Student za kratami

Student za kratami
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


Jest ich 30, wszyscy zdali na drugi rok, większość ma średnią powyżej 4.0. Część ma szansę na stypendium naukowe. Wszyscy są skazani na wieloletnie wyroki, zostali przywiezieni do radomskiego aresztu z całej Polski i biorą udział w pilotażowym projekcie – studiują logistykę, specjalność logistyka w transporcie. Jak wygląda ich więzienna i naukowa rzeczywistość?

Jarek, Piotr, Tomek i Wojtek to osadzeni, którzy odbywają karę na oddziale półotwartym - w ciągu dnia ich cele są otwarte, mogą swobodnie poruszać się po całym oddziale. Mają również możliwość wychodzenia na przepustki za mury więzienia. W innej sytuacji jest Marcin, on - jak ponad połowa więziennych studentów - nie posiada takich przywilejów.

Ważne poczucie wartości

- Warunkiem odbycia studiów była zdana matura, najwyżej jeden wyrok na koncie oraz kara na tyle długa, aby pozwoliła ukończyć 3,5 - letnie studia inżynierskie. Przez cały ubiegły rok akademicki nie mieliśmy żadnych incydentów z naszymi studentami – mówi Andrzej Fereniec, zastępca Kierownika Działu Penitencjarnego.

- To są nasi najgrzeczniejsi skazani, nie mamy z nimi żadnych problemów. Doceniają szansę, którą otrzymali, starają się ją wykorzystać – mówi Joanna Karpeta, wychowawca.

- Karę rozpocząłem odbywać kilka miesięcy przed maturą. Cała moja ścieżka edukacyjna przebiegała w więzieniu: szkoła zawodowa, liceum, matura, kursy języków obcych i inne formy samo dokształcania się. Teraz dostałem szansę na studia, staram się wykorzystać ją jak najlepiej – mówi Marcin. - Studia to dla nas ryzyko, ktoś kto długo przebywa w zamknięciu, traci poczucie własnej wartości, więc bałem się czy podołam – dodaje.

- Decyzja była szybka, studia to również poświecenie. Przyjechaliśmy tutaj z drugiego końca Polski, rzadziej odwiedzają nas nasze rodziny – mówi Jarek.

Na wolności nie było czasu

- Na wolności zapewne nie znalazłbym czasu na studia. Goniłem za pieniędzmi, nauka nie była mi do niczego potrzebna – mówi Tomek.

- Pochodzę z rodziny wielodzietnej, nigdy nie miałbym szansy na studia, nie było nas na to stać. Zaraz po maturze rozpocząłem działalność gospodarczą, która mnie tutaj doprowadziła – mówi Jarek.

- Na wolności nie myślałem o studiach, zajmowałem się biznesem rodzinnym nie było na to czasu – wyjaśnia Wojtek.

Co po studiach?

- Chciałbym robić studia magisterskie, mam nadzieję, że dostanę taką szansę. Od siedemnastu lat swoim zachowaniem staram się udowodnić, że zasługuję na każdą szansę, którą otrzymuję. Mam świadomość ciężaru przestępstwa, które popełniłem – nie cofnę tego, ale swoim zachowaniem chcę udowodnić wartość mojej egzystencji – mówi Marcin.

- Po dziewiętnastu latach czas wracać do domu.... - wyjaśnia Piotr.

Studia to dla skazanych szansa na wcześniejsze wyjście na wolność. Ich nienaganne zachowanie, dobre wyniki na studiach mogą zostać docenione. - Aby kontynuować naukę na trzecim roku skazani muszą uzyskać status P2. To znaczy, że będą mogli sami opuszczać areszt i odbywać zajęcia na terenie uniwersytetu wraz z innymi studentami – mówi Andrzej Fereniec. - Na razie tylko jedna trzecia naszych więziennych studentów może wychodzić na przepustki. Pod koniec roku akademickiego każdy przypadek będzie rozpatrywany indywidualnie przez komisję penitencjarną – dodaje.

Warunki do nauki

Pomoce naukowe, książki osadzeni otrzymali z politechniki – dziś już uniwersytetu. Dodatkowo rodziny mogą przesyłać studentom potrzebne materiały do nauki. Osadzeni mają również możliwość korzystania z ksero. 

- Brakuje dostępu do komputera, już nawet nie chodzi o internet. Nasz zawód wyuczony będzie tego wymagał, a nie mamy dostępu do baz i specjalistycznych programów. Wiem, że prawo dopuszcza taką możliwość. Miałem kiedyś komputer w celi w innym areszcie. Staramy się o taką możliwość, na razie mamy dostęp do komputerów w ramach godzin świetlicowych – mówi Marcin.

- Komputer to podstawa. Maiłem przyjemność część kary odbywać w Belgii. Tam zaproponowano mi kilka kursów- wybrałem język flamandzki. Dodatkowo mieliśmy stały dostęp do prądu i ciepłej wody, nie tak jak tutaj – opowiada Wojtek.

- Ja z racji wieku muszę się dłużej uczyć, dlatego chciałbym, żeby światła nie były gaszone o 23 tylko później. Potrzebujemy więcej czasu do nauki - mówi Jarek.

Nauka i egzaminy

- Jak wracam po wykładach, szczególnie z matematyki, staram się powtórzyć materiał, rozwiązać podobne zadania. Nie miałem styczności z nauką od 20 lat, czasami jest trudno. Przed egzaminami trzeba dużo się uczyć, dzięki Bogu mamy tutaj dużo wolnego czasu – opowiada Tomek.

- Dać skazanemu indeks, to będzie siedział i czytał książki. Rywalizujemy między sobą, każdy chce być najlepszy. Chcę poprawiać nawet W-F, bo nie czuję się gorszy od moich młodszych kolegów. Dali nam, złodziejom indeksy i nam się chce. Największe trudności mam z językiem niemieckim. Pochodzę ze Śląska i jestem do niego troszeczkę uprzedzony – mówi Jarek.

Marcin ma najwyższą średnią, spośród swoich kolegów prawie 4,8. Jest w najtrudniejszej sytuacji, ponieważ będzie musiał starać się o status więźnia P2, aby kontynuować naukę na trzecim roku poza murami więzienia.

- Nastawienie wykładowców jest niesłychanie pozytywne. Jesteśmy im wdzięczni, że przełamali bariery i chcą nam tę wiedzę przekazać. Traktują nas tak samo, jak innych studentów – mówi Marcin.

Po co to wszystko?

- Więzienie to wieloletnia izolacja. Te studia to dla nas furtka do wolności. Każdy kolejny dyplom jest dla mnie ważny, daje mi szansę na zwolnienie przedterminowe. Czytałem kiedyś komentarze, pod artykułem w którym opisane było, że rozpoczął się taki projekt i więźniowie studiują. Krytykowali, dlaczego to robimy, że za darmo studiujemy za ich pieniądze. Mogliby powstrzymać się od ocen. Niech pomyślą, że dzięki takim projektom będziemy bardziej przygotowani do wyjścia na wolność. Nie będziemy musieli żerować na opiece społecznej – wyjaśnia Marcin. Nikt nie bierze pod uwagę, że w więzieniu nastąpiła w nas jakaś zmiana., że staramy się być lepsi.

- Chcę udowodnić sobie i całemu społeczeństwu, że nie jesteśmy na totalnym dnie. Jest w nas iskra, nadzieja, że kiedyś ktoś powie: „Był w pudle, ale coś zrobił” – mówi Jarek. - My nie chcemy ryby, dajcie nam wędkę, albo chociaż kawałek żyłki i sami sobie tę rybę złowimy.

- Bardzo wiele dają mi te studia, przede wszystkim pozwalają oderwać się od naszej szarej rzeczywistości – mówi Tomek.

- To co zrobiliśmy nie pozbawiło nas ani mózgu, ani serca – mówi Piotr.


Zdjęcia wykorzystane w materiale dzięki uprzejmości AŚ Radom

Aleksandra Jabłonka (a.jablonka@cozadzien.pl)

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy