PODSUMOWANIE: Rosa i Czarni na dwóch biegunach

PODSUMOWANIE: Rosa i Czarni na dwóch biegunach
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Dyspozycja radomskich drużyn występujących w najwyższych klasach rozgrywkowych jest po fazie zasadniczej bardzo różna. Koszykarze Rosy są ostatnio na fali wznoszącej, siatkarze Cerrad Czarnych - wręcz przeciwnie.

Sam awans do play-offów jest dla obu klubów wielkim osiągnięciem. Niewielu chyba przed sezonem zakładało, że Cerrad Czarni zajmą po fazie zasadniczej szóstą lokatę grając tak młodym składem, który przecież budowany był w ostatniej chwili, po późno ogłoszonej decyzji o dołączeniu radomian do stawki plusligowych ekip. Celem Rosy z kolei był awans do najlepszej ósemki Tauron Basket Ligi, a dzięki świetnej grze radomianie zapewnili sobie go już przed rywalizacją w lidze szóstek. Nic więc dziwnego, że kibice ostrzyli sobie zęby na zwycięstwa swoich ulubieńców w dalszej części sezonu.

Koszykarze Rosy z meczu na mecz radzą sobie coraz lepiej. We wspomnianej lidze szóstek jeszcze nie przegrali i są jedyną drużyną, która ma taki status w "top six". Podopieczni trenera Wojciecha Kamińskiego zaczynali rywalizację w II etapie na szóstej pozycji, a aktualnie awansowali już na czwartą lokatę. Najpierw wygrali na wyjeździe z Energą Czarnymi Słupsk, potem po zaciętym spotkaniu pokonali u siebie PGE Turów Zgorzelec, a kilka dni później w Ergo Arenie rozprawili się z Treflem Sopot. W żadnym z tych spotkań nie byli faworytem. Nie byli nim również w niedzielnym starciu z mistrzem Polski Stelmetem Zielona Góra. Przed tym spotkaniem obie ekipy miały miano niepokonanych w "top six". Po końcowej syrenie ten status ma już tylko Rosa! Ekipa z Radomia pokonała mistrzów jednym punktem, a euforii po zakończeniu spotkaniu nie było końca. To ogromny sukces radomskiego klubu, który krok po kroku, z sezonu na sezon stawia sobie coraz to wyższe cele. Nic w tym dziwnego, nie na co dzień odnosi się tak spektakularne zwycięstwa.

Nie powinno też dziwić, że rywale na poważnie już zaczęli obawiać się teamu trenera Wojciecha Kamińskiego. Wydaje się, że radomianie nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, a o Rosie może być w tym sezonie jeszcze bardzo głośno!

Zupełnie inne nastroje panują w obozie Cerrad Czarnych Radom. Radomianie zajęli po fazie zasadniczej, podobnie jak zresztą Rosa, doskonałe szóste miejsce, co dla beniaminka jest wynikiem znakomitym (drugi beniaminek, BBTS Bielsko-Biała, uplasował się na ostatnim miejscu). Podopieczni trenera Roberta Prygla byli chwaleni przez wielu ekspertów, a gra tego młodego zespołu mogła się podobać kibicom. Coś się jednak w zespole Wojskowych ostatnio zacięło. Po raz ostatni Czarni wygrali ligowe spotkanie 14 lutego, kiedy to we własnej hali pokonali BBTS Bielsko-Biała. Od tego czasu ponieśli siedem porażek (sześć w lidze, jedną w Pucharze Polski). O ile przegranych z takimi drużynami jak Asseco Resovia Rzeszów czy Jastrzębski Węgiel można było się spodziewać, tak niedzielnej z AZS Politechniką Warszawską już mniej, a na pewno nie w tak słabym stylu. Radomianie w niczym nie przypominali zespołu, który w fazie zasadniczej potrafił napsuć krwi niejednemu faworytowi. Siatkarze Czarnych wyglądali na przybitych ostatnimi porażkami, brakowało pewności siebie i radości z gry, o czym trener Robert Prygiel wspominał na konferencji prasowej po meczu w Arenie Ursynów.

W II rundzie play-off radomianie na razie przegrywają tylko 0:1, a kolejne spotkanie już w sobotnie popołudnie w hali MOSiR. Jeśli radomianie nie odnajdą wspomnianej radości z gry, to ciężko będzie im skutecznie rywalizować z Inżynierami.


Michał Nowak (m.nowak@cozadzien.pl)

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy