Radomiak wciąż na dnie. III liga coraz bliżej?

Radomiak wciąż na dnie. III liga coraz bliżej?
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Piłkarze Radomiaka Radom po raz kolejny stracili punkty. Tym razem zaledwie bezbramkowo zremisowali z innym outsiderem, Concordią Elbląg i w dalszym ciągu zamykają tabelę. Szanse na utrzymanie się Zielonych w II lidze wydają się być już tylko iluzoryczne.

Zapis relacji live - TUTAJ

O ile w trzech pierwszych wiosennych spotkaniach radomianie rywalizowali z drużynami z czołówki i te porażki można w jakiś sposób wytłumaczyć, tak w sobotnie popołudnie zmierzyli się z przedostatnią w tabeli Concordią i ten mecz bezwzględnie powinni wygrać, a zaledwie go zremisowali.

Po fatalnej rundzie jesiennej jasne było, że wiosną Radomiak musi zdobywać punkty. Tak się jednak nie dzieje, a bilans 3 porażki, 1 remis, 7 goli straconych i tylko 1 strzelony (i to w dodatku z rzutu karnego) mówi sam za siebie.

Zobacz galerię zdjęć z meczu

Tuż przed rozpoczęciem spotkania źle poczuł się Łukasz Białożyt, który miał wybiec w podstawowym składzie. W wyjściowej jedenastce zastąpił go Marek Masiuda.

Podopieczni trenera Marcina Jałochy mieli swoje okazje do strzelenia bramki w pierwszej części gry. W 7 minucie ładną indywidualną akcję przeprowadził Dariusz Brągiel, ale jego strzał obronił Kamil Hrynowiecki. Goście odpowiedzieli uderzeniem Patryka Burzyńskiego z dystansu, które minimalnie minęło bramkę Radomiaka. W 27 minucie przed szansą stanął Jakub Cieciura. Dostał on piłkę z głębi pola, ale w dobrej sytuacji strzelił wprost w golkipera. Pięć minut później Bartosz Jaroch odebrał przeciwnikowi piłkę pod polem karnym, uderzył z piętnastu metrów zewnętrzną częścią stopy, ale ponownie górą był Hrynowiecki. Tuż przed przerwą minimalnie chybił Marcin Orłowski.

W drugiej części gry to przyjezdni częściej gościli pod bramką Dawida Marca, który jednak tego dnia był dobrze dysponowany i nie dał się pokonać rywalom. Mimo że czasu do końca było coraz mniej, to gospodarze nie stwarzali realnego zagrożenia pod bramką Concordii i mecz ostatecznie zakończył się podziałem punktów.

Radomiak Radom - Concordia Elbląg 0:0

Radomiak: Marzec - Jaroch, Świdzikowski, Markowski, Wojdyga, Cieciura, Orzechowski, Masiuda, Brągiel, Filipek (Leandro 46'), Orłowski (Stanisławski 84')
Concordia: Hrynowiecki - Bogdanowicz (Ondoua 66'), Broniarek, Burzyński, Munos, Okada, Kiyoshi, Zapata, Lopez (Fujikawa 46'), Gonzalez (Perez 13'), Galeniewski (Jastrzębski 90+1')


POWIEDZIELI PO MECZU

Jesus Vicente Gimenez (trener Concordii Elbląg): Ten punkt jest dla nas bardzo ważny. Gratuluję przeciwnikowi, ponieważ to zespół z dobrą ofensywą. W tym meczu rywale chcieli zwyciężyć, zagrali niezłe spotkanie i ten jeden punkt jest dla nas istotny.

Marcin Jałocha (trener Radomiaka Radom): Dla nas ta dzisiejsza strata punktów oznacza to, że bardzo oddaliliśmy się od pierwszej ósemki. Na pewno na boisko wyszliśmy z przekonaniem, żeby to spotkanie wygrać. Może nie rozegraliśmy jakiegoś wielkiego meczu, ale na pewno stworzyliśmy sobie więcej sytuacji niż w poprzednich meczach, ale jeśli się ich nie wykorzystuje, to ciężko wygrać mecz. Okazje do strzelenia gola były bardzo klarowne i takie muszą być wykorzystywane. Jeżeli udałoby się strzelić bramkę, to na pewno drużyna by się lepiej poczuła i dostalibyśmy wiatru w żagle co poskutkowało by zdobyciem przez nas trzech punktów. Nie chcę nas usprawiedliwiać, ale z rozgrzewki zszedł Łukasz Białożyt, który "ciągnął" nam ten środek pomocy. Mamy spore problemy z kontuzjami i jak nie jeden zawodnik, to drugi wyskakuje nam ze składu. Remis w tym momencie nas nie urządza, bo to strata dwóch punktów. Całkiem inaczej sobie wyobrażałem naszą sytuację po czterech meczach wiosną. Niestety życie zweryfikowało, że jesteśmy w tym miejscu a nie innym. Zostały następne mecze, w których trzeba wyjść i pokazać, że ta drużyna potrafi wygrywać.

Michał Nowak (m.nowak@cozadzien.pl) / fot. M.S.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy