Radomiak rozbił Siarkę na jej terenie

Radomiak rozbił Siarkę na jej terenie
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Po dwóch przegranych z rzędu, piłkarze Radomiaka Radom wreszcie zasmakowali zwycięstwa. Tym razem w zaległym meczu, pokonali na wyjeździe Siarkę Tarnobrzeg, aż 1:4. Jest to na pewno dobry prognostyk, przed zbliżającym się, bardzo prestiżowym, wyjazdowym pojedynkiem z Motorem Lublin, do którego dojdzie już 9 czerwca.


Na zdjęciu biegnący w stronę piłki Piotr Kornacki (zielona koszulka), który w wyjazdowym meczu z Siarką, strzelił rywalowi dwie bramki.

Lepiej w mecz weszli piłkarze Artura Kupca, którzy w 5 minucie objęli prowadzenie. Piłkę w środku pola stracił Figiel, przejął ją jeden z graczy Siarki, zagrał dalekie podanie do wysuniętego Marcina Truszkowskiego, który uciekł stoperom Radomiaka i w sytuacji sam na sam pokonał Dominika Budzyńskiego. Podopieczni trenera Niedźwiedzia bardzo szybko mogli wyrównać, lecz w 9 minucie po akcji Figla i trafieniu Leandro, sędzia nie uznał gola, odgwizdując spalonego. Od tego momentu to Radomiak prowadził grę, ale przez to często narażał się na kontrataki przeciwnika. W 18 minucie meczu indywidualny błąd Daniela Ciacha, w polu karnym wykorzystałby Truszkowski, który w doskonałej sytuacji trafił jednak w słupek. Po tej sytuacji zawodnicy Radomiaka chyba wreszcie się otrząsnęli i szybko odpowiedzieli pięknym trafieniem Krystiana Putona. Gol ponownie nie został uznany, ponieważ ponownie arbiter boczny "podniósł" kontrowersyjnego spalonego. Wreszcie w 24. minucie o spalonym nie mogło być już mowy i po zagraniu od Figla, Piotr Kornacki w sytuacji sam na sam pokonał Kamila Beszczyńskiego. Jeszcze przed przerwą Radomiak po raz czwarty w tym spotkaniu umieścił piłkę w bramce Siarki, ale akcja Figla z Leandro znów została zakwalifikowana jako "spalona".

W drugiej części meczu, ponownie od początku do ataku ruszyli gospodarze. "Zieloni" nie potrafili oddalić zagrożenia od własnego pola karnego. Po jednej z akcji Siarki, futbolówka po strzale Piątkowskiego zatrzymała się na poprzeczce, co było ponownie groźnym ostrzeżeniem dla piłkarzy ze Struga. W 51 minucie znakomitym uderzeniem z boku pola karnego popisał się egzekwując rzut wolny Jakub Cieciura i piłka ku uciesze strzelca, drużyny i kibiców Radomiaka, wpadła za kołnierz Beszczyńskiego. Strzelona bramka "wyzwoliła" w piłkarzach jeszcze większą ochotę do gry, czego efektem były kolejne ciekawe akcje w wykonaniu "Zielonych". Trzy minuty później, Figiel wypuścił w uliczkę Mateusza Radeckiego, ten popędził w kierunku bramki rywala i pewnym strzałem pokonał bramkarza Siarki, dając prowadzenie 3:1. W 69 minucie wchodzący z ławki rezerwowej - Piotr Prędota, mógł podwyższyć prowadzenie, ale zawodnik Radomiaka nie opanował piłki w polu karnym, mając przed sobą już tylko golkipera Siarki i zakończyło się tylko na strachu. W ostatnim kwadransie sytuacje stwarzał nie tylko Radomiak, ale trzeba to uczciwie przyznać, także gospodarze i gdyby tylko wykazali się oni większą skutecznością, to spokojnie mogli doprowadzić do wyrównania. Tak się jednak nie stało, a w drugiej minucie doliczonego czasu gry, swojego drugiego gola w tym spotkaniu zdobył Kornacki, który tym samym ustalił wynik meczu na 1:4

Siarka Tarnobrzeg - Radomiak Radom 1:4 (1:1)
Bramki: Truszkowski 5' - Kornacki 24', 90'+2, Cieciura 51', Radecki 54'

Siarka: Beszczyński K. - Korona, Tyburski, Grunt, Sulkowski, Truszkowski, Michalski (82' Zalewski), Piątkowski (57' Hynowski), Stępień (56' Cichos), Wolan, Gębalski (63' Janiec)

Radomiak: Budzyński - Cieciura (79' Wójcik), Ciach, Świdzikowski, Derbich, Puton (83' Byszewski), Wlazło, Radecki, Figiel (72' Pach), Kornacki, Leandro (68' Prędota)

źródło: radomiak.com.pl


Adam Kurasiewicz (a.kurasiewicz@cozadzien.pl)

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy