Felieton: Tydzień z show. Z Air Show

Felieton: Tydzień z show. Z Air Show
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

„Herbata stygnie, zapada zmrok, 
a pod piórem ciągle nic. 
Obowiązek obowiązkiem jest, 
felieton musi posiadać tekst”. 
Nie bez powodu dzisiejszy felieton zaczynam parafrazą piosenki zespołu Hey. Bo jak napisać coś, co nie będzie dotyczyło pokazów lotniczych, gdy całe miasto owymi pokazami żyje? A że informacji o tej imprezie jest mnóstwo, to podejdę do tematu trochę inaczej. 
Otóż tegoroczne radomskie pokazy będą wyjątkowe z kilku powodów. Sama część lotnicza tak naprawdę jest mało rozbudowana. Wiadomo – pośpiechu w organizacji imprezy nie dało się ukryć, a zagraniczne zespoły akrobacyjne zaprasza się z dużym wyprzedzeniem. To, że kilkakrotnie mówiono, że w tym roku pokazów nie będzie, a później minister obrony obiecywał co innego nie ułatwiało pracy organizatorom. Wpadek było wiele. Choćby ta z opóźnieniem przy udostępnieniu aplikacji na pokazy i najbardziej zauważalne zamieszanie związane z darmowymi wejściówkami. Przypomnę, że po wyczerpaniu puli tychże, w Internecie rozpoczął się bardziej lub mniej wyrafinowany handel nimi. Później została, co prawda, uruchomiona dodatkowa pula biletów dla tych, którzy zapisali się do fan alertu w serwisie eBilet.pl, jednak i tych wejściówek szybko zabrakło. Chyba ostatnią szansą na zdobycie biletu były konkursy organizowane w mediach (np. w rodzimym Radiu Rekord i na portalu CoZaDzien.pl) i pula 3 tys. w punktach informacji turystycznej w Radomiu. Patrząc na tworzące się niczym do „ostatniej paróweczki hrabiego Barry Kenta” kolejki, można by rzec, że dawne czasy wracają także i w tym aspekcie. Oczywiście, tych biletów dla wszystkich chętnych również nie wystarczyło. Jest plus tej całej sytuacji. Teraz mem z punktem informacji turystycznej w Radomiu, który krążył w Internecie, trochę się zdezaktualizował. Patrząc na kolejki, nikt nie powie, że w radomskiej informacji turystycznej można czuć się samotnie. 
Wróćmy jednak do wyjątkowości tegorocznych pokazów... Na wystawie statycznej zobaczymy różnego rodzaju bronie używane przez wojskowych. Sprzęt, który w powietrze się nie wzbije, nawet gdyby mu doczepiono skrzydła (jak koniowi, który stanął w terminalu na naszym a la lotnisku). Czołgi, haubice, moździerze, armaty już w poprzednich edycjach pokazów mogliśmy zobaczyć na płycie. Nie przypominam sobie jednak, aby na pokazach lotniczych można było zobaczyć pojazdy podwodne, łodzie lub sonary. A to właśnie na naszym Air Show zostanie zaprezentowane. Ci, którzy zdobyli wejściówki, na płycie lotniska zobaczą wiele stref. Przykładowo w Strefie Challenge 1932 zobaczymy rzeczy, które upamiętniają 85. rocznicę zwycięstwa kapitana pilota Franciszka Żwirki i inżyniera Stanisława Wigury w Międzynarodowych Zawodach Samolotów Turystycznych. W Strefie Kultury Wysokich Lotów będzie można obejrzeć wystawy fotografii lotniczej oraz film „Dywizjon 303”. Dla najmłodszych organizatorzy przygotowali Strefę Dziecka, w której oprócz dwóch placów zabaw będzie również prowadzona edukacja w tematyce lotniczej. Można by rzec, że na tegorocznej lotniczej imprezie nie zabraknie niczego. W końcu to oczywista oczywistość, że na pokazach lotniczych można obejrzeć... łódź. Brakuje tylko... zagranicznych zespołów akrobacyjnych. Przecież radomskie pokazy zawsze były pokazami międzynarodowymi. I to takimi, że dech zapierało.
Najważniejsze jest jednak to, aby widzowie byli zadowoleni z pokazów, a same pokazy były bezpieczne zarówno dla widzów, jak i dla pilotów. I dla ministra wojny. Do zobaczenia na płycie lotniska.
Adam Hildebrandt


Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy