KNP: referendum ws. likwidacji straży miejskiej

KNP: referendum ws. likwidacji straży miejskiej
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


W poniedziałek (20 października) członkowie radomskich struktur KNP złożyli w magistracie pismo informujące o tym, że rozpoczęli zbieranie podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie w Radomiu referendum ws. likwidacji straży miejskiej. Łącznie będzie trzeba uzbierać aż 20 tys. podpisów i to w 60 dni. 

Listy do podpisu będą dostępne w siedzibach KNP przy ulicy Struga 51 oraz przy Placu Konstytucji 3 Maja 6.

- Bardzo często zgłaszają się do nas ludzie, którzy są niezadowoleni z działań straży miejskiej. Tylko w 2013 roku na utrzymanie strażników miasto wydało 4,8 mln zł. Do tego jako podatnicy zapłaciliśmy 1,2 mln zł do budżetu z tytułu wystawionych mandatów. To daje po 100 tys. zł miesięcznie. Dlatego chcemy, aby to sami mieszkańcy wypowiedzieli się, czy nadal chcą utrzymywać tę armię funkcjonariuszy - powiedziała Ewa Zajączkowska, kandydatka na radną z list KNP. 

REPRESJONUJĄ SPOŁECZEŃSTWO

- Uważamy, że straż miejska represjonuje społeczeństwo. Nie rozumiem, dlaczego młody człowiek siedząc na ławce w parku nie może sobie spokojnie wypić piwa. Działania strażników ograniczają się do zakładania blokad i przepędzania ludzi, którzy sprzedają na chodniku pączki bez odprowadzania składek ZUS. To kabaret, który wreszcie trzeba zakończyć. Nie możemy dalej utrzymywać 75 urzędników. Nasze działanie jest tym bardziej zasadne, że aż 92 procent społeczeństwa nie chce tej służby. Te 8 procent, które opowiadają się za istnieniem straży miejskiej to chyba rodziny samych funkcjonariuszy - dodał Waldemar Rajca.

Zdaniem polityków KNP, jeśli w Radomiu zostanie zlikwidowana straż miejska, to podobne działania zostaną również przeprowadzone w innych miastach w całej Polsce.

- Chcemy, aby ludzie byli wolni. Jestem przekonany, że jeśli nasza akcja powiedzie się, to podobne postulaty pojawią się chociażby w Krakowie czy Szczecinie. Za prawie 5 mln zł, które my przeznaczyliśmy na tę służbę, można było kupić nowe radiowozy dla policji - uzupełnił Konrad Zarychta z KNP. 

WOLONTARIUSZE PRZEJMĄ OBOWIĄZKI?

Wbrew pozorom likwidacja straży miejskiej nie jest łatwą sprawą. Ktoś przecież będzie musiał przejąć obowiązki funkcjonariuszy w ramach tzw. zadań własnych gminy. I nie chodzi tu tylko o upominanie kierowców mandatami. Nadal będzie trzeba sprawdzać, czy mieszkańcy nie palą w piecach np. plastikowymi butelkami oraz wyłapywać bezpańskie zwierzęta. Kto zdaniem KNP przejmie te obowiązki?

- Takie czynności będą mogli przeprowadzać wolontariusze, a także członkowie stowarzyszeń, którzy braliby za to o wiele mniejsze pieniądze. Część rzeczy mogliby również robić policjanci. Poza tym jesteśmy za tym, aby nikt nie mógł wchodzić do czyjegoś domu i sprawdzać jego piec. To jakiś absurd. Co do bezpańskich zwierząt, to można zatrudnić hycla, który by je łapał. Jeżeli nie byłoby na nie chętnych, to część zostałaby uśpiona. Na pewno te nasze propozycje byłyby tańsze od utrzymywania straży miejskiej - stwierdził Waldemar Rajca. 

18 TYSIĘCY ZGŁOSZEŃ

Tymczasem radomscy strażnicy miejscy bronią się i przekonują, że ich zadaniem jest przede wszystkim dbanie o porządek oraz pomoc ludziom.

- Każdego roku wpływa do nas około 18 tys. różnych zgłoszeń. Zajmujemy się kwestiami związanymi z bezpieczeństwem, utrzymaniem czystości w mieście, a także ochroną środowiska. Nikogo nie represjonujemy. Działamy zgodnie z obowiązującym prawem. Nasi funkcjonariusze są wykształceni i wciąż biorą udział w różnych specjalistycznych szkoleniach. Znają dobrze obowiązujące przepisy i starają się mieszkańcom pomagać. Nie chcę komentować słów działaczy KNP. Mogę jedynie zapewnić, że nasi strażnicy wszelkie czynności wykonują profesjonalne i co ważne, nie ma nas żadnych skarg. A to chyba o czymś świadczy - mówi Ryszard Soczówka, kierownik II Referatu Straży Miejskiej w Radomiu.


MS

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy