Znów było blisko! Rosa minimalnie gorsza od Turowa

Znów było blisko! Rosa minimalnie gorsza od Turowa
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Koszykarze Rosy Radom przegrali na wyjeździe z PGE Turowem Zgorzelec 65:68. To trzecia minimalna porażka radomian z wicemistrzem Polski w tym sezonie.

Dwa poprzednie mecze pomiędzy tymi zespołami również kończyły się nieznacznymi triumfami ekipy ze Zgorzelca. W listopadzie Turów wygrał 77:73, a dwa tygodnie temu w Intermarche Basket Cup 83:80. W piątkowy wieczór było podobnie, ponownie minimalnie lepsi okazali się wicemistrzowie Polski.

Radomianie fatalnie rozpoczęli to spotkanie. Pierwsza kwarta zakończyła się ich porażką aż 8:26! W tym czasie goście nie trafili ani jednego rzutu za dwa punkty. Do kosza wpadły tylko dwa rzuty wolne Kirka Archibeque'a i dwa za trzy punkty Jakuba Dłoniaka. - Nie trafialiśmy rzutów nawet z czystych pozycji, a rywale to wykorzystali i sami nas wypunktowali - podsumował pierwsze dziesięć minut gry Wojciech Kamiński, trener Rosy. Druga ćwiartka wyglądała już zdecydowanie lepiej. Co prawda również zakończyła się zwycięstwem miejscowych, ale już tylko jednym punktem i do przerwy było 42:23.

Piętnastominutowa przerwa wyraźnie pomogła radomianom. Rosa wróciła na parkiet odmieniona. Przez cztery i pół minuty zdobyła jedenaście oczek nie dając rywalom trafić ani razu. Po rzucie Kamila Łączyńskiego było już tylko 53:47.

Ostatnia część gry również początkowo należała do ekipy z Radomia. Na pięć minut przed końcem Korie Lucious rzutem za trzy punkty doprowadził do remisu (55:55) a chwilę potem po trafieniach Kirka Archibeque'a i Łukasza Majewskiego było 55:59! Podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego utrzymywali tę przewagę i półtorej minuty przed końcową syreną było 62:65. Niestety radomianie, w przeciwieństwie do gospodarzy, więcej punktów w tym meczu nie zdobyli. Po akcji 2+1 Damiana Kuliga był remis 65:65. Chwilę później celny rzut z dołożył Tony Taylor i zrobiło się 67:65. Przyjezdni byli w posiadaniu piłki, ale źle wyprowadzili akcję i zanotowali stratę. Wykorzystali to koszykarze Turowa i Taylor trafił jeden z dwóch rzutów z linii czterech metrów (68:65). Rosa miała jeszcze szansę na doprowadzenie chociaż do dogrywki, ale w końcówce rzuty Majewskiego i Archibeque'a nie znalazły drogi do kosza.

- Mieliśmy w tym meczu swoje szanse jednak źle rozegraliśmy kilka akcji, parę rzutów nie wyszło, gospodarze mieli szczęście w paru akcjach, taki jest sport. Pierwsza połowa nie może cieszyć, druga już tak, ale cóż z tego, skoro przegraliśmy i dwa punkty pozostają w Zgorzelcu. Nam potrzebne są zwycięstwa, a tego dzisiaj nie udało się osiągnąć - powiedział po spotkaniu coach Rosy Radom.

Mimo przegranej Rosa ambitnie walczyła do samego końca i nie powinna się wstydzić minimalnej porażki. - My jesteśmy w lidze dopiero drugi rok, Turów gra znacznie dłużej i osiągał takie sukcesy jak kilkukrotne wicemistrzostwo Polski. To drużyny na innym poziomie. Przed nami jeszcze długa droga, ale będziemy robić wszystko, aby prezentować się coraz lepiej - zaznaczył Wojciech Kamiński.

Następny mecz ligowy (na wyjeździe z AZS Koszalin) Rosa rozegra dopiero w niedzielę 9 marca. Dwutygodniowa przerwa spowodowana jest zaplanowanym na 2 marca Czesko-Polskim Meczem Gwiazd, w którym wystąpi m.in. rozgrywający Rosy, Korie Lucious. - Przez ten czas spokojnie będziemy przygotowywać się do kolejnego spotkania ligowego - informuje szkoleniowiec.

PGE Turów Zgorzelec - Rosa Radom 68:65 (26:8, 16:15, 11:24, 15:18)
PGE Turów: T.Taylor 16, Kulig 14, Karolak 14, Prince 12, Dylewicz 5, M.Taylor 3, Zigeranović 3, Krestinin 1, Stelmach
Rosa: Majewski 16, Dłoniak 15, Lucious 13, Archibeque 10, Witka 9, Łączyński 2, Radke, Zalewski, Adams, Jeszke

Michał Nowak (m.nowak@cozadzien.pl) / fot. archiwum

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

#WieszPierwszy

Polecamy