„Nie oddamy Matyldy!” - protest pod sądem

„Nie oddamy Matyldy!” - protest pod sądem
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

[gallery id=1347]

Historię Małgorzaty Favorito i jej córki Matyldy opisaliśmy wcześniej TUTAJ.


WIELKA TRAUMA

Dziś miała odbyć się rozprawa dotycząca powrotu do Australii 4,5-letniej Matyldy. Została jednak przełożona na 5 grudnia.

-  Nie zgadzamy się z niekorzystnym wyrokiem sądu, który zapadł na początku lipca. Nakazuje on, aby moja córcia wróciła do Australii, do ojca. Do człowieka, którego praktycznie nie zna, który ma wyroki za znęcanie się. Tam w Australii musiałyśmy się tułać, nie miałyśmy z córką dobrych warunków do życia – wyjaśnia Małgorzata Favorito, matka Matyldy. - Od urodzenia to ja wychowuję dziecko, od przeszło roku ojciec właściwie nie kontaktował się z dzieckiem. Powrót do Australii byłby dla Matyldy wielką traumą. Ona wychowywana jest wyłącznie w kulturze polskiej, mówi tylko w naszym języku. Tu mamy mieszkanie, córka chodzi do przedszkola, świetnie się rozwija. Otoczona jest miłością i opieką. W Australii nie mamy do czego wracać. A mi dodatkowo grozi tam od roku do 3 lat więzienia za to, że w wyznaczonym terminie nie wróciłam do Australii.

Wśród protestujących była m.in. posłanka Marzena Wróbel, która wcześniej interweniowała w sprawie Małgorzaty Favorito.

- Nie wiem, co się dzieje w polskich sądach, w Niemczech taka sytuacja byłaby nie do pomyślenia. Nie oddaje się dziecka do obcego kraju, tym bardziej jeżeli grozi mu to utratą stabilizacji fizycznej i psychicznej. To jest skandal – powiedziała posłanka.

A PRAWA DZIECKA?

- Sąd nie wziął pod uwagę kluczowych dowodów, m.in. opinii psychologa i Rzecznika Praw Dziecka. Taki wyrok jest karygodny i niedopuszczalny, skazuje małą Matyldę na banicję. To grozi niewyobrażalną traumą. Moją siostrę w Australii czekają tylko kajdanki - mówiła Katarzyna Czortek, siostra matki dziecka. - Ojcu dziecka wcale na córce nie zależy, praktycznie nie kontaktuje się z nią, ma zaległe alimenty. Walcząc w sądzie o powrót dziecka do Australii, chce tylko zemścić na byłej żonie.

Matkę Matyldy wspiera również Włodzimierz Wolski, dyrektor Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Radomiu. - Sąd powinien kierować się przede wszystkim dobrem dziecka. Polska ratyfikowała Konwencją Haską, ale też Konwencję Praw Dziecka, która gwarantuje, że państwo podejmie wszelkie działania, aby ochronić dziecko przed przemocą. Pytanie jest takie: czy sąd zrobił wszystko, aby zabezpieczyć dobro i bezpieczeństwo dziecka? W mojej ocenie nie do końca. Powinien być określony związek emocjonalny matki z dzieckiem, czego właściwie nie zrobiono. Matka wyjechała z Australii, bo nie chciała być ofiarą przemocy, ojciec dziecka miał zakaz zbliżania się. W tym momencie wydanie dziecka do obcego kraju ojcu, z którym nie ma więzi, nie jest działaniem w interesie dobra dziecka. Mam nadzieję, że to postanowienie zostanie uchylone – powiedział Włodzimierz Wolski.

Aleksandra Jabłonka/ fot. Szymon Wykrota

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy