Radomiak pokazał charakter. Remis z Motorem

Radomiak pokazał charakter. Remis z Motorem
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Piłkarze Radomiaka Radom zremisowali na wyjeździe z Motorem Lublin 2:2. Zieloni przegrywali już 0:2, ale pokazali charakter i doprowadzili do remisu po niespełna dwudziestu minutach drugiej połowy. Dwa gole dla ekipy ze Struga zdobył Leandro Rossi. Wynik remisowy utrzymał się do końca.

Na pojedynek z Motorem, trener Radomiaka Radom, Mirosław Kosowski posłał identyczną jedenastkę jak na mecz z Limanovią tydzień wcześniej. Spotkanie w Lublinie było na pewno szczególne dla szkoleniowca Zielonych, bowiem właśnie w tym mieście się on urodził.

Już w 1 minucie Radomiak stworzył zagrożenie pod bramką Pawła Lipca. Z dystansu uderzał Leandro, ale golkiper poradził sobie z tym strzałem. W 6 minucie odpowiedzieli gospodarze, ale i tutaj również lepszy był bramkarz. Chwilę później ponownie uderzał Leandro, ale tym razem ponad bramką. W 24 minucie dobrą akcję lewą stroną przeprowadził Mateusz Broź i wywalczył rzut rożny. W tej sytuacji urazu nabawił się obrońca Zielonych Rafał Kalinowski, w efekcie czego musiał na moment opuścić plac gry. Wykorzystali to gospodarze, bo chwilę później po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafili do bramki Radomiaka. Strzałem po ziemi Piotra Banasiaka pokonał Damian Kądzior. W 33 minucie na uderzenie z dystansu zdecydował się Łukasz Derbich i trafił w poprzeczkę. Uraz Kalinowskiego okazał się na tyle poważny, że musiał on w 40 minucie opuścić murawę, zastąpił go Maciej Wichtowski. Do przerwy wynik nie uległ już zmianie.

Druga połowa zaczęła się dla Radomiaka fatalnie. Niespełna minutę po wznowieniu gry gospodarze podwyższyli na 2:0. Zamieszanie pod bramką wykorzystał Maciej Tataj, który z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki. Na odpowiedź Zielonych nie trzeba było jednak długo czekać. Już dwie minuty później strzałem z 20 metrów popisał się Leandro i bramkarz Motoru skapitulował. Podopieczni trenera Mirosława Kosowskiego nie odpuszczali i dążyli do odrobienia strat. Już w 61 minucie radomianie mieli rzut karny! Za zatrzymanie piłki ręką w obrębie szesnastki z boiska wyleciał Sebastian Orzędowski i przyjezdni grali w przewadze. Jedenastkę pewnie wykorzystał Leandro, dzięki czemu zapisał na swoje konto drugie w tym meczu trafienie. Po stracie bramki i zawodnika Motor cofnął się do obrony i wyczekiwał na swoje szanse. W 74 minucie radomianie mieli sporo szczęścia, bowiem uderzenie Rafała Króla zatrzymało się dopiero na poprzeczce. Radomiak w ostatnich minutach próbował strzelić bramkę na wagę trzech punktów, ale ta sztuka się nie udało.

Zieloni pokazali w Lublinie charakter i po dobrym, pełnym emocji i walki meczu podzielili się punktami z uznawanym za jednego z kandydatów do awansu Motorem.

Motor Lublin - Radomiak Radom 2:2 (1:0)
Bramki:
Kądzior 25, Tataj 46' - Leandro 48', 63 (k)

Motor: Lipiec - Jaroń, Karwan, Wróblewski, Orzędowski, Wrzesiński (Sedlewski 65'), Król, Koziara, Kądzior, Tataj (Mihalevskyy 87'), Broź (Ptaszyński 67')
Radomiak: Banasiak - Cieciura, Kalinowski (Wichtowski 40'), Świdzikowski, Derbich, Białożyt, Radecki (Wolski 50'), Kornacki, Leandro (Czoska 70'), Byszewski (Stanisławski 82'), Cichos

POWIEDZIELI PO MECZU

Mirosław Kosowski (trener Radomiaka Radom): Przyjechaliśmy dzisiaj do Lublina przede wszystkim po to żeby zagrać dobry mecz i wywieźć stąd jakieś punkty. Mamy jedno oczko i z tego się cieszymy. Drużyna Motoru rozegrała dobre spotkanie i ten mecz mógł się podobać kibicom. Było bardzo dużo sytuacji podbramkowych zarówno z jednej jak i drugiej strony. Uważam, że do przerwy my ich mieliśmy więcej, ale wynik był dla nas niekorzystny. Nasz środkowy obrońca doznał kontuzji i akurat przebywał poza boiskiem i wtedy był rzut rożny i wpadła ta bramka dla Motoru. Po przerwie chceiliśmy gonić, ale bardzo źle rozpoczęliśmy drugą połowę. Błąd ustawienia defensywy i straciliśmy drugiego gola. Potem przez ponad czterdzieści minut trezba było gonić i szacunek dla moich piłkarzy, że z wyniku 0:2 potrafiliśmy się podnieść, strzelić dwa gole. Pokazaliśmy, że jesteśmy naprawdę dobrym zespołem, zagraliśmy widowiskowo, otwarty futbol. Na pewno warunki też nie sprzyjały, bo boisko było bardzo grząskie i ciężko było operować piłką. Trzeba podkreślić zaangażowanie z jednej jak i drugiej strony, bo było na wysokim poziomie. Cieszę się z tego punktu i ten remis dedykujemy kibicom Radomiaka. Niestety nie mogli tutaj przyjechać, ale to są już jakieś pozaboiskowe sprawy. Mam nadzieję, że więcej takie sytuacje się nie będą powtarzać. Kilkaset osób chciało przyjechać i byłoby jeszcze fajniejsze widowisko, bo przede wszystkim mecze trzeba grać dla kibiców. 

Robert Kasperczyk (trener Motor Lublin): Nie jest tajemnicą, że tydzień temu byliśmy w Radomiu wraz z trenerem Pawłem Primelem i to co zaprezentował wtedy Radomiak w drugiej połowie zrobiło na nas wrażenie. Patrząc na skład personalny byłem mocno zdziwiony, że Radomiak jest tak nisko w tabeli. Uważam, że zespół został bardzo mądrze wzmocniony, ale coś tam nie do końca zaiskrzyło. Wiedzieliśmy, że czeka nas dzisiaj bardzo ciężka przeprawa. Taktyka dobrana pod drużynę rywala wydaje mi się, że była skuteczna. Żałujemy, że nie udało się dowieźć zwycięstwa do końca. Bramkę na 2:1 straciliśmy po fatalnym błędzie indywidualnym. Był okres, w którym Radomiak poszedł za ciosem i fragmentami był lepszym zespołem. Ciężko jest pogodzić się z remisem, kiedy z jednej strony prowadzi się 2:0 i przeciwnik dochodzi nas na 2:2, ale z drugiej strony biorąc pod uwagę, że przez bardzo długi czas graliśmy w osłabieniu, to dowiezienie tego remisu trzeba szanować.  

Michał Nowak (m.nowak@cozadzien.pl)

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy