Felieton: Skaldowie po radomsku

Felieton: Skaldowie po radomsku
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ.


Naszym lokalnym króliczkiem jest prezydent Radosław Witkowski, a goniącymi Centralne Biuro Antykorupcyjne i wojewoda mazowiecki. Tylko już sam nie wiem, czy w tej całej gonitwie chodzi o schwytanie króliczka, czy o samą pogoń za nim? Z politycznego punktu widzenia pewnie bardziej przydatne jest to drugie. Przecież w przypadku wygaszenia mandatu prezydentowi wyborcy mogliby odnieść wrażenie, że władza centralna w sposób siłowy chce wpływać na działania samorządu.

Przypomnijmy zatem gonitwę, która za sprawą zarzutów CBA, co chwilę a to nabiera tempa, a to zwalnia. Biuro po przeprowadzonej kontroli zarzuciło prezydentowi, że wbrew zakazowi zasiadał w radzie nadzorczej spółki Świętokrzyski Rynek Hurtowy, przez co złamał zapisy ustawy antykorupcyjnej. Według ustawy osoby podlegające ograniczeniom antykorupcyjnym w okresie sprawowania funkcji m.in. prezydenta miasta, burmistrza, wójta nie mogą zasiadać w organach spółek prawa handlowego. Prezydent odpiera zarzuty i twierdzi, że wcale prawa nie złamał, a sprawa jest polityczna. Nie zmienia to faktu, że wskutek postawionych zarzutów CBA zwróciło się z wnioskiem do rady miejskiej o odwołanie prezydenta. Rada miejska jednak nie zdecydowała się na ten krok.

Kolejnym etapem owej „pogoni za króliczkiem” była decyzja wojewody mazowieckiego, nakazująca radzie miejskiej wygaszenie mandatu prezydentowi. Ta jednak sprawą się w wyznaczonym terminie nie zajęła. Radni stanęli na stanowisku, że sprawę ewentualnego złamania przepisów ustawy antykorupcyjnej powinien rozstrzygnąć sąd administracyjny, a sami radni już sprawą prezydenta się zajmowali. Decyzja o ewentualnym wygaszeniu mandatu odłożona została na półkę. To znaczy radni dali możliwość samodzielnego odwołania prezydenta przez wojewodę. Wtedy ten mógłby się odwołać od decyzji wojewody do sądu administracyjnego. Dni mijały, a decyzji wojewody nie było. W ostatnim czasie mogliśmy się dowiedzieć, że minister spraw wewnętrznych i administracji został powiadomiony przez wojewodę o procedurze związanej z wygaszeniem mandatu prezydentowi Radomia. - Opinia ministra nie jest wiążąca, ale zgodnie z obowiązującym prawem całe postępowanie musi przebiegać właśnie taką ścieżką prawną – twierdzi wicewojewoda Artur Standowicz.

Tak więc przez kolejne miesiące politycy będą odgrzewali starego kotleta, podczas kolejnych konferencji przypominając radomianom to, że prezydent złamał prawo.

Teraz zastanówmy się, czy faktycznie chodzi o odwołanie kogoś, kto złamał przepisy (bo przecież wszyscy powinni być równi wobec prawa, a jeśli prezydent złamał prawo, powinien ponieść konsekwencje), czy też o to, by „gonić króliczka” aż do końca kadencji? Jedno w tym wszystkim jest pewne - nawet gdy urzędujący prezydent będzie się starał o reelekcję, smród po aferze z CBA nadal będzie się za nim ciągnął. Cała sprawa przypomina mi trochę sytuację z poprzednich wyborów samorządowych, kiedy na prezydenta Radomia z Platformy Obywatelskiej startował Piotr Szprendałowicz. Wtedy kandydat musiał się zmagać z zarzutami, że zdobył pozwolenie na broń bez zdania egzaminu praktycznego. Po długich sądowych bojach został uniewinniony, ale wtedy już mało kto pamiętał, jak oskarżenie mogło zaważyć na wyniku wyborczym. Jeśli obecnie sprawa będzie się toczyć w podobnie zawrotnym tempie, możemy się spodziewać, że do wyborów nic się nie rozstrzygnie. Przecież po ewentualnej decyzji wojewody będziemy mieli jeszcze ciąg dalszy owej szopki.

Najprawdopodobniej najpierw będziemy musieli czekać na decyzję sądu administracyjnego w tej sprawie. Nie jest ważne, co sąd orzeknie, bo zapewne wtedy przegrana strona odwoła się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Dopiero ten wyrok będzie prawomocny. Kiedy zapadnie? Tego nie wie nikt. Na ostateczną decyzję poczekamy najprawdopodobniej do końca kadencji. Pytanie, czy w tym przypadku prawo działa, w praktyce pozostaje otwarte. Bo jeśli mandat prezydenta powinien zostać wygaszony, a wygaszony przez opieszałość urzędujących polityków nie zostaje, to jak to nazwać? Chyba niedasizm pozostał.

Przecież nie od dziś wiadomo, że nie chodzi o to, by złapać króliczka, ale by gonić go.


Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy