Mirosław Kosowski: Człowiek z Lublina w Radomiu

Mirosław Kosowski: Człowiek z Lublina w Radomiu
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
W Radomiaku Radom jest już drugi sezon. Ale funkcję pierwszego szkoleniowca pełni dopiero drugi tydzień. W sobotnie popołudnie prowadzony przez niego zespół zmierzy się z Motorem Lublin, w którym pracował kilka lat temu. Z Mirosławem Kosowskim, trenerem Radomiaka Radom, rozmawia Michał Nowak.

Przed Radomiakiem mecz z Motorem Lublin, w którym spędził pan kilka sezonów na stanowisku pierwszego szkoleniowca. Jakie to uczucie wracać w rodzinne strony w barwach innego zespołu?

- Pracowałem w Lublinie trzy sezony i teraz jadę tam z moją drużyną, z zespołem Radomiaka, oczywiście w celu osiągnięcia korzystnego wyniku. Mam dobre relacje z moimi znajomymi z Lublina, znam dobrze zawodników, bo część z nich występowała na boisku jeszcze pod moją opieką. Sentymentów jednak nie będzie. Przyjacielskie stosunki oczywiście będą zachowane, natomiast na boisku nie wyobrażam sobie innej sytuacji, jak podjęcie walki i nie ukrywam, że jedziemy pokazać się z jak najlepszej strony, zagrać dobry mecz i wywieźć punkty.

To w Lublinie rozpoczynał pan sportową karierę?

- Tak, jestem wychowankiem Budowlanych Lublin. Nawet dzisiaj myślałem sobie o moich pierwszych szkoleniowcach z Lublina, Henryku Adamowiczu czy Włodzimierzu Garbcu. Potem byłem w Motorze, gdzie moim trenerem był śp. Maciej Famulski. Później tak to wszystko się potoczyło, że wybrałem studia w Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Potem wróciłem do Lublina, miałem różne historie związane z futbolem. Cieszę się, że mogłem pracować jako trener w pierwszej lidze w Motorze. Na pewno doświadczenia, które tam zdobyłem, są mi bardzo przydatne w każdym momencie w obecnej pracy. Teraz skupiam się przede wszystkim na pracy szkoleniowej w Radomiaku. Mam tutaj fantastycznych zawodników. Jest świetna atmosfera. Chcemy wspólnie zrobić coś dobrego i udowodnić na boisku wielu niedowiarkom, że Radomiak to wartościowa drużyna.

Po sezonie 1994/95 miał pan przerwę w zawodowej piłce?

- Generalnie po studiach pracowałem jako nauczyciel wychowania fizycznego, a piłka nożna była traktowana przeze mnie jako hobby. Występowałem w lokalnych czwartych ligach, już po studiach. Zostałem zawodnikiem  znanym w regionie. Występowałem w Stali Poniatowa, Stali Kraśnik. Tamte okresy miło wspominam. Niestety doznałem kontuzji stawu kolanowego. Miałem problem z więzadłami krzyżowymi. Mogłem być co prawda wtedy w pierwszoligowej Lubliniance, przepracowałem cały okres przygotowawczy z zespołem, ale wtedy w polskiej piłce nawet w pierwszej lidze były tak małe środki finansowe, że trzeba było zadecydować i wybrałem pracę nauczyciela. Najwięcej czasu spędziłem jako zawodnik Opolanina Opole Lubelskie, gdzie byłem trenerem grającym, także to też była fajna przygoda.

Debiut w roli pierwszego trenera w Radomiaku wypadł bardzo okazale. Zieloni wygrali z Limanovią Limanowa 3:0, a dodatkowo po meczu zawodnicy pana wsparli. To ma chyba dla pana duże znaczenie?

- Myślę, że jest to rezultatem zaufania zawodników do mojej osoby i jednocześnie dowodem na to, że ta współpraca między nami dobrze się układała i to też cieszy. Wiadomo, że jeśli zawodnicy popierają trenera, to później jest łatwiej o atmosferę i wynik. Mam nadzieję, że wspólnie będziemy dalej pracować tak, żeby każdy z moich zawodników mógł grać jeszcze lepiej. W chłopakach drzemią duże możliwości, tylko trzeba je uzewnętrznić. Jestem dobrej myśli. Jako pierwszy trener prowadzę drużynę drugi tydzień. Do wszystkiego potrzeba czasu, a jest go bardzo mało, bo rozgrywki są w toku. Będziemy się starali do każdego meczu podchodzić profesjonalnie z pełnym zaangażowaniem, tak żeby było widać, że każdy zawodnik Radomiaka ma serce do gry, do walki i potrafi grać w piłkę.

Przed najbliższymi meczami dostał pan jakieś ultimatum od władz klubu?

- Nie ma żadnego ultimatum. Skupiamy się na pracy. Po co nam dodatkowa presja, wystarczy, że każdy mecz i presja wyniku sprawia, że tego stresu jest dużo. Staramy się ten stres minimalizować, ograniczać, odcinać od niego. Tak żeby na boisku myśleć tylko o graniu w piłkę nożną.

W ubiegłym sezonie przegraliście w Lublinie 0:3. W sobotę waszym celem będzie komplet punktów?

- Oczywiście celem są trzy punkty. Nie wracamy do wyniku z poprzedniego sezonu. Jest nowy trener, nowi zawodnicy. Myślimy o zbliżającym się meczu pozytywnie i chcemy w Lublinie zagrać dobre spotkanie.

Michał Nowak (m.nowak@cozadzien.pl) fot. archiwum

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy