W Radomiu skazani mile widziani?

W Radomiu skazani mile widziani?
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

NIK wzięła pod lupę 16 urzędów gmin i miast oraz 20 podmiotów organizujących prace na cele społeczne, z terenu siedmiu województw: kujawsko-pomorskiego, lubelskiego, mazowieckiego, podlaskiego, świętokrzyskiego, wielkopolskiego, warmińsko-mazurskiego.

We wnioskach możemy przeczytać, że skazani często wykonywali swoje zajęcia niedokładnie i mało efektywnie. Zaledwie jedna czwarta pracodawców potwierdziła, że praca społeczna przyniosła wymierne korzyści. Z kontroli wynika też, że skazani mają lekceważący stosunek do swoich obowiązków. Pomiędzy 2009 rokiem a pierwszą połową 2011 roku prawie 30 procent osób w ogóle nie stawiło się w pracy lub robiło to z dużym opóźnieniem. W Zakładzie Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Koronowie skazany zgłosił się do pracy po... ponad 2 latach od otrzymania skierowania z sądu. Częste były także przypadki porzucania pracy.

Pracownicy NIK nie odwiedzili jednak żadnej radomskiej instytucji. Postanowiliśmy więc sami sprawdzić, jakie zdanie na temat prac społecznych mają zarządcy instytucji w naszym mieście.

Z pomocy osób odrabiających karę w ramach prac społecznych, od 2005 roku korzysta Muzeum Wsi Radomskiej. Obecnie na terenie skansenu pracuje około 30 osób, które mają z góry przydzieloną ilość godzin do odpracowania w każdym miesiącu.

- Jest to dla nas bardzo pożyteczna grupa osób, ponieważ mamy małą obsadę pracowników, a nadzorowany przez nas teren jest duży. Ci pracownicy pomagają nam praktycznie przy wszystkim: przy sprzątaniu, przy pracach polowych – suszą siano, zbierają warzywa, sprzątają gałęzie w lesie, pomagają przy wiatrołomach – mówi Dorota Maciąg, pracownik Muzeum Wsi Radomskiej.

Wśród placówek korzystających z pracowników społecznych jest równie Radomskiego Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami, prowadzące schronisko dla zwierząt przy ul. Witosa 96. Tylko w ubiegłym roku karę w formie prac społecznych odbywało tam 200 osób i - jak mówi Agnieszka Urbańska, kierownik schroniska - wszyscy solidnie wykonywali powierzone im zadania.

Jak zaznacza NIK, kontakt ze skazanymi wymaga od innych pracowników dużej odporności psychicznej oraz odwagi cywilnej. Z przeprowadzonej kontroli wynika, że osoby odbywające karę nierzadko grozili pracownikom nadzorującym ich pracę. Nie obyło się również bez osób, które przychodziły do pracy, będąc pod wpływem alkoholu. Osoby nadzorujące skazanych nie mają żadnych narzędzi, za pomocą których mogliby ich zdyscyplinować. Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, w Radomiu zdarzały się przypadki, kiedy skazani grozili pracodawcom i żądali zaświadczenia, że wykonali prace społeczne, mimo, że nie zamierzali nawet tego robić. Czy słyszeliście o takich przypadkach? Czy prace społeczne jako kara mają sens? Prosimy o komentarze.

Anna Prokop / foto: Wikipedia

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy