Kto żartuje z prezydenta na billboardach?

Kto żartuje z prezydenta na billboardach?
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Billboardy akcji dotyczącej konsultacji prezydenta z mieszkańcami Radomia w sprawie obywatelskiego budżetu na przyszły rok, zostały przerobione i pojawiły się na nich nowe hasła. Z plakatów ustawionych m.in. przy ulicy Wierzbickiej i Chrobrego mogliśmy się dowiedzieć, że "prezydent jest przystojniakiem, mógł zostać modelem, ale poświecił się, by zostać naszym prezydentem", że "nie kupuje w Biedronce" oraz "chciałby zatańczyć z Krzysztofem Ibiszem w Tańcu z Gwiazdami".

Co o tym żarcie sądzi sam zainteresowany? - Już złożyłem doniesienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. W tej sytuacji nie miałem innego wyjścia. Został zniszczony majątek publiczny, miasto wydało na tę akcję konkretne pieniądze. Nie można obok tego przejść obojętnie. Żarty z billboardów są z tej najniższej półki. Głosy, że te spotkania z mieszkańcami w sprawie budżetu są kampanią wyborczą, mają się nijak z rzeczywistością. Myślę, że tego typu żarty jeszcze bardziej mnie zmobilizują do częstszych konsultacji z radomianami. Zapewniam, że w innych miastach są organizowane podobne akcje i nie ma w tym nic dziwnego. Czy podejrzewam, kto to to zrobił? Mam swoje typy, ale nie będę ich ujawniał - mówi prezydent Andrzej Kosztowniak. 

Około godziny 12 przerobione billboardy zostały zdjęte. Na ich miejsce pojawiły się te oryginalne, dotyczące spotkań prezydenta z mieszkańcami Radomia w sprawie budżetu.

A oto, co o billboardowych żartach sądzą radni.

Adam Włodarczyk ( Sojusz Lewicy Demokratycznej): - Billboardy w tym przypadku były wartością miasta i niszczenie ich tego typu żartami nie jest najlepszym pomysłem. Z drugiej strony trzeba uważać, jakie hasła i akcje się wymyśla, żeby potem się z tego nie naśmiewano. Dla mnie składanie doniesienia do prokuratury jest czymś niepotrzebnym, organy prawa i tak mają już wiele pracy.

Jakub Kowalski (Prawo i Sprawiedliwość): - Jedno trzeba podkreślić - ktoś zadał sobie wiele trudu, aby pozmieniać te plakaty. Całą tę akcję traktuję jako polityczny happening. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że zostało zniszczone mienie miasta. Takie zachowanie jest niedopuszczalne i mam nadzieję, że zajmą się tym odpowiednie służby. 

Jerzy Zawodnik (Platforma Obywatelska): - Komuś udał się smaczny dowcip. Prezydent obwiesił cały Radom plakatami ze swoim wizerunkiem i z zaproszeniami do debaty na temat budżetu na 2013 rok. Tak się składa, że byłem na jednym takim spotkaniu i na samym wstępie prezydent zaznaczył, że nie ma pojęcia, jak ten budżet ma wyglądać. Składanie wniosku do prokuratury to oznaka braku poczucia humoru i dystansu do siebie. 

Piotr Szprendałowicz (radny niezależny): - Obserwując całą tę autopromocję prezydenta pod przykrywką debaty o budżecie, można dojść do wniosku, że chciał on zażartować sobie z radomian. Tymczasem okazało się, że mieszkańcy miasta zażartowali sobie z prezydenta. Składanie doniesień do prokuratury to skandal. Prezydent jeszcze bardziej się pogrąża. Ma pretensje do ludzi, że nie akceptują jego autopromocji za publiczne pieniądze.  

Kazimierz Woźniak (Radomianie Razem/Kocham Radom): - Nie wiem, kto to zrobił, ale wyszedł z tego doskonały żart. Może wreszcie dojdzie do kogoś, że ta akcja to po prostu początek kampanii wyborczej prezydenta. Całe miasto jest oblepione plakatami i billboardami z wizerunkiem Andrzeja Kosztowniaka. To kosztuje ogromne pieniądze. Zamyka się szkoły, zwalnia się nauczycieli, szuka się oszczędności, a później wyrzuca się kasę w błoto.

Mariusz Skopek (m.skopek@cozadzien.pl)

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy