Przewartościowanie

Przewartościowanie
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Artur ma 26 lat. Porusza się na elektrycznym wózku. Wszystko, co potrzebne do sterowania maszyną, jest w okolicy głowy. Bo tylko nią Artur porusza. Większość dnia spędza przed komputerem. Jego praca polega na tworzeniu baz danych. Kiedy chce mu się pić, korzysta z kubeczka ze słomką. Z jedzeniem też sobie radzi.


[gallery id=1686]

Przygotowuje posiłki i uzupełnia napój w kubeczku Ania. Ładna brunetka. Kiedy Artur pracuje, krząta się po domu. Jest narzeczoną Artura. Ślub zaplanowali na sierpień przyszłego roku.

- Rok temu podjęliśmy decyzję, że Ania nie pracuje, tylko się zajmuje mną – mówi Artur.

- Miałam stresującą pracę, którą byłam zmęczona, a Artur potrzebował opieki. Myślę, że to na jakiś czas. Bierzemy pod uwagę mój powrót do pracy – dodaje Ania.

Bilans

Obydwoje zgodnie twierdzą, że wypadek im więcej dał niż zabrał. Chociaż zabrał bardzo dużo. Artur był sprawnym, żywiołowym młodzieńcem. Pracował z ojcem w firmie budowlanej, pomagał wykończyć dom. Tańczył. Sam, ale też w szkole tańca nowoczesnego. Anię poznał latem 2008 roku w drodze z dyskoteki. - Pierwsze wrażenie? Artur był niezwykle radosnym chłopakiem. Bardzo pozytywny, bez żadnego problemu. Na wszystko miał odpowiedź - wspomina pierwsze spotkanie z Arturem Ania. Niedługo potem zaczęli się umawiać. Kiedy Artur feralnie upadł na rowerze byli parą od dwóch lat.

Pierwsze miesiące po wypadku, dla radosnego dotąd chłopaka były niezwykle trudne. Popadł w depresję. Nie chciał widzieć nikogo. Nawet Ani nie pozwalał przychodzić do szpitala.

- Nie chciałem, żeby mnie takiego widziała. To był koszmar.

- Ja przyjęłam to spokojnie, rozumiałam, że może potrzebować pobyć sam. Przechodziłam to wszystko stopniowo. Najpierw myślałam, że to tylko nogi. Potem, że to czasowe, że za jakiś czas wstanie. Powoli docierało do mnie, że już nie wstanie, być może nigdy – wspomina Ania.

Po miesiącu Artur zaprosił Anię do szpitala. Zastała go przy obiedzie. Weszła i zobaczyła, że pielęgniarka łyżką podaje posiłek Arturowi. Wzięła od pielęgniarki obiad i zaczęła go karmić. Tak po prostu, naturalnie.

Przygnębienie Artura trwało półtora roku. Życie powoli zaczęło odzyskiwać barwy w czasie, w którym zbiegły się dwie rzeczy. Artur usiadł na elektryczny wózek, na którym jeździ do dziś. Zwykłym wózkiem nie mógł sterować. Każde najmniejsze przemieszczenie wymagało udziału innych osób. Wózek elektryczny dał możliwość samodzielnego przemieszczania.

Niedługo po tym, jak Artur usiadł na elektrycznym wózku, pojechał razem z Anią na rehabilitacyjny obóz do Piekoszowa. Obóz organizowany przez Caritas.

- Zdecydowałem, chyba ostatniego dnia, że pójdę do spowiedzi. To, że wyrównałem sprawy z Bogiem, było dla mnie bardzo ważne. Wcześniej miałem do Niego pretensje – mówi Artur.

Perspektywa Ani – bardzo długo nie wychodził z pokoju księdza. To była długa i ważna rozmowa.

Przewartościowanie

- Teraz widzę, że ludzie żyją na automacie. Ja też tak żyłem. Dopiero jak coś się stanie, to się budzą - mówi Artur.

Wypadek drastycznie zmienił jego perspektywę patrzenia na świat. Zmusił do stawiania sobie najważniejszych pytań. Po co żyję? Dokąd zmierzam? Ania przechodzi podobny proces. - Zawsze wiedziałam, że jest jakiś cel, dla którego żyję, ale nie umiałam go znaleźć. Teraz wierzę, że jestem po to by być z Arturem, wspierać go - wyznaje.

Artur bardzo chętnie opowiada swoje przeżycia i widzi jaki to wywiera wpływ na słuchaczy. – Wiele rzeczy, które wydają im się trudne, po spotkaniu ze mną traci znaczenie - mówi Artur. Dlatego zgodził się wziąć udział w Żywej Bibliotece. Rozmawiał z ludźmi przez cały dzień. Po zakończeniu miał siłę i ochotę na kolejne spotkania.

Przyszłość

Artur ma sparaliżowane ciało, ale nie marzenia. Chcą z Anią podróżować, zwiedzić stolice Europy. Szukają na to sposobu. - Transport już znaleźliśmy - mówi Ania.

- Po ślubie chcemy zamieszkać w przystosowanym na nasz kącik garażu przy domu mojego ojca, a w przyszłości marzymy o samodzielnym mieszkaniu - mówi Artur. Ania marzy o dzieciach i prowadzeniu małej restauracji.

Dla Artura najważniejsi są ludzie, kontakt z nimi. I miłość. Dla Ani świadomość tego, że cokolwiek się dzieje, jest dla naszego dobra.

-----

Możesz wesprzeć Artura w rehabilitacji i realizacji marzeń. 

Przekaż dobrowolną wpłatę lub 1% podatku na konto podane TUTAJ

Możesz też pomagać robiąc zakupy przez serwis fanimani.pl. Po rejestracji trzeba wejść w MOJE KONTO/USTAWIENIA i w Informacje dodatkowe wpisać WACHOWICZ, 2519. Część zysków z zakupów sklepy przekazują dla Artura.


Aneta Pawłowska-Krać/ foto apk

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy