Siedziba parlamentu jak melina

Siedziba parlamentu jak melina
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


Młodzi parlamentarzyści, wzorem starszych kolegów z Rady Miejskiej, zbierają się na sesjach, debatuje i podejmuje decyzje. Sesje odbywają się w Urzędzie Miejskim, a swoją siedzibę parlament ma w Urzędzie Stanu Cywilnego przy ul. Moniuszki. Siedziba znajduje się w przybudówce, do której prowadzi brama. Parter i pierwsze piętro Parlament Młodzieży dzieli razem z Polskim Związkiem Emerytów Rencistów i Inwalidów. Przed remontem, który odbył się parę lat temu, parter i część pierwszego piętra była pod opieką emerytów. Gdy na parterze położono płytki i pomalowano ściany, całe pierwsze piętro przeszło w użytkowanie Parlamentu Młodzieży Miasta Radomia. W ostatnim pokoju na pierwszym piętrze związek emerytów pozostawił stare dokumenty na zasadzie obopólnej umowy młodzież miała do nich po prostu nie zaglądać.

Do siedziby parlamentu wchodzimy po blaszanych schodach, które są mocno zabrudzone.
- My już kilka razy zgłaszałyśmy, że młodzież po sobie nie sprząta. Czasami schody były zasikane, a potem śmierdziało. W wakacje młodzi schodzą się częściej niż w ciągu roku. Przychodzą czasem parami, wtedy od razu zamykają drzwi na górze, albo większymi grupami. Kilka razy wychodzą mniejszymi grupami. Łatwo domyślić się, że idą do sklepu, pewnie po alkohol - skarży się jedna z emerytek ze związku. - My pracujemy do 13, ale zdarza się, że zostajemy po godzinach ze względu na papierkową robotę. Właśnie wtedy się schodzą, najczęściej w czwartki i piątki - dodaje emerytka.

Sprawdziliśmy, jak faktycznie wygląda sytuacja w samej siedzibie parlamentu. Już od progu widok jest nieprzyjemny: zatkany zlew, pajęczyny, lepiąca się podłoga, a na niej niedopałki papierosów. Tuż obok zlewu jest pomieszczenie, którego stan nie wymaga właściwie komentarza. Wystarczy spojrzeć! Stare szmaty, podgniły materac, a między nimi butelki po napojach wyskokowych.

Idźmy dalej. W głównym pokoju co prawda zachowany jest względny porządek, jednak naszej uwadze nie umknął karton z pustymi puszkami po piwie. Czy tak właśnie członkowie Parlamentu Młodzieży Miasta Radomia umilają sobie wakacyjne posiedzenia? A dodajmy, że przed naszą wizytą marszałek parlamentu Mateusz Wojcieszak zdążył co nieco uprzątnąć bałagan po urzędujących tam wcześniej posłach.



Najgorszy widok zastaliśmy jednak w pokoju, do którego członkowie parlamentu mieli nie zaglądać, ponieważ znajdowały się tam dokumenty Polskiego Związku Emerytów. To, co tam zastaliśmy wprawiło nas w osłupienie. Teczki z dokumentami, czeki, skorowidze z lat 60. - wszystko porozrzucane na podłodze, wilgotne i spleśniałe. Mnóstwo pajęczyn, puste butelki po piwie, ogólny bałagan. A do tego bełkotliwymi pomarańczowymi napisami pomazane farbą ściany.


Do pokoju, w którym przechowywane są dokumenty związku emerytów, zaprosiliśmy kilku jego członków. - O matko! A cóż oni zrobili z tym pokojem, przecież to są dokumenty! A te ściany?! Ja nie wiem co oni tu wyrabiają?! - nie kryła zdumienia i oburzenia jedna z pań, która chce pozostać anonimowa. To ma być Parlament Młodzieży?! Przecież to, co tu się dzieje, uwłacza samej nazwie parlamentu! - dodała.
- Już kilka razy zgłaszałyśmy to, jak zachowuje się młodzież, ale jak widać, bez odzewu - mówi druga z pań.

W głównym pokoju jedna z emerytek zauważyła wiszący na ścianie obraz. - Przecież to nasz obraz, jego autorką jest jedna z emerytek! Jakim prawem go sobie przywłaszczyli? A ja go tyle szukałam, myślałam, że gdzieś zaginął - nie kryła oburzenia członkini związku.

- Owszem dostałam sygnał od związku na temat zachowania parlamentarzystów. Dostali upomnienie, ale widać nie poskutkowało. Jeśli związek złoży pisemną skargę na Parlament Młodzieży, przekażę to dalej. Jednak za siedzibę parlamentu odpowiada Wydział Edukacji - mówi Barbara Warzyńska, kierownik Biura Administracyjno-Gospodarczego Urzędu Miejskiego w Radomiu.

W związku z całą sytuacją skontaktowaliśmy się z Leszkiem Pożyczką, dyrektorem Wydziału Edukacji, Sportu i Turystyki i zapytaliśmy, kto sprawuje kontrolę nad parlamentem oraz nad ich siedzibą.
- Nad siedzibą kontrolę sprawuje szef parlamentu. Jeśli są jakieś problemy, zgłasza nam. Jeśli chodzi o spawy statutowe parlamentu, odpowiedzialność pełni osoba z urzędu, ja również się tym interesuję. Ale nic nie wiem, żeby tam były jakieś problemy. Ostatnio tam nie byłem - powiedział Leszek Pożyczka.

Po przedstawieniu sytuacji, jaka panuje w siedzibie przy ul. Moniuszki, stwierdził, że nie ma osoby, która przeprowadzałaby kontrolę pomieszczeń. - Za porządek odpowiada marszałek. Ja się z nim skontaktuję w tej sprawie i porozmawiam na ten temat - dodał.

Co na to sam Marszałek, Michał Wojcieszak? Stwierdził, że działalność parlamentu na okres wakacji została zawieszona, jednak komisje dostały pewne zadania do wykonania, więc korzystają z siedziby. Nie są to jednak spotkania regularne, a każdy z członków parlamentu może pobrać klucze z siedziby Straży Miejskiej.
- Byłem tam wczoraj, zrobiłem małe porządki. Wyrzuciłem jakieś stare kubki i umyłem podłogę - powiedział.

Widać minęliśmy się z marszałkiem, ponieważ my o mały włos do podłogi się nie przykleiliśmy. Zapytaliśmy więc m.in. o puste butelki po alkoholu.
- Tak, wiem. Widać parlamentarzyści i ich koledzy bezkarnie wchodzili do siedziby i zostawili po sobie taki bałagan - stwierdził.

Marszałek twierdzi, że pomieszczenie z dokumentami związku podczas jego obecności w siedzibie było otwarte tylko raz. Ponadto jest zdania, że parlamentarzyści nie posiadają klucza do tego pomieszczenia. Jak jednak sami się przekonaliśmy, w komplecie kluczy parlamentu znajduje się także klucz do owego pokoju.
- Byliśmy tam raz i wszystko było w porządku. Przypomnę, że do siedziby jest wstęp otwarty, więc ktoś mógł tam wejść, ale wątpię, żeby drzwi do pokoju z dokumentami były otwarte. Za chwilę mogę tam podjechać i zobaczyć. Zapewne państwo zrobili zdjęcia. To w zasadzie dobrze, że zostanie to opublikowane, bo parlamentarzyści nadużyli zaufania, którym ich obdarzyłem. To, co zobaczyłem, faktycznie jest oburzające, bo siedziba parlamentu funkcjonuje  jako melina, sam nie wiem jak to nazwać - dodał marszałek.

Wobec zaistniałej sytuacji rodzi się pytanie, czy nie lepiej by było, aby wyznaczone osoby miały dostęp do kluczy.
- Zgadza się. Wczoraj na forum parlamentu poinformowałem, że złożyłem do Straży Miejskiej pismo w tej sprawie. Niestety nie miałem przy sobie pieczątki, więc w poniedziałek złożę oficjalne pismo jeszcze raz. W momencie, gdy zostanie wybrany nowy zarząd, tylko jego członkowie będą mieli wstęp do siedziby. Na nich będzie spoczywała odpowiedzialność - wyjaśnił Mateusz Wojcieszak.
Póki co podjętych działań Wojcieszak jeszcze nie konsultował z nikim z Wydziału Edukacji, Sportu i Turystyki. Opiekunem parlamentu jest inspektor Anna Michalska, obecnie na urlopie macierzyńskim. Marszałek zapowiedział, że już w poniedziałek porozmawia w tej sprawie z Wydziałem Edukacji UM, a wobec winowajców zostaną wyciągnięte konsekwencje.

Jaki jest koszt utrzymania siedziby? O to zapytaliśmy Rafała Czajkowskiego, Sekretarza Miasta.
- Parlament Młodzieży nie jest stowarzyszeniem, które na podstawie umowy płaci nam za użytkowanie dodatkowe pieniądze. Budynek należy do miasta i trzeba by było obliczyć to z metra kwadratowego. To byłaby wyciągnięta średnia. Co do siedziby, skontaktuję się w tej sprawie z dyrektorem i jeśli faktycznie stan pomieszczeń jest zły, będzie przeprowadzony remont. To, że mogą obecnie korzystać z pomieszczeń przy ul. Moniuszki, nie znaczy, że zawsze tak będzie, skoro nie potrafią uszanować tego, co otrzymali. Ale najpierw trzeba to sprawdzić. To, że teraz opiekun parlamentu jest na urlopie, nie zwalnia wydziału z obowiązków i zadań, które ma względem parlamentu. W takiej sytuacji powinna zostać wyznaczona inna osoba - powiedział sekretarz.

NASZ KOMENTARZ
Część pomieszczeń, co widać na załączonych obrazkach, jest w tragicznym stanie. Młodzież znalazła sobie doskonałe miejsce na imprezy. Poza oczami wścibskich sąsiadów, poza okiem opiekuna, poza kontrolą. Najwyraźniej młodzież puszczona w samopas, traci nad sobą kontrolę, a członkowie parlamentu pełniący dumnie brzmiącą funkcję "posłów", nadal są nastolatkami, którymi potrzebna jest kindersztuba.  A za remont zapłacą oczywiście podatnicy...

GALERIA ZDJĘĆ PONIŻEJ.

Roksana Kowalewska (r.kowalewska.cozadzien@op.pl)

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy