Ukształtowało mnie Ustronie

Ukształtowało mnie Ustronie
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

 Panie Robercie - facet z Ustronia, z Gagarina, z tego prawie samego podwórka co Kękę, tylko parę lat wcześniej...

- Dokładnie z tego samego.

Rapuje pan?

- Lubię rap, lubię hip-hop i muszę przyznać, że jestem dumny, że jesteśmy z Piotrkiem Siarą z tego samego podwórka. On z dziewiątki, ja z jedenastki, z Gagarina.

Ustronie wpłynęło na pana życie?

- Ustronie mnie ukształtowało. Myślę, że to wszystko, co dzisiaj reprezentuję, jest w jakiś sposób zdeterminowane tym, że wychowałem się w blokowisku.

A chodził pan - albo przynajmniej koło niej przechodził - na tę siłownię, którą prowadził „Gadzio”, czyli Artur Gadowski, wokalista zespołu IRA? To było koło Gongu, który zresztą przez parę lat prowadziła moja ciocia (śmiech).

- Koło Gongu bywałem. Patrzyłem przez witrynę na galaretki z bitą śmietaną i bardzo chciałem, żeby nas było stać, żebyśmy mogli jako dzieciaki je sobie kupić. Może też i dlatego bardzo wcześnie zacząłem pracować i wcześnie zacząłem zarabiać pieniądze, żeby móc realizować swoje marzenia. Akurat tak się stało, że mój ojciec zmarł wcześnie i musiałem się zająć swoją rodziną. Jeździłem na wiśnie, zrywałem porzeczki, pracowałem na różnych budowach... I w pewnym momencie było mnie stać na te frykasy z Gongu (śmiech). To były bardzo fajne czasy.

Dobrze je pan wspomina, ale czy Ustronie ukształtowało pana na całe życie?

- Tak. Nauczyło mnie życia w grupie, ponieważ nas wychowywało podwórko, więc była jakaś hierarchia. Starsi mieli więcej do powiedzenia, a młodsi mniej, ale gdzieś tam cały czas braliśmy przykład i cały czas współpracowaliśmy. Ja, na przykład, za moim blokiem na Gagarina 11 byłem organizatorem lodowiska - naturalnego, nie tego sztucznego. Choć na to sztuczne też chodziliśmy. I na tym lodowisku za blokiem doprowadziliśmy do tego, że spółdzielnia mieszkaniowa postawiła nam drewniane bandy, a my tam w nocy laliśmy wodę. Wtedy jeszcze zimy były dobre, bo bardzo mroźne. Wylewaliśmy w nocy wodę, a potem od rana graliśmy w hokeja. To bardzo fajne czasy i bardzo mile je wspominam.

Jest pan z pokolenia, które wchodziło w dorosłość razem z przemianami po 89. roku. Zyskał pan na tych przemianach? A może myśli pan, że gdyby ich nie było, to łatwiej byłoby panu żyć?

- Nie. To był fantastyczny czas na robienie biznesów. Wtedy obowiązywała ustawa Wilczka, która była prostą ustawą. On powiedział takie bardzo ciekawe zdanie: „Co nie jest zabronione, jest dozwolone”. I to sprawiało, że naprawdę można było w biznesie robić wiele. Wtedy wszystko, co się sprowadziło do Polski, można było sprzedać. I to był taki czas, kiedy ten bonus, który przybywał wraz z kolejnymi przywiezionymi partiami różnych towarów, sprawiał, że aż się chciało robić, aż się chciało pracować. Wtedy można było polegać na ludziach - kiedy się na coś umówiliśmy, to tak było.

A teraz nie można polegać?

- Jest coraz gorzej. Wydaje mi się, że zasady znikają w ferworze walki o pieniądze. Że każdy myśli tylko o tym, jak sobie zrobić dobrze. Nieważne, że się komuś coś obiecało. Ważne, żeby dopiąć swego.

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+PHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+PHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

Rozumiem, że mówi to Robert Dębicki – polityk? Bo jest pan także politykiem.

- Tak. Wydaje mi się, a nawet jestem pewny, że polityka jest niemoralna. My w młodości wypracowaliśmy w sobie kanon zasad na podstawie tego, jak byliśmy wychowani w domu, w szkole, w kościele, na religii i na treningu. Tam obowiązywały zasady, tam był szacunek dla starszego.

Skoro polityka jest niemoralna, to i my jesteśmy niemoralni, bo politycy robią to, na co my im pozwalamy i co akceptujemy. I na takich głosujemy. Koło się zamyka.

- Może tak jest, ale ja chcę przeciwko temu zaprotestować.

Może przez kartę do głosowania na wyborach?

- No tak, proces demokratyczny jest ważny, ale jest też sterowany. W tej chwili zmieniana jest ustawa o wyborach do Parlamentu Europejskiego, która ma za zadanie preferować dwie formacje, żeby podzielić kraj dokładnie na pół.

Ten podział już jest, on się najwyżej ugruntuje...

- No tak, ale czy to jest dobre? Myślę, że jest tyle barw, tyle różnych ugrupowań, które mają inne, wartościowe pomysły. Z tego należałoby czerpać. Nikt nie zjadł wszystkich rozumów.

Na pewno mówi pan z perspektywy Bezpartyjnych Radomian, których pan reprezentuje.

- Tak. Mówię to z takiej perspektywy. I chcę powiedzieć, że jeśli polityka ma być niemoralna, to tak naprawdę nie chciałbym być nazywany politykiem.

Ale jest nim pan.

- Wszystko tak naprawdę jest polityką, w jakiejś mierze. Żyjemy i każda nasza decyzja jest w jakiejś mierze konsekwencją naszych doświadczeń i naszych potrzeb. Jeżeli podejmowanie decyzji robi z nas polityków, to i ja nim jestem. Ale tak naprawdę chciałbym, żeby to nie było w ten sposób odbierane. Chciałbym, żeby to było działanie społeczne, żebym ja wniósł do tego działania swoje doświadczenie, swoją wiedzę, swoje zasady. To są nasze wspólne zasady, które kiedyś wypracowaliśmy - gdzie obowiązywała prawda i dotrzymywanie słowa. To są rzeczy, o które jest coraz trudniej. Mam żyłkę społecznika, co mi zresztą żona często wymawia - że u nas ważniejsze są rzeczy dla innych, a nie dla rodziny. Ale to nie do końca tak jest. Chciałbym zrobić coś dobrego i w ogóle chciałbym spłacić dług wobec mojego miasta i wobec mojego Ustronia.

Ale czyj dług? Pański?

- Taki dług, który sprawił, że czuję się człowiekiem wartościowym i szczęśliwym. To jest taki dług, który zaciągnąłem wśród ludzi, wśród miejsc, w których się wychowywałem. Właśnie Ustronie jest takim miejscem. Ono mnie ukształtowało.

Wie pan, co zawsze mi się kojarzy, kiedy słyszę obietnice przedwyborcze? Mój tata, jak jeszcze byłem w przedszkolu, kiedy bardzo aktualne było powiedzenie: „Chcesz cukierka - idź do Gierka, Gierek ma...”, opowiedział mi coś, co się działo w Związku Radzieckim - że tam tramwaje rosną na drzewach i że są fabryki pomarańczy. I mniej więcej te wyborcze obietnice z tym mi się kojarzą – z fabrykami pomarańczy. Czy ma pan jakąś fabrykę pomarańczy dla radomian w rękawie?

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+PHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjciIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+PHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

- Ja nie mam zamiaru niczego wielkiego obiecywać. Chciałbym obiecać pełną prawdomówność, czyli - jeśli się na coś umówię, to tak będzie.

Nie wierzę.

- Będziemy walczyć o te dobre rzeczy na Ustroniu.

To ja w takim razie zadam panu pytanie, jakie pada na każdym spotkaniu - jest pan za PiS-em czy za Platformą?

- Nie jestem ani za PiS-em, ani za Platformą. Jestem za tym, żeby być uczciwym. Uważam, że wartościowe rzeczy głosi czasem jedna lub druga strona. Natomiast tutaj rzecz nie w tym, żeby społeczeństwo podzielić i zindoktrynować przy pomocy pewnej socjotechniki docierania reklamowego. To jest przecież taki rodzaj manipulacji, po to, żeby skupić uwagę tylko na tych dwóch podmiotach. To nieprawda, że jesteśmy tylko albo za, albo przeciw PiS-owi czy Platformie. Jesteśmy barwnym społeczeństwem. Zawsze uważałem, że Polacy są bardzo kreatywni, bardzo pracowici i mądrzy. Pracowałem dwa lata za granicą - mogliśmy „przykryć czapką” tych Austriaków, u których pracowałem, ale takie były czasy. To my chodziliśmy do nich i prosiliśmy, żebyśmy mogli zarabiać u nich pieniądze. Ja podejrzewałem, że kiedyś to oni do nas będą chcieli przyjeżdżać ze swojego kraju, bo u nas będzie lepiej. I tak się w pewnym momencie stało. W czasie tej całej „akcji” z przyjmowaniem uchodźców, miałem takie sygnały, że chcą do nas, że w Polsce jest bezpieczniej, w przeciwieństwie do tego, co działo się w Austrii, Niemczech czy Francji. I nie chciałbym aby to było odbierane jako ideologia, bo nie jestem przeciwko uchodźcom - sam kiedyś nim byłem, bo byłem gastarbeiterem.

Kazimierz Woźniak w moim programie „Na luzie” w TV Dami powiedział, że celem waszego ruchu nie jest wygranie wyborów, tylko zdobycie głosów, które będą na tyle znaczące, że bez nich w radzie ani jedna, ani druga strona – niezależnie od tego, która będzie miała przewagę – nie będzie mogła rządzić. Wtedy będziecie współrządzić miastem i decydować, realizując swoje wyborcze obietnice.

- Myślę, że Kazimierz Woźniak w swoim doświadczeniu wie, że takie są reguły tego wyborczego maratonu. Na końcu właśnie skutkują tym, że aby dotrzymać danego wyborcom słowa, zawiera się koalicje.

Kandydował pan cztery lata temu, ale nie do rady, lecz na stanowisko prezydenta Radomia. Ile pan zdobył wtedy głosów?

- Było to 7,3 proc. Byłem człowiekiem znikąd; przyświecała mi pewna idea zmiany. Zmiany tego, co jest. Nie godziłem się na takie, jak wówczas, traktowanie Radomia. To był bunt. Moją myślą nie było wygrywanie wyborów - chciałem coś zmienić. Ta zmiana się dokonała. Wydaje mi się, że dokonała się na dobre i to miastu wyszło na dobre. Jeśli robisz coś każdego dnia tak samo, to od każdego dnia oczekuj, że wynik zawsze będzie ten sam. Dzisiaj mam trochę inną misję, bo ja bym chciał odmienić oblicze rady miejskiej. Nie myślę dzisiaj o braniu udziału w rządzeniu, ale chciałbym je odmienić. I mam do tego biznesplan. Za każdym razem zakładam sobie pewien plan działania. Tym razem - by w radzie zasiedli ludzie, którzy mają wiedzę. Będziemy się starali na listach umieścić bardzo szerokie spektrum ludzi, którzy się na wielu rzeczach znają. Jest na nich Ryszard Fałek i Kazimierz Woźniak - ludzie bardzo doświadczeni, z których możemy czerpać dzisiaj wiedzę. Ale będzie 36 innych, bardzo wartościowych osób, które naprawdę mają w swoich środowiskach i szacunek, i wiedzę. Myślę, że warto to wykorzystać. Ja będę namawiał, by głosować na każdego z tej listy – niekoniecznie na jedynki. By każdy zapoznał się z tymi ludźmi, bo oni są tego warci.

A co według pana będzie z Radomiem po wyborach samorządowych?

- Myślę, że będzie dobrze. Mam w sobie pewną naiwność, ona mnie napędza, popycha cały czas do przodu. Kiedyś ktoś ważny dla mnie powiedział, że najważniejsze w życiu są wiara, nadzieja i miłość. Kiedyś popełniłem taki malutki esej na ten temat - że gdy zbieram te wszystkie trzy wartości w jedną, to wychodzi mi z tego „naiwność”, bo trzeba wierzyć, bo trzeba kochać i mieć nadzieję. A czy ona się spełni? No, czasami się zawodzimy; bywa, że często. Zwłaszcza, kiedy tę nadzieję lokujemy w innych ludziach. Dużo częściej się to wszystko spełnia, kiedy stawiamy na siebie. Ale ja wierzę, że ludzie mają też w sobie chęć odnowy. I takiego świeżego spojrzenia. I mam nadzieję, że to będzie sukces i że zmienimy Radom przy pomocy nowej rady miejskiej i przy pomocy Bezpartyjnych Radomian, których będę promował. Będziemy walczyć.

Życzę w takim razie jak najwięcej wiary, nadziei, miłości.

- Dokładnie. Dziękuję.

rozmawiał Maciej Dobrowolski fot. Szymon Wykrota

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ
Anonim
lub
  • avatar
    ~JarosławJ 2018-08-16 00:24
    To ten "uczciwy", który dostał stołek w MOSiR w zamian za poparcie Witkowskiego w drugiej turze wyborów prezydenckich 2014r. Dla tych, którzy nie znają kulis tego zdarzenia małe wyjaśnienie jak się zachował "uczciwy" p. Dębicki. Kongres Nowej Prawicy w 2014r. nie miał kandydata na prezydenta w wyborach samorządowych w Radomiu ponieważ ówczesny prezes KNP ś.p. Waldemar Rajca nie chciał kolejny raz kandydować. Podjął za to decyzję aby znaleźć odpowiedniego kandydata reprezentującego poglądy wolnościowe i wśród znajomych jednego z działaczy znaleziono p. Dębickiego, który zgodził się startować na prezydenta Radomia jako kandydat KNP. Od razu na początku ustalono z panem Dębickim że wszelkie decyzje dotyczące kampanii wyborczej są podejmowane przez prezesa KNP czyli Waldemara Rajcę. Od początku także założono że na drugą turę nie ma szans i że nikogo w drugiej turze popierać KNP nie będzie. Szybko się jednak okazało że p. Dębicki wbrew umowom dystansuje się od KNP i jego pomysł na kampanię wyborczą to bajerowanie na "niezależność polityczną" i odcinanie się od Korwina. Przejawiało się to w wielu zdarzeniach, nawet tak kuriozalnych jak umieszczanie loga partii KNP na banerze wyborczym w taki sposób aby nie było go widać. W rezultacie KNP pożytku z p. Dębickiego nie miała żadnego, wysiłek wielu osób pracujących w kampanii został zmarnowany tylko po to żeby p. Dębicki zrobił reklamę sobie. Pan Dębicki otrzymał 7% głosów w pierwszej turze i tak mu się polityka spodobała że postanowił zdyskontować wynik i odzyskać pieniądze wydane na kampanię. W drugiej turze został Witkowski z Kosztowniakiem. Przy bardzo wyrównanym wyniku sondażowym, liczył się każdy głos do zwycięstwa. Na kilka dni przed drugą turą Waldemar Rajca w obecności kilkunastu osób w tym i p. Dębickiego na spotkaniu KNP oznajmił że nikogo w drugiej turze KNP nie będzie popierać. Tu dochodzimy do sedna sprawy. Wyobraźcie sobie co "uczciwy" p. Dębicki zrobił! Zadzwonił z Dziewięckim (jego rzecznik prasowy w kampanii) do Kosztowniaka oraz do Witkowskiego i zrobili LICYTACJĘ kto da więcej w zamian za poparcie w drugiej turze wyborów! Kosztowniak był tak pewny wygranej że spuścił Dębickiego na drzewo. Witkowski obiecał stołek w MOSiR z zastrzeżeniem że dopiero kilka miesięcy po wyborach jak temat wyborów przycichnie i nie będzie szumu w mediach. Dalszą część już znacie, Dębicki z Dziewięckim zwołują konferencję prasową na której dają poparcie Witkowskiemu. Obaj panowie obawiali się że Rajca zwoła swoją konferencję i wszystkiemu zaprzeczy więc Dziewięcki w razie czego miał dzwonić do dziennikarzy żeby na nią nie przychodzili. Tacy ludzie to najgorsze polityczne dno, bez zasad moralnych, za pieniądze sprzeda każdego i złamie każdą umowę. Od 4 lat widywany jest na spotkaniach różnych partii, próbuje się przykleić do Kukiza, Nowoczesnej i Platformy Obywatelskiej w zależności od tego kto akurat ma lepsze sondaże.
    • 100%
    • |
    • oceń:
    • |
  • avatar
    ~Miki 2018-08-15 09:41
    Dlaczego komentarze są usuwane? Jak ktoś napisze kilka słów prawdy to po chwili komentarz jest usunięty. O co chodzi??
    • oceń:
    • |
  • avatar
    ~ 2018-08-12 13:40
    Komentarz usunięty
    • 83%
    • |
    • oceń:
    • |
  • avatar
    ~ 2018-08-12 13:31
    Komentarz usunięty
    • oceń:
    • |
  • avatar
    ~ 2018-08-12 13:15
    Komentarz usunięty
    • oceń:
    • |
  • avatar
    ~Monika 2018-08-10 10:22
    Skąd w anonimowych wypowiedziach aż tyle prymitywnej agresji ?
    • 54%
    • |
    • oceń:
    • |
    • avatar
      ~Heniek 2018-08-11 10:33
      Za pieniądze troll zrobi wszystko, nawet głupiego będzie udawał
      • 100%
      • |
      • oceń:
      • |
  • avatar
    ~dżon 2018-08-10 22:38
    Redakcjo ile wam zapłacił za taką autopromocje? :)
    • 50%
    • |
    • oceń:
    • |
    • avatar
      ~ten sam 2018-08-11 08:05
      pewnie dał wejściówki do klubu tak jak dostają za promocję szajspolo ze stolicy handlu
      • 67%
      • |
      • oceń:
      • |
    • avatar
      ~Anonim 2018-08-11 10:29
      ten sam nie byłeś na Korei bo deszcz pada i szczekasz bezmyślnie od rana, weź leki i odpocznij
      • 100%
      • |
      • oceń:
      • |
  • avatar
    ~Kałmuk. Starszy 2018-08-11 01:37
    Nie kojarzę typa. Jakie ustronie?
    • 80%
    • |
    • oceń:
    • |
  • avatar
    ~ygk 2018-08-10 22:14
    Tylko nie to... mało mu kasy z Archiwum?
    • 67%
    • |
    • oceń:
    • |
  • avatar
    ~Anonim 2018-08-10 16:40
    Panie Dębicki, dziękujemy za pana posługę i innym, którzy za popieranie Witkowskiego wkręcili się na intratne stanowiska.
    • 50%
    • |
    • oceń:
    • |
  • Pokaż więcej komentarzy
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjMiIGRhdGEtcmV2aXZlLWlkPSI0NGIxNzY0MWJjOTg4OTU5NmEyZDdiN2ZkNTRiNWZlNSI+PC9pbnM+DQo8c2NyaXB0IGFzeW5jIHNyYz0iLy9yLmNvemFkemllbi5wbC9zZXJ2ZXIvd3d3L2RlbGl2ZXJ5L2FzeW5janMucGhwIj48L3NjcmlwdD4=

#WieszPierwszy

PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE1IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+
PGlucyBkYXRhLXJldml2ZS16b25laWQ9IjE5IiBkYXRhLXJldml2ZS1pZD0iNDRiMTc2NDFiYzk4ODk1OTZhMmQ3YjdmZDU0YjVmZTUiPjwvaW5zPg0KPHNjcmlwdCBhc3luYyBzcmM9Ii8vci5jb3phZHppZW4ucGwvc2VydmVyL3d3dy9kZWxpdmVyeS9hc3luY2pzLnBocCI+PC9zY3JpcHQ+

Polecamy