Seks na bankomacie i wąż boa w lesie, czyli...

Seks na bankomacie i wąż boa w lesie, czyli...
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


Piotr Stępień, rzecznik Straży Miejskiej w Radomiu opowiada nam o interwencjach, które na długo zapisały się w pamięci radomskich strażników. Jak przyznaje, najwięcej nietypowych zgłoszeń dotyczy zwierząt.

- Kiedyś do dyżurnego zadzwonił mieszkaniec Borek i zgłosił, że koń, który stoi na łące, przypięty łańcuchem, za głośno rży i wszyscy się go boją. Dyżurny żartobliwie powiedział, że nie mamy w tym momencie człowieka, który dogada się z koniem, ale oczywiście pojechaliśmy sprawdzić co się dzieje. Dotarliśmy do właściciela konia, okazało się, że zwierzęciu, ani nikomu innemu nic złego się nie dzieje – mówi rzecznik Straży Miejskiej. - Mieliśmy też interwencję od pana, który poinformował nas, że do jego pokoju wpadło futerkowe zwierzątko, leży na łóżku i nie chce wstać. Okazało się, że jest to... ptak. Strażnikom udało się go przegonić. Mieliśmy również zgłoszenie o zbyt głośno prychającym kocie w garażu jednego z mieszkańców Radomia.

Nietoperze i wąż boa

Straż Miejska ma wiele próśb o interwencję, szczególnie od kobiet, kiedy do mieszkania wleci nietoperz. Zdarzały się również zgłoszenia o wilkach i wężach. - Kiedyś na granicy miasta szukaliśmy węża boa. Grupa ludzi po pewnej imprezie zgłosiła nam takie zdarzenie. Ludzie bali się wchodzić do lasu, krążyły plotki, że ktoś widział, jak wąż połyka psa. Sprawdziliśmy ten teren i oczywiście nic nie znaleźliśmy – przyznaje Piotr Stępień.

Strażnicy zostali kiedyś wezwani również do dwóch osób czekających na autobus. Niby wszystko w porządku poza jednym szczegółem. Mężczyźni na autobus czekali... na dachu wiaty przystankowej. Innym razem mężczyzna będący pod wpływem alkoholu, w środku nocy odczuł wielką potrzebę pomodlenia się. Próbował przejść przez ogrodzenia Kościoła Garnizonowego. Niestety zaczepił się paskiem i zawisł na płocie. Kiedy strażnicy pomogli mu zejść, położył się przed kościołem i dziękował za ocalone życie.

Ludzkie sprawy - alkohol i seks

Wiele interwencji dotyczy picia alkoholu w miejscach publicznych. Kiedyś patrol w Parku Kościuszki zauważył dwie osoby spożywające alkohol na placu zabaw. Kiedy mężczyźni zauważyli funkcjonariuszy, starali się ukryć otwarte butelki z piwem.

- Jeden z nich zrobił to dość niefortunnie, wkładając otwartą butelkę do góry dnem. Cała zawartość wylała mu się przez rozporek. Mina pana była podobno bezcenna – mówi rzecznik Straży Miejskiej.

Zdarzały się również sytuacje krepujące. Nocą ochroniarz jednego z banków poinformował Straż Miejską, o parze, która w przedsionku, tam gdzie znajduje się bankomat, zaczyna uprawiać seks.  Kiedy na miejscu pojawili się funkcjonariusze Straży Miejskiej, para była w trakcie cielesnych uciech. Jak przyznaje rzecznik, strażnicy za bardzo nie wiedzieli jak powinni zachować się w takiej sytuacji. Ostatecznie zapukali i przerwali zabawę.

Wszystkie zgłoszenia traktują poważnie

Śmieszną, a zarazem tragiczną sytuacją był incydent podczas ubiegłorocznej akcji „Posprzątajmy radom na jesień” - Około 60 metrów od ludzi sprzątających skwer podjechał bus, jego kierowca wyładował około 40 starych lodówek i upychał je w krzakach. Wszczęliśmy postępowanie w tej sprawie – mówi Piotr Stępień.

Czasami dyżurnemu ciężko uwierzyć w to co słyszy, ale pomimo wszystko zgłoszenie traktuje poważnie. - Zdarzało się, że coś co usłyszeliśmy, wydawało się śmieszne, a na miejscu okazywało się, że sprawa jest poważna. Dlatego każdą informację sprawdzamy i w razie konieczności interweniujemy - mówi Piotr Stępień.

Aleksandra Jabłonka/ fot. M.S.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy