Dymisja Tomali przyjęta. Nowy trener Radomiaka we wtorek?

Dymisja Tomali przyjęta. Nowy trener Radomiaka we wtorek?
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Armin Tomala nie jest już trenerem Radomiaka Radom. Szkoleniowiec podał się do dymisji po niedzielnej wyjazdowej wygranej z Concordią Elbląg, a właściciel klubu Mirosław Hernik tę rezygnację przyjął. Nazwisko nowego szkoleniowca poznamy we wtorek 7 maja. Poprowadzi on trening przed meczem z Wisłą Puławy i zasiądzie na ławce podczas środowego spotkania.


Armin Tomala nie jest już trenerem Radomiaka Radom

NOWY TRENER JUŻ WE WTOREK?

W ciągu ostatnich kilkunastu dni dużo się dzieje w Radomiaku. Tydzień temu z funkcji prezesa klubu zrezygnował Mirosław Hernik. W niedzielę radomianie wygrali pierwsze wyjazdowe spotkanie od września ubiegłego roku. W Elblągu pokonali tamtejszą Concordię. Mimo to Armin Tomala, szkoleniowiec Radomiaka, podał się do dymisji.
- Przyjąłem tę rezygnację i podziękowaliśmy sobie za współpracę. Teraz szukamy nowego trenera - mówi Mirosław Hernik.

Razem z trenerem Tomalą sztab szkoleniowy opuszcza jego asystent Mirosław Kosowski. - Mam taką zasadę, że jak odchodzi pierwszy szkoleniowiec, to i również jego asystent - kontynuuje Hernik.

Wiele wskazuje na to, że nazwisko nowego trenera Radomiaka poznamy już we wtorek 7 maja.
- Wszystko dzieje się bardzo szybko. Jutro od samego rana będziemy dyskutować. Kandydaci na stanowisko trenera już się zgłaszają. Jeśli wszystko potoczy się zgodnie z planem, to nowy szkoleniowiec poprowadzi trening przed meczem z Wisłą Puławy we wtorek o godz. 17 i zasiądzie na ławce w środowym spotkaniu - podkreśla właściciel Radomiaka.

DAĆ UPUST CIŚNIENIU

Zapytaliśmy trenera Armina Tomalę o powody jego dymisji. - Na pewno ta sytuacja, która w ostatnim czasie była w klubie, te wszystkie wydarzenia, np. rezygnacja prezesa - odpowiedział. -  Padało również dużo złych słów, często nieuzasadnionych, pod adresem pierwszego zespołu. Gdzieś tam to wszystko się we mnie kumulowało. Oczywiście wiem, że oczekiwania przede wszystkim kibiców wobec Radomiaka są bardzo duże, sięgające awansu, natomiast celem jaki dostałem od prezesa po pierwszej rundzie było utrzymanie zespołu w II lidze. Ten cel spokojnie był realizowany. Wiadomo, że niektórym trudno się było z takim założeniem pogodzić i to napięcie dalej narastało. Uznałem, że ja ze swoich zadań się wywiązałem. Klub już właściwie utrzymał się w lidze, wystarczy zdobyć jeszcze tylko kilka punkcików. Zrezygnowałem, aby temu ciśnieniu, które powstało wokół drużyny trochę dać upust - wyjaśnia Armin Tomala. - Przed aktualnym sezonem wiadomo było, że nie obędzie się bez zmian. Drużyna potrzebowała kilku zawodników, którzy pociągnęliby grę w II lidze i takie zmiany zaszły. Bardzo dobrze wystartowaliśmy. Bardzo długa seria meczów bez porażki na własnym stadionie powodowała, że apetyty w Radomiu rosły. Ja się cieszę, że Radomiak z każdą kolejną rundą według mnie robił krok do przodu po to, żeby budować i umacniać te drużynę, aby być może już w przyszłym sezonie mogła walczyć już jako faworyt o najwyższe lokaty w drugiej lidze. Wiadomo, że trzeba do tego przygotować fundament. Niczego nie da się zrobić ot tak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Na wszystko potrzeba czasu. Myślę, że ten czas spędzony w Radomiaku nie został zmarnowany i na pewno będę miło ten klub wspominał - zakończył Armin Tomala.

Czemu taka decyzja została podjęta po zwycięskim spotkaniu z Concordią? - Opuszczam zespół w takim momencie, kiedy jest on po długo oczekiwanej wygranej na wyjeździe i jest podbudowany. Życzę serdecznie tej drużynie, aby wygrała z Puławami, bo wiem, że jest w stanie to zrobić. Mam nadzieję, że Radomiak zajmie miejsce w górnej części tabeli, tak jak ja tego sobie życzyłem - podkreśla były szkoleniowiec klubu ze Struga.

BYŁY PIĘKNE CHWILE...

Armin Tomala pracował w Radomiaku od lipca 2011 roku. Najpierw jako asystent Dariusza Dźwigały, a po jego odejściu do Jagiellonii Białystok po rundzie jesiennej przejął obowiązki pierwszego szkoleniowca i wywalczył długo oczekiwany awans do drugiej ligi - Na pewno w tym czasie przeżyłem dużo pięknych chwil. Przychodziliśmy do klubu z Darkiem i Grześkiem (Dariuszem Dźwigałą i Grzegorzem Tomalą - przyp.red.) po to, żeby wywalczyć awans do II ligi. To był cel, który był od razu jasny. Już po pierwszej rundzie był on połowicznie zrealizowany, mieliśmy sześć punktów przewagi nad drugim zespołem. Później po drugiej rundzie jeszcze trochę dołożyliśmy i Radomiak będąc zdecydowanie najlepszą drużyną, wygrał III ligę. Świętowanie tego sukcesu to były niezapomniane chwile, które zostaną w pamięci do końca życia - podkreśla Tomala.

Michał Nowak (m.nowak@cozadzien.pl)

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy