Sądowa pomyłka i samobójstwo

Sądowa pomyłka i samobójstwo
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Początek sprawy sięga końca lat dziewięćdziesiątych. W 1998 roku Włodzimierz M. został oskarżony o handel ubraniami z podrobionymi znakami towarowymi. Sąd Rejonowy w Radomiu uznał, że mężczyzna jest winny przestępstwa i skazał go na grzywnę w wysokości 700 zł. Skazany spłacał karę w ratach i całą sumę udało mu się uregulować pod koniec czerwca 1999 roku.

Po pewnym czasie sąd uznał, że nie ma pokwitowania, które świadczyłoby o tym, że ostatnia rata została uregulowana. W związku z tym uznano, że ostatnich 100 zł Włodzimierz M. jednak nie wpłacił i sąd ukarał go pięciodniowym więzieniem.

Mężczyzna zaczął unikać kontaktów z wymiarem sprawiedliwości i nie odbierał wezwań, nakazujących mu stawienie się w areszcie. Dopiero w 2004 roku radomskiej policji udało się zatrzymać Włodzimierza M. i doprowadzić do więzienia. Wkrótce po osadzeniu go w celi skazany popełnił samobójstwo.

Rodzina Włodzimierza W. zaczęła się domagać odszkodowania za śmierć bliskiego. Argumentowano, że pracownicy więzienia nie dopełnili swoich obowiązków. 

- Sąd pierwszej instancji odrzucił pozew rodziny. Sprawa trafiła do Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Po analizie dokumentów sąd uznał, że doszło do niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy więzienia i orzekł na korzyść rodziny zmarłego zadośćuczynienie w wysokości 70 tys. zł oraz comiesięczną rentę na poziomie 500 zł - mówi Cezary Wójcik, rzecznik Sądu Apelacyjnego w Lublinie.

Wyrok sądu jest prawomocny. Skazanemu organowi przysługuje złożenie skargi kasacyjnej. Podczas postępowania sądowego okazało się, że Włodzimierz W. zapłacił całą grzywnę, a wpłata ostatniej raty zaginęła w sądzie.

Mariusz Skopek

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy