Wzywają pogotowie do chorego psa!

Wzywają pogotowie do chorego psa!
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła pracę stacji pogotowia ratunkowego w kraju. Okazało się, że pacjenci bardzo często wzywają karetki do schorzeń, które nie zagrażają ich życiu. Niektórzy zrobili z tego proceder -  dzięki temu, że są przewożeni do szpitala i przebadani przez specjalistów natychmiast, nie muszą czekać w kolejkach w przychodniach specjalistycznych, a nawet w kolejkach do lekarza pierwszego kontaktu.

Jak można przeczytać w raporcie NIK,  "w skrajnych wypadkach nawet ośmiu na dziesięciu pacjentów oddziałów ratunkowych to osoby, którym powinna zostać udzielona pomoc w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, poradni specjalistycznej lub nocnej i świątecznej pomocy doraźnej". A to faktycznie opóźnia pomoc tym, którzy jej naprawdę potrzebują. 

Liczba wyjazdów karetek w kontrolowanym okresie rosła, ale wiele z nich - w niektórych przypadkach nawet 30 proc. - nie dotyczyło nagłego zagrożenia zdrowia czy życia. Były to wyjazdy do zwykłych bólów brzucha czy niegroźnego nadużycia alkoholu. Zespoły Ratownictwa Medycznego wykorzystywane były też do stwierdzania zgonów oraz przewozów międzyszpitalnych.

W Radomiu bolączką są pijani

Mazowsze dysponuje 30 karetkami. Radom wraz z dziewięcioma mniejszymi gminami wokół ma ich 12. Bardzo często jest tak, że karetki pogotowia zastępują lekarzy rodzinnych, specjalistów i ambulatoria.

- Karetki pogotowia mają służyć ludziom, którzy potrzebują pomocy medycznej natychmiast, np. poszkodowani w różnego rodzaju wypadkach, przy udarach, zawałach itp. Te schorzenia są nagłe, nie da się ich przewidzieć. Wówczas człowiek nie jest w stanie sam sobie pomóc. Do takich przypadków powinna jeździć karetka. Rzeczywistość pokazuje, że załoga ambulansu udziela pomocy wszystkim, którzy zadzwonią pod nr 999 lub 112. A często dzwonią w bardzo błahych sprawach - mówi Piotr Kowalski, dyrektor radomskiej Stacji Pogotowia Ratunkowego. - Bardzo często pogotowie jest wzywane do nietrzeźwych. To ok. 11-13 proc. wszystkich interwencji radomskiego pogotowia. Nierzadko zdarza się, że ci ludzie nie życzą sobie naszej pomocy, a przechodnie, nie pytając ich wcześniej o to, dzwonią po karetkę. Alkoholizm to choroba, która powstaje z ludzkiego wyboru. Można ją leczyć w specjalnie do tego przygotowanych placówkach, a nie przez pogotowie - tłumaczy Piotr Kowalski.

Wezwali do chorego psa...

Dyspozytorzy pogotowia spotykają się w swojej pracy z różnymi przypadkami. Ludzie nierzadko proszą o pomoc pogotowia przy schorzeniach przewlekłych, które powinny być leczone w przychodniach.

- Radomianie zgłaszają nam ból zęba, objawy dermatologiczne, skaleczenia palca z omdleniem, nerwice, wysokie temperatury, a kiedyś nawet poproszono nas o interwencję do chorego psa. Pogotowie było też wezwane do mężczyzny, którego nogi wystawały spod auta i przechodzeń, który to zobaczył, przestraszył się i zadzwonił po karetkę. Na miejscu, kiedy ratownicy zaczęli wyciągać tego człowieka, usłyszeli, że... właśnie naprawia on samochód i prosi, żeby go zostawić w spokoju. Najgorsze jest to, że kiedy ambulans jechał do tego pana, na drodze doszło do kolizji, bowiem dwa samochody próbując ustąpić miejsca karetce, zderzyły się - opowiada dyrektor Kowalski.

Czekają za długo

Według NIK ludzie wykorzystują fakt, że dzięki interwencji karetki mogą wcześniej skorzystać z pomocy specjalisty w szpitalu. Jednak dyrektor Kowalski wskazuje też inny problem.

- Trudno jednoznacznie określić intencje ludzi. Być może rzeczywiście pomoc personelu medycznego karetki pogotowia powoduje, że wcześniej są u specjalisty, mają wykonywane badania w szpitalu. Wiemy, jak długo czeka się na wizytę do jakiegokolwiek specjalisty, czy też na specjalistyczne badania. Być może to jeden z powodów wzywania karetki pogotowia. Ale niejedyny. Uważam, że ludzie często lekceważą swój zły stan zdrowia, po prostu nie reagują odpowiednio wcześniej na różne objawy i czekają, aż wreszcie będzie tak źle, że nie będą potrafili poradzić sobie sami i wzywają karetkę. A przecież dostępność pogotowia jest zdecydowanie lepsza, niż do lekarza w przychodni. Tylko przez to, że karetka interweniuje w przypadkach, które nie zagrażają życiu ludzkiemu, nie jest w stanie pomóc ludziom, którzy naprawdę walczą o życie - tłumaczy Piotr Kowalski.

Więcej rozsądku!

Dyrektor zapewnia, że pogotowie jest w stanie wyeliminować opóźnienia, jeśli tylko radomianie nie będą zgłaszać przypadków niezagrażających życiu ludzkiemu.

- Mamy tylko 12 karetek, które muszą obsłużyć cały Radom i dziewięć pobliskich gmin. To bardzo mało. Pamiętajmy, że pogotowie jest przeznaczone do udzielania pomocy medycznej w nagłych przypadkach zagrażających życiu, a nie do przewlekłych schorzeń, którymi pacjent powinien leczyć w przychodniach - mówi. 

Kto płaci za bezpodstawne wezwanie karetki pogotowia?

- Nie ma podstaw prawnych, by obciążać kosztami wysłania karetki pogotowia osobę, która ją wzywa. To nie oznacza, że każdy może dzwonić po karetkę w każdej sytuacji. Jeśli ktoś oszukał stację pogotowia i wezwał karetkę bez celu, wówczas pogotowie będzie rościło sobie prawa do zapłaty kosztów wyjazdu karetki. Zazwyczaj dzieje się to na drodze sądowej. Koszt wyjazdu ambulansu jest uzależniony od personelu karetki, czy jest w jego składzie lekarz czy nie, jakie dawki leków i jakich medykamentów użyto, by udzielić pomocy pacjentowi - tłumaczy Kowalski.

Karolina Sierka

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy