Wywiad z właścicielem Radomiaka, cz.1

Wywiad z właścicielem Radomiaka, cz.1
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Wiele osób nurtuje pytanie, kim jest Piotr Nowocień. Czy mógłby Pan przybliżyć nieco swoją sylwetkę?

- Pochodzę z Radomia, ukończyłem szkołę podstawową nr 5 na osiedlu XV-lecie, a później liceum im. Marii Konopnickiej - wszystko blisko Radomiaka (śmiech). Potem wyjechałem do Warszawy, rozkręciłem kilka biznesów, w które wciąż jestem zaangażowany, takie jak firma sprzedażowa, call center czy akcje sprzedażowe i promocyjne. Doradzam także zarządom kilku spółek. Można powiedzieć jednak, ze do Radomiaka przyszedłem jako prywatny przedsiębiorca.

Piotr Nowocień grał kiedyś w piłkę?
- Grał, ale amatorsko. Zazwyczaj na bramce.

Zainteresowanie Radomiakiem przejawiało się poprzez chodzenie na mecze w przeszłości?
- Kiedyś, kiedy jeszcze chodziłem do szkoły, bywałem na meczach bardzo często. Później ze względu na różne obowiązki nie mogłem pojawiać się na stadionie, ale miłość do klubu pozostała, sentyment również. Poza tym, w jaki klub miałbym zainwestować, jeśli nie w Radomiaka? (uśmiech). To zdecydowanie numer jeden.

Nie mieliście żadnych wątpliwości, żeby przejąć klub?
- Z Panem Hernikiem na temat przejęcia akcji rozmawialiśmy od ładnych kilku miesięcy. W międzyczasie warunki transakcji  kilkukrotnie się zmieniały. Rozmawialiśmy o przejęciu od 51 do 100 procent akcji. Ostatecznie stanęło na 90 procentach. Co do wątpliwości - wiadomo, jest to spółka akcyjna, więc mocno skomplikowany podmiot prawny. Musieliśmy zrobić wstępną weryfikację i podpisać odpowiednią umowę z Panem Hernikiem. Na dokładniejsze analizy nie było czasu.

Czy istnieje zagrożenie, że po pewnym czasie klub będzie zadłużony, niewypłacalny?
- Podchodzimy ostrożnie do kwestii budżetowych. Nie jest tak, że przychodzimy i rzucamy na stół jakieś pieniądze. Liczymy, że za trzy miesiące pozyskamy sponsorów, bo inaczej nie będzie środków na dalszą działalność. Kalkulujemy to tak, żebyśmy mieli chociaż pieniądze na zakończenie rundy i sezonu - w tym bardzo pesymistycznym wariancie, kiedy sponsorów nie uda się pozyskać. Moglibyśmy wejść z większym budżetem od razu, zatrudnić kilku jeszcze droższych piłkarzy, ściągnąć zawodników z ekstraklasy czy pierwszej ligi, ale to nie jest bezpieczne podejście.

Drugim właścicielem Radomiaka został Rafał Markiewicz. Czym on będzie się zajmował?
- Tak, kupił akcje przez swoją spółkę inwestycyjną MLOGOS. To człowiek z Warszawy, miłośnik piłki nożnej. Zainteresowałem go tą inwestycją. Wspiera mnie finansowo. Będzie oczywiście weryfikował, jak pieniądze są wydawane, ale nie będzie się mieszał w kwestie zarządzania czy bieżących spraw.

Kadra Radomiaka jest już praktycznie dopięta. Nie było jednak mowy o tym, na jak długo podpisane są   kontrakty piłkarzy.
- Są to kontrakty najróżniejsze, od pół roku do dwóch lat. Chcemy do zespołu dołączyć jeszcze dwóch, może trzech zawodników - napastnika i pomocnika.

Czyli nie powtórzy się sytuacja z zeszłego sezonu, kiedy prawie wszyscy zawodnicy mieli roczne kontrakty, które skończyły im się z dniem 30 czerwca, a potem Radomiak został praktycznie bez zawodników z ważnymi umowami?
- Takie sytuacje już na pewno się nie powtórzą. Jeśli będziemy wiedzieli, że komuś kończy się kontrakt za dwa czy trzy miesiące, to będziemy z taką osobą odpowiednio wcześniej negocjować. Jeśli będzie ona chciała odejść i rozwijać się gdzieś indziej, wtedy będziemy mieli czas na poszukiwanie zastępstwa. Teraz, do ostatniej chwili zawodnicy nie byli pewni, co dzieje się w spółce i szukali jakiejś alternatywy i ja wcale się temu nie dziwię. Jeśli przejąłbym spółkę miesiąc czy półtora wcześniej, to wtedy tej sytuacji by nie było, bo byłby czas na rozmowy z zawodnikami.

Cel sportowy na najbliższy sezon to przede wszystkim utrzymanie w lidze po reorganizacji rozgrywek?
- Tak, będzie to jednak dużo trudniejsze niż w ubiegłym sezonie. Tylko osiem drużyn się utrzyma. Wiele zespołów się wzmocniło. U nas były duże roszady. Czy będą wzmocnienia? To pokażą najbliższe mecze.

A plany długofalowe?
- W dłuższej perspektywie na pewno chcemy awansować do pierwszej ligi, a potem z czasem być może do ekstraklasy. Miejmy nadzieję, że jeśli zawodnicy będą grać i osiągać dobre wyniki, to miasto przychylniej spojrzy też na kwestię budowy nowego stadionu. Radom jest na tyle dużym miastem, że zasługuje na swój klub w wyższych ligach.

Jaki budżet będzie miał Radomiak na sezon 2013/2014?
- Jeszcze tego nie wiemy, dlatego, że chcemy pozyskiwać sponsorów. Pracujemy nad pakietami sponsorskimi. Będziemy chcieli je pogrupować na sponsora wspierającego, sponsora głównego i sponsora strategicznego. Zobaczymy, jak potencjalni sponsorzy taką ofertę przyjmą. Jeszcze nie wyszliśmy z tą inicjatywą do firm, bo nie mieliśmy na to czasu, ale w niedalekiej przyszłości na pewno to uczynimy.


W środę (7 sierpnia) zaprezentujemy drugą część wywiadu z nowym właścicielem Radomiaka.

Michał Nowak / Mariusz Skopek

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy