak ta gra wygląda dobrze, natomiast będziemy ciężko pracować na treningach, aby nasza dyspozycja była jeszcze lepsza.

Czy to, że graliście z Czarnymi dwukrotnie w trakcie okresu przygotowawczego pomogło Wam w rozpracowaniu przeciwnika przed tym meczem w lidze? Wiadomo, że ciężko gra się z beniaminkiem, bo nie wiadomo do końca, czego po takim zespole można się spodziewać.

- Na pewno pomogło. To dało nam mniej więcej obraz tego jak zespół Czarnych się prezentuje. Wiadomo, że teraz korzysta się z wielu statystyk, opracowań, analiz matematycznych i to daje obraz, może nie całości, ale większości tego jak scharakteryzowana jest drużyna. Wiedzieliśmy, że tych dwóch młodych chłopaków (Bołądź i Wachnik - przyp.red.) będzie wiodło prym w ataku i tutaj nas niczym Radom nie zaskoczył. Wiedzieliśmy, że tak będzie i tylko ich umiejętności decydowały o tym, że tak dobrze grali.

Graliście już zarówno z BBTS-em jak i Czarnymi, czyli dwoma beniaminkami PlusLigi. Ciężko oceniać po zaledwie dwóch spotkaniach, ale który z tych zespołów pozostawił lepsze wrażenie?

- Chyba jednak większy potencjał ma zespół z Radomia. Wydaje mi się, że Czarni mogą sprawić niejedną niespodziankę, tym bardziej we własnej sali. Bielsko wypadło trochę gorzej w Rzeszowie, ale w sobotę wygrało z Warszawą. Widać, że pierwsze koty za płoty, nie wiemy na ile byli stremowani, bo to ich debiuty. Radomianie w tej kolejce grali po raz pierwszy przed własną publicznością, Bielsko również i widać, że będą groźni we własnych salach. Nie ma w tym momencie słabych zespołów w lidze i trzeba się pilnować żeby nie tracić punktów.

Trener Andrzej Kowal wspomniał na pomeczowej konferencji prasowej, że tacy zawodnicy jak Bołądź czy Wachnik będą za kilka lat stanowić o sile PlusLigi. Podzielasz tę opinię?

- Myślę, że przed nimi jest duża przyszłość. Nie mogą jednak dać się zwariować i uwierzyć w swoją wielkość. Ja zawsze powtarzałem, że trzeba zagrać dwa, trzy sezony aby uzyskać status dobrego zawodnika, a z pięć dobrych sezonów, aby dostać się do reprezentacji i zostać okrzykniętym, można powiedzieć, gwiazdą. Trzeba utrzymywać stabilny poziom i jeśli oni ten poziom utrzymają, to myślę, że mogą być dużym wsparciem reprezentacji, bo potencjał fizyczny mają ogromny. Chciałbym, żeby się tak rozwijali i szli w tym kierunku, z myślą o reprezentacji i o tym żeby osiągać coraz większe sukcesy.

Powiększenie ligi do dwunastu zespołów to właśnie szansa dla takich zawodników i możliwość rozwoju?

- Myślę, że tak. Im więcej polskich młodych zawodników będzie grało w lidze, tym lepiej dla naszej reprezentacji. Zobaczymy na ile to będzie dla nich możliwość rozwoju. Jeśli będą korzystać z tego doświadczenia i jeśli rzeczywiście do reprezentacji będą napływać nowe postacie i nowy narybek, to będzie to tylko z korzyścią dla polskiej siatkówki.

Michał Nowak (m.nowak@cozadzien.pl)

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy