Kamil Łączyński: Walczymy dalej!

Kamil Łączyński: Walczymy dalej!
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Kamil Łączyński to jeden z wyróżniających się graczy Rosy Radom w tym sezonie. Rozgrywający nabawił się kontuzji w pierwszym meczu ćwierćfinałowym z Anwilem Włocławek i wrócił do gry dopiero w piątym, decydującym spotkaniu. - Nie spoczywamy na laurach i walczymy dalej! - powiedział Kamil Łączyński w rozmowie z Michałem Nowakiem tuż po zakończeniu meczu.

Historyczny awans Rosy Radom do półfinału Tauron Basket Ligi stał się faktem. Jak ocenisz rywalizację z Anwilem w ćwierćfinale?
- Była bardzo zacięta, rozstrzygnęła się dopiero w piątym pojedynku. To co w niedzielę działo się w Hali Mistrzów, to było coś pięknego. Przy tak super dopingujących kibicach chce się grać w koszykówkę. Wiedzieliśmy, że mamy nieco szerszą ławkę od Anwilu i że oni są już zmęczeni, ale pokazali kawał dobrego basketu i jestem pełen uznania dla tych chłopaków. Ja jestem zadowolony i szczęśliwy z naszego awansu, to jest historyczny sukces, ale nie spoczywamy na laurach i walczymy dalej!

Co się stało w końcówce meczu? Kibiców mogliście przyprawić o szybsze bicie serca.
- Zaczęło się od mojego niecelnego layupa. Gdybym trafił, to by już w zasadzie zakończyło sprawę, ale ważny jest finisz i nie to jak się zaczyna, tylko jak kończy. Najważniejsze, że wygraliśmy i jesteśmy w półfinale.

W półfinale czeka na was PGE Turów Zgorzelec, rywal trudny, ale chyba nie jesteście bez szans w tym starciu?
- Rywal trudny, ale będziemy walczyć. Nie patrzymy na to, że rywal jest wyżej notowany i będziemy starać się robić swoje. Jedziemy tam po to, żeby wygrać chociaż jeden mecz. Mam nadzieję, że będą to zacięte pojedynki. Oba spotkania będą transmitowane w telewizji i chciałbym, żeby kibice mogli nacieszyć oczy naszą grą.

Michał Nowak (m.nowak@cozadzien.pl) / fot. archiwum cozadzien.pl

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy