Rada miejska z castingu?

Rada miejska z castingu?
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


Stowarzyszenie Rozwoju Regionu Radomskiego powstało w kwietniu 2012 roku. W tej chwili SRRR zrzesza ok. 20 osób, głównie studentów i absolwentów Uniwersytetu Technologiczno-Humanistycznego oraz Wyższej Szkoły Handlowej.

- Radomianom przez te ponad dwa lata daliśmy się poznać głównie z działalności charytatywnej. I w pewnym momencie doszliśmy do wniosku, że jeśli chcemy coś w Radomiu zmienić na lepsze – a chcemy – to powinniśmy się dostać do rady miejskiej. Bo z pozycji radnego można zrobić więcej – mówi Mieszko Makowski, prezes stowarzyszenia. – Jest też drugi aspekt… Naszym zdaniem władza w samorządach powinna należeć do lokalnych obywateli, a nie do partii politycznych. Nasze miasto już od lat traci ze względu na przepychanki partyjne. Według nas tylko radni niezwiązani z ugrupowaniami politycznymi mogą zmienić sytuację. Bezpartyjni mieszkańcy, znający się na gospodarce to gwarancja dobrego i uczciwego zarządzania Radomiem. Eksperci od ekonomii, administracji czy polityki społecznej sprawią, że nasze miasto odżyje.

POSZUKIWANA ÓSEMKA

Stowarzyszenie zamierza wystawić swoich kandydatów we wszystkich pięciu okręgach.

– Zgodnie z kodeksem wyborczym lista w okręgu nie może zawierać mniej niż 5 nazwisk. Ponieważ to nasz pierwszy start w wyborach, zdecydowaliśmy się właśnie na to minimum – tłumaczy Mieszko Makowski.

Stowarzyszenie potrzebuje więc 25 kandydatów. Ma już 17, a więc poszukuje ośmiu. I zamiast np. namawiać na start w wyborach znajomych, postanowiło zorganizować… casting. Znaleźć młodych ludzi, którzy mają pomysły na lepszy Radom i są gotowi realizować je poprzez mandat radnego. – Podejrzewam, że to pierwszy w Polsce casting na radnego. Mam nadzieję, że się uda – śmieje się prezes stowarzyszenia. – Nie liczymy na tłumy; nawet ich nie chcemy, bo to nie tego rodzaju casting.

MŁODA KREW

Casting odbywał się w dwóch turach – we wtorek i w czwartek. We wtorek do siedziby WSH przyszły cztery osoby.

Jarosław Chodzyński - absolwent administracji, aktualnie na stażu, bezpartyjny. Zdecydowany, by kandydować. – Trzeba ukrócić politykę partii politycznych w samorządach. Bo te partie działają tylko dla siebie, a nie dla regionu – mówi. Chce kandydować do rady miejskiej, bo jego zdaniem potrzebna jest tam „młoda krew”, ludzie niezwiązani z żadnym partyjnym ugrupowaniem, nieuwikłani w polityczne gierki. Dla Jarosława Chodzyńskiego najważniejsze jest to, by jego rówieśnicy zostawali w Radomiu, a nie wyjeżdżali za pracą.

Komisja castingowa słucha uważnie, potakuje… I pyta kandydata podchwytliwie:” – Ale jak to zrobić? Jarosław Chodzyński nie ma wątpliwości: - Trzeba stworzyć nowe miejsca pracy. Miasto ma przecież takie możliwości poprzez stosowanie np. ulg w podatku od nieruchomości. Ale wcześniej należy zmniejszyć ilość przepisów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej. I zmniejszyć ilość urzędników, bo oni wcale nie załatwiają tych spraw, do których są powołani.

ROZWIJAĆ EDUKACJĘ

Magdalena Ziemska przyszła wprawdzie do WSH i zdecydowała się poddać egzaminowi kierownictwa SRRR, ale do kandydowania jeszcze nie jest przekonana. – Najpierw chyba chciałabym podziałać, a dopiero później kandydować – twierdzi.

Jako tłumaczka z języka angielskiego i niemieckiego jest zainteresowana głównie rozwojem edukacji w regionie. – Trzeba się otworzyć na młodych – przekonywała wysoką komisję. – Miasto mogłoby np. dać większą możliwość praktykowania absolwentom szkół średnich; bardzo jest to potrzebne np. kończącym licea ogólnokształcące. A studenci powinni mieć większe możliwości stażu.

Pozostała dwójka młodych ludzi od kandydowania w wyborach samorządowych się odżegnuje. A przyszli do WSH, bo zainteresowała ich sama inicjatywa, działalność Stowarzyszenia Rozwoju Regionu Radomskiego. Także oni widzą w Radomiu tylko jeden, ale za to ogromny i palący problem do rozwiązania – bezrobocie. Trzeba więc zrobić wszystko, by powstawały nowe miejsca pracy. Albo chociaż popierać rozmaite inicjatywy zmierzające do tworzenia tych miejsc.

Członkowie komisji kiwają ze zrozumieniem głowami. Zachęcają, by jednak kandydować. Zapisują telefon i zapewniają, że skontaktują się jeszcze w tym tygodniu.

Mieszko Makowski liczy na jeden – dwa mandaty w radzie. Zdaje sobie sprawę z tego, że do rządzenia potrzeba zdecydowanie więcej głosów. Ale liczy, że pomysły stowarzyszenia znajdą poparcie wśród rajców innych ugrupowań.


Iwona Kaczmarska "7 Dni", Fot. Szymon Wykrota

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

#WieszPierwszy

Polecamy