Radomianie wspominają Andrzeja Wajdę

Radomianie wspominają Andrzeja Wajdę
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

- Pamiętam taki obrazek z dzieciństwa. Do naszego domu przychodzi pani Wajda. Często płakała, bo nie wiedziała, co się stało z jej mężem, który we wrześniu1939 roku wyruszył na front. Razem z nią przychodził młody chłopak - Andrzej. Tak właśnie poznałem tego wybitnego reżysera - mówi Andrzej Mędrzycki, dziennikarz, inicjator budowy pomnika72. Pułku Piechoty.
Andrzej Mędrzycki i Andrzej Wajda byli synami oficerów 72. Pułku Piechoty. Kiedy wybuchła wojna, ich ojcowie wyruszyli na front. Ojciec Mędrzyckiego dostał się do niewoli niemieckiej, natomiast Jakub Wajda zginął w Charkowie.
- Z opowieści wiem, że po wybuchu wojny młody Andrzej organizował czas dla dzieci żołnierzy, którzy wyruszyli na front. Przewodził zabawom, organizował też zajęcia kulturalne. Był przy tym bardzo empatyczny, pokazywał swoje wielkie serce - wspomina Mędrzycki.
W 1946 roku Andrzej Wajda wyjechał z Radomia. Jednak o mieście nigdy nie zapomniał. Muzeum Sztuki Współczesnej przekazał swoją kolekcję obrazów. Był też inicjatorem budowy centrum sztuki współczesnej. - Andrzej Wajda wziął na siebie rozmowy z władzami miasta i województwa. To zdecydowało o przebudowie dawnej miejskiej elektrowni na centrum sztuki - mówi Włodzimierz Pujanek dyrektor Mazowieckiego Centrum Sztuki Współczesnej „Elektrownia”.
Mimo wieku i wielu obowiązków Andrzej Wajda interesował się tym, co dzieje się w Elektrowni.
- Ostatni raz przyjechał do nas w 2014 roku. Rozmawialiśmy o tym, by radomska kolekcja sztuki współczesnej uzyskała status kolekcji narodowej. Andrzej Wajda entuzjastycznie podszedł do tego pomysłu. Obiecał pomoc. Teraz trudno będzie to zrealizować - mówi Zbigniew Belowski, zastępca dyrektora ds. artystycznych Elektrowni.
Leszek Sikora, specjalista ds. kinematografii w MCSW „Elektrownia” rozmawiał z Andrzejem Wajdą zaledwie trzy tygodnie temu. - Spotkaliśmy się na festiwalu w Gdyni. A rozmawialiśmy o ewentualnym pokazie jego najnowszego filmu - „Powidoki” w Elektrowni. Zaprosiłem go do nas, do Radomia. Bardzo się z tego zaproszenia ucieszył - mówi Leszek Sikora. - Teraz wiemy, że do tego spotkania już nie dojdzie. Jestem wstrząśnięty informacją o śmierci pana Andrzeja, bo w Gdyni wyglądał na zdrowego i pełnego sił.
-Tak czy inaczej chcemy, by film „Powidoki” miał swoją prapremierę właśnie tutaj, w Elektrowni. Może przyjedzie któryś z odtwórców głównych ról. Na pewno taki pokaz będzie - zapewnia Włodzimierz Pujanek.
Pracownicy Elektrowni chcieliby, by centrum nosiło imię wybitnego reżysera. - Na razie rozmawiamy o tym między sobą. Wymagałoby to zresztą decyzji zarządu województwa mazowieckiego i zmian w statucie MCSW; to mnóstwo formalności. Ale byłoby to w pewnym sensie ukoronowanie tego, co zrobił dla naszej instytucji - mówi dyrektor Pujanek.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy