Radomianie są super!

Radomianie są super!
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Anna Maria Białkowska gość Radia Rekord, portalu CoZaDzien.pl i tygodnika „7 Dni”. W rozmowie z Maciejem Dobrowolskim.


Jest pani w jednym studiu, a tak naprawdę w trzech mediach jednocześnie. To się nazywa koncentracja. Tak samo jest na polskiej scenie politycznej. Tak naprawdę zaczęły rządzić dwie partie – Platforma Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość.

- To prawda. Są to dwa największe ugrupowania. Ja oczywiście jestem w Platformie Obywatelskiej. Ten kierunek wybrałam i z tego się cieszę.

Niektórzy mówią, że szkoda pani dla PO.

- A ja powtarzam, że bardzo się cieszę z tego wyboru. Mam tam przyjaciół i to jest właśnie to ugrupowanie, w którym chcę być i się rozwijać.

A co z PiS-em? Czy ma tam pani przyjaciół? Takich prawdziwych, rzeczywistych przyjaciół w Prawie i Sprawiedliwości?

- O przyjaźni trudno mi mówić, ale mam znajomych i ludzi, których darzę sympatią i szacunkiem.

W naszym kraju, kiedy wychodzi się na ulicę albo rozmawia przy imieninowym stole, widać bardzo wyraźny podział. Podział, jakiego nigdy dotąd nie było...

- Tak, widać wyraźny podział i to mnie martwi. Trudno też się nie dzielić, bo Platforma Obywatelska to parta ludzi, którzy chcą się rozwijać, partia ludzi stabilnych, statecznych, dążących do osiągnięcia jakiegoś celu.

Ale Prawo i Sprawiedliwość też ma cel - dąży do władzy.

- To jest nadrzędny cel, ale dążenia do przejęcia władzy są czasami naprawdę bardzo negatywne. Nie chcę tutaj wypowiadać się w ten sposób, ale zdecydowanie mam negatywny odbiór PiS-u, a zwłaszcza jego kierownictwa.

Czy nie jest pani czasami tym wszystkim zmęczona? W końcu jest pani kobietą, a nie bokserem, który wychodzi na ring, nokautuje przeciwnika, wygra i wszystko jest O.K. Życie kobiety to przecież emocje. Skrajne czasami - od miłości do nienawiści. A jakie jest życie kobiety samorządowca?

- My też mamy emocje. Bądź zimna albo gorąca - nigdy nie bądź letnia! Tym się kieruję. Czasami powstrzymuję się przed wielką euforią albo emocjami ściągającymi w dół. Staram się być radosna, uśmiechnięta i chcę tę radość nieść innym. Dawać i brać od nich to, co dobre. Oczywiście, że mam emocje - jestem w końcu mamą dwóch córek, więc im również muszę przekazać te dobre emocje. Ale w samorządzie i działalności społecznej siedzę już długi czas i chyba umiem się w tym odnaleźć. Nie staram się atakować, lecz myśleć konstruktywnie i tak samo działać. Do tego jestem pracowita. Staram się być konstruktywna i dawać z siebie to, co najlepsze. Kiedy jednak ktoś mnie zaatakuje, potrafię odpowiedzieć i zaatakować dwukrotnie.

Mówi się, że jest pani przyjaciółką pani premier Ewy Kopacz. Jeżeli to prawda, proszę o szczerą odpowiedź: czy bycie przyjaciółką premiera w dzisiejszych czasach to wada czy zaleta?

- Nie śmiem sobie uzurpować takiego prawa, żeby być przyjaciółką pani premier. To pani Ewa Kopacz mogłaby się wypowiedzieć. Znam ją od kilkunastu lat i wiem, że jest to bardzo ciepła, prężna, silna i konstruktywna osoba. To mi imponuje. Chciałabym, jako prezydent, chociaż w części zrobić tyle dla naszego miasta czy okręgu, ile zrobiła ona. Obserwuję ją i uczę się jej. Jest mi niezmiernie miło, że mamy premiera z naszego miasta Radomia.

A czy w takim razie nie brakuje Ewy Kopacz w Radomiu na co dzień? Pani premier często przejeżdża przez nasze miasto, ale już takiego - jak to mówią Anglicy - „personal touch”, jak za czasów jej posłowania, jest chyba coraz mniej?

- Nieprawda. Ona tu cały czas jest. Wiedzą o tym ci, którzy przychodzą do niej po pomoc. Wiemy, ile pomogła Radomiowi, ile w ostatnim czasie miała możliwości przekazywania i zdobywania pieniędzy. Ona miała w ostatnim czasie mnóstwo ciepła, serdeczności i zwyczajnie pieniędzy dla nas. A przecież codziennie wiele osób przychodzi ot, tak - po pomoc.

Wychodzi więc na to, że radomianie potrzebują teraz pomocy. Jak społeczeństwo naszego miasta radzi sobie jesienią 2015 roku, 26 lat po nie najlepszej dla nas transformacji gospodarczej?

- Różnie. To zależy od nas wszystkich, jak sobie radzimy. Jak chcemy pracować, to pracę mamy. Nie pracujemy na pokaz, tylko dla siebie i zawsze ktoś to widzi. Warto jest dobrze pracować.

Kiedy została pani wiceprezydentem, razem z ekipą Radosława Witkowskiego mówiliście wiele o tym, że jesteście młodzi, macie pomysł inny od pomysłu realizowanego przez poprzednie osiem lat. W tym samym czasie z pomocą przyszła wam, jeszcze wtedy świeżo upieczona, pani premier. Liczyliśmy na tę właśnie pomoc dla Radomia. Z perspektywy roku - co może pani powiedzieć o tym, co udało się zrobić? Tak z ręką na sercu.

- Pamiętam jak było mi przykro, gdy prezydent Witkowski powołał mnie na swojego zastępcę i staliśmy się „gwiazdami” Internetu. Też poczułam się gwiazdą, ale – niestety - negatywną. Z czasem okazało się, że nie tylko potrafię „charatać w gałę”... Chociaż bardzo lubię tę „gałę” i sport w ogóle – piłkę nożną, ręczną, koszykówkę, siatkówkę. Ale nie tylko to potrafię. O naszej ekipie zaczęto mówić merytorycznie dopiero po jakimś czasie. Dzięki pani premier Ewie Kopacz, która również została premierem jesienią ubiegłego roku. Przez ten czas dostaliśmy wiele dobrego, jeśli chodzi nawet o pieniądze. A dostaliśmy również wiele dobrego, jeśli chodzi o sławę naszego miasta. Do tej pory miasto Radom w postrzeganiu w Polsce zbliżało się do słynnego Wąchocka. Teraz to tylko od nas zależy, czy będziemy dumni z tego, że pochodzimy z Radomia, że jesteśmy takimi pracowitymi, konstruktywnymi ludźmi, którzy zasługują na szacunek i na to, żeby o nas dobrze mówić. Mamy premiera z naszego miasta i trzeba się tym chwalić, cieszyć, wykorzystywać najmocniej, jak tylko się da! Bo przecież są profity z tego powodu. Takie namacalne - w postaci pieniędzy na infrastrukturę czy szpital a mogą być jeszcze większe i nie tylko okazjonalne.

Odium „chytrej baby z Radomia” zniknęło?

- Nie słyszałam, żeby ktoś mówił teraz o „chytrej babie z Radomia”, która sięgała po napój z wigilijnego stołu dla ubogich mieszkańców naszego miasta. Przecież to od nas zależy, jak będą o nas mówić.

Odejdźmy od spraw samorządowych czy politycznych. Pytanie z innej beczki – lubi się pani fotografować?

- Nie. Czasami natomiast lubię oglądać swoje zdjęcia zrobione w dobrym oświetleniu; lubię swój uśmiech, lubię czasami swoje oczy. Natomiast nie lubię swoich podkówek pod oczami. Często po prostu jestem zmęczona, niewyspana. Wciąż dużo pracuję, stąd są te wielkie podkowy.

Jaki ma pani sposób, żeby rano wstać z energią na nadchodzący dzień?

- Po prostu wstaję. Mam wielkie lustro, w które patrzę i uśmiecham się. Rozpoczynam dzień właśnie od takiego uśmiechu.

Co może pani powiedzieć dziewczynom z Radomia, które - podobnie jak pani - mają dom, mężów, rodzinę, pracę i zwyczajne, codzienne kłopoty, a jednak rano muszą wstać i dobrze przeżyć dzień?

- To właśnie ten uśmiech. Uśmiechajmy się do siebie i uśmiechnijmy się do innych. Będzie naprawdę łatwiej.

Jak więc wygląda taki dzień wiceprezydenta miasta?

- Po tym uśmiechu „do lustra” wstaję, biorę prysznic, niestety, nie jem śniadania, zabieram dzieci i w drogę!

Nie je pani śniadania?

- Ups... Nie.

Dietetycy biją na alarm.

- Wiem, ale zaczynam od drugiego śniadania. Jem je przed południem w pracy. Podwożę moje dzieci do „Kochanowskiego”, w którym się uczą i jadę dalej do pracy. Później praca, praca i jeszcze raz praca. W międzyczasie wyjścia, praca, potem obiad. Potem znowu praca. (śmiech) Dobrze, że dziewczynki są już starsze, więc mają również zaplanowany dzień i dlatego w międzyczasie jestem dla dziewczynek kierowcą, bo przewozić je trzeba z lekcji na lekcje.

To kiedy robi pani rosół i schabowe?

- (śmiech) Już nie robię. Mieszkam z mamą i mama bardzo mi pomaga, np. gotuje obiadek. Wyręcza mnie w tym. Kiedy dzieci były małe, gotowałam im czasami trzy dania. Dla męża coś innego, dla jednej córki coś innego, dla drugiej też. Dlatego chyba już się w życiu nagotowałam. Ale czasem lubię w wolnej chwili coś fajnego ugotować…

Skoro mówimy o gotowaniu, to muszę zapytać – jaka jest pani ulubiona potrawa?

- Łosoś. Sałatka z łososiem, łosoś pod każdą postacią. Bardzo lubię ryby.

Gdybyśmy mieli dostęp do morza, to na pewno łososia w Radomiu byłoby dużo więcej. Radom ma czasami takie pomysły, jak „dostęp do morza”. Najbardziej zwariowane pomysły mogą być zrealizowane przez temperamentnych radomian. Jaką jesteśmy społecznością – my, radomianie?

- Radomianie są super! Jesteśmy pracowici, lubimy się rozwijać, lubimy sięgać po rzeczy nowe, zdobywamy nowe rynki. Jesteśmy czasami kontrowersyjni, ale przez to ciekawsi. Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej!

Czy bliskość Warszawy jest dla pani, nie tylko jako dla prezydenta, przekleństwem czy błogosławieństwem?

- Lubię Warszawę, lubię tam od czasu do czasu pojechać. Dobrze, że mamy stolicę nieopodal, chociaż wiąże się to z tzw. janosikowym i jeśli chodzi o nasze miasto, to nie jest to zbyt dobre.

Czy jest pani za wydzieleniem Warszawy z województwa mazowieckiego?

- Tak. Choćby po to, byśmy mieli więcej pieniędzy. Jestem za tym, żeby wydzielić Warszawę z Mazowsza! Będę o to walczyć!

Co pani może zrobić, żeby osoba zameldowana w Warszawie płaciła podatki w Radomiu i żeby została tu nie tylko od poniedziałku do piątku, ale cały tydzień?

- Z tym wiąże się wiele czynności, które musiałabym zrobić.

Zacznijmy od infrastruktury.

- Najważniejsza jest droga, także kolejowa. Pewne inwestycje są; niestety, odciągane, ale nie da się zrobić wszystkiego naraz, jeśli coś było zaniedbywane przez lata. Wiem jednak, że z upływem czasu będzie to zrobione bez pustych wyborczych obietnic.

Prawo i Sprawiedliwość twierdzi, że znajdzie sposób, by w rok skomunikować kolejowo Radom ze stolicą.

- Wątpię. Ostatnie lata rządów PiS-u nie wskazywały na to i myślę, że nie dadzą rady. Przeskoczyć tego mentalnie, oczywiście. A obiecać można wszystko.

Jeśli chcę mieszkać w Radomiu, to muszę tu mieszkać po coś.

- Znając pana przypuszczam, że chciałby pan mieć w Radomiu fajne miejsca kulturalne, gdzie można wyjść wieczorem z zamiarem miłego spędzenia wieczoru z rodziną czy przyjaciółmi. Na to trzeba postawić! Żeromskiego wygląda coraz lepiej, a ulica Rwańska natomiast musi być zwyczajnie „zaludniona”. Wtedy restauracje, galerie, kluby, które tam planujemy, będą mogły się utrzymać. A ludzie się tam pojawią, gdy administrację miejską przeniesiemy właśnie tam. Do tego odrestaurowywane przepiękne stare kamienice, nastrojowe zaułki, ławki do posiedzenia w słoneczne dni. To robimy i zrobimy!

Czy posłowie w Warszawie są w stanie stworzyć takie przepisy, które umożliwią prezydentom tu, w Radomiu, szybszą realizację planów, o których pani mówi?

- Z pewnością. Proszę zobaczyć, jak szybko, mając premier Ewę Kopacz, rozwijają się miejskie inwestycje. Może nie wszyscy o tym wiedzą, ale Ewa Kopacz nie będąc jeszcze premierem, a będąc posłem, ministrem czy marszałkiem sejmu, wiele dla tego miasta zrobiła. Działo się to wtedy, kiedy w mieście rządziła inna ekipa – prezydenta Kosztowniaka. On sam przyznawał wielokrotnie, że to dzięki pani premier powstała nowa szkoła muzyczna, szkoła plastyczna i wiele, wiele innych inwestycji.

Co mogłaby pani powiedzieć kobietom, które już nie odczuwają pędu do kariery, są spełnione, mają rodziny, dzieci, stabilną pracę - co ich może teraz przekonać, że jednak potrzeba dużych zmian w Radomiu?

- Ja wciąż życzę rozwoju tego miasta. Radom nie może zatrzymać się w miejscu. My musimy cały czas gonić życie, gospodarkę i rozwijać się.

Muszę zadać to pytanie. Anna Kwiecień. Dlaczego nie potraficie się panie ze sobą dogadać? Przecież łączy was wiele. Nie tylko stanowisko - zastąpiła pani Annę Kwiecień na stanowisku wiceprezydenta, ale i pasja pomagania ludziom potrzebującym: chorym, starszym, samotnym, biednym, z nałogami. I to skutecznie realizowana pasja.

- Jesteśmy dwiema różnymi kobietami, nie przyjaźnimy się.

Możemy podsumować naszą rozmowę? To ile potrzebuje pani czasu, żeby wyrobić się z wszystkimi obowiązkami i planami?

- Każde dwie minuty są dla mnie istotne. Pracuję i będę pracować dla naszego Radomia z całych sił!


MD/ fot. arch. cozadzien.pl

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy