Radomiak: prezes rezygnuje, trener zostaje

Radomiak: prezes rezygnuje, trener zostaje
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


Podczas wtorkowej konferencji prasowej w siedzibie Radomiaka, Mirosław Hernik wyjaśnił dlaczego rezygnuje z prowadzenia klubu po blisko siedmiu latach.   

- Niestety, ale nadszedł czas, aby powiedzieć dość. Z powodów zdrowotnych jestem zmuszony zrezygnować z funkcji prezesa klubu. Moja decyzja jest również podyktowana słabymi wynikami drużyny oraz atmosferą w szatni. Niestety, ale nie można wybaczyć sztabowi szkoleniowemu oraz piłkarzom braku zaangażowania. Kibice nie chcą już oglądać piłkarzy, którzy nie walczą na boisku. Po rundzie jesiennej liczyliśmy na to, że zespół włączy się do walki o pierwszą ligę. Po kilku meczach w tym roku okazało się, że na awans nie ma co liczyć. Moją ambicją, jak i kibiców jest to, aby "Zieloni" grali jak najwyżej. Jednak na dłuższą metę nie da się prowadzić klubu bez wsparcia ze strony choćby władz miasta. Jest mi przykro, że żegnam się z tą funkcją, ale dalsze prowadzenie klubu w takich warunkach nie jest możliwe - argumentował Mirosław Hernik.

Kto teraz będzie zarządzał klubem?

- Władza nadzorcza wraz właścicielem klubu będzie podejmowała wszystkie decyzje. Sto procent udziałów mam ja, ale to się wkrótce zmieni. Chcę sprzedać 90 procent udziałów za symboliczną złotówkę komuś innemu. Dziesięć procent zostanie dla mnie, bo nadal chcę wspierać klub. Zapewniam kibiców, że Radomiak spokojnie dogra rundę wiosenną, a piłkarze otrzymają należne im premie - stwierdził Hernik.

Podczas spotkania z udziałem dziennikarzy i kibiców głos zabrał również Jerzy Figas, honorowy prezes Radomiaka.

- Z bólem serca przyjąłem wiadomość o tym, że Mirosław Hernik zrezygnował z funkcji prezesa. Ten człowiek zrobił naprawdę dużo dla klubu. Prawda jest taka, że drużyna gra bardzo źle. Na boisku nie widać zaangażowania. Piłkarze po prostu "nie gryzą trawy". Zależało nam na tym, aby "Zieloni" walczyli o pierwszą ligę. Niestety, ale ostatnie wyniki sprawiły, że o awansie możemy zapomnieć. Za tę sytuację odpowiada sztab szkoleniowy z trenerem Arminem Tomalą na czele oraz piłkarze. Niestety, ale część zawodników gra w pierwszym zespole, chociaż na to nie zasługuje. Jeśli Radomiak zajmie na koniec ligi lokatę poniżej ósmego miejsca, to stypendia dla zawodników wypłacane z kasy miasta będą znacznie mniejsze, a to oznacza poważny kryzys - powiedział prezes Jerzy Figas.

Głos zabrał także trener Armin Tomala. - To, co tu dzisiaj usłyszałem jest wbrew temu, o czym rozmawialiśmy przed sezonem. Naszym głównym celem było spokojne utrzymanie się w lidze. Teraz okazuje się, że mieliśmy awansować do pierwszej ligi. Cały czas wierzę w ten zespół. Owszem, brałem pod uwagę złożenie dymisji. Czeka nas trudny okres, będziemy grali systemem środa - niedziela - środa. Jednak gdybym zrezygnował ze stanowiska w takich okolicznościach, to byłoby to zwykłe tchórzostwo - wyjaśnił.

Ostatnio wiele mówiło się również o atmosferze, która panuje w zespole. Pojawiły się zarzuty, że trener pozwala grać tym piłkarzom, którzy zostali sprowadzeni do klubu kilka miesięcy temu, a wychowankowie siedzą na ławce.

- Absolutnie nie zgadzam z tymi zarzutami. O tym, kto gra w pierwszym składzie, decyduje aktualna forma danego zawodnika. Zawsze zależało mi na tym, aby w szatni panowała dobra atmosfera. Na ławce siedzą czasami i starzy piłkarze, jak i ci, którzy dopiero co dołączyli do klubu. Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby poprawić naszą grę i awansować w tabeli, choć sytuacja jest bardzo trudna - dodał trener Tomala.

Kolejny mecz Radomiak Radom rozegra w niedzielę na wyjeździe z Concordią Elbląg.

MS/foto. Szymon Wykrota

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy