Fabryka Łączników na sprzedaż!

Fabryka Łączników na sprzedaż!
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


Problemy Fabryki łączników zaczęły się rok temu. Członkowie związków zawodowych alarmowali wtedy, że pełnomocnik ówczesnej spółki zarządzającej firmą zablokował dostęp do kont i przestał płacić za wszelkie dostawy, m.in.za prąd. Od tamtej pory zaczęły się opóźnienia w wynagrodzeniach. Sprawą fabryki zajął się Sąd Pracy, policja gospodarcza, prokuratura, Państwowa Inspekcja Pracy oraz CBA. Pod koniec marca tego roku zmienił się również syndyk - została nim Regina Płochocka, po tym jak jej poprzednik złożył rezygnację z pełnionej funkcji. Od tamtej pory zaczęło się porządkowanie spraw dotyczących m.in. zaległych wynagrodzeń, ale niestety nie udało się wznowić produkcji, przez co kilkaset osób straciło pracę. Firmą byli zainteresowani różni inwestorzy, a ostatni z nich, jeszcze do niedawna, chciał dzierżawić część fabryki.

- Do niedawna prowadziliśmy negocjacje dotyczące dzierżawy części odlewni z firmą DSG, ale w ostatnich dniach października przedsiębiorstwo wycofało się z rozmów - wyjaśnia Regina Płochocka, syndyk masy upadłościowej Fabryki Łączników.

Pod koniec września, w drodze przetargu, rozpoczęto sprzedaż środków trwałych fabryki m.in. tokarek, samochodów oraz sprężarek. Jak informuje syndyk, nie wszystko udało się jednak sprzedać. W tej chwili nie ma także raczej szans na wznowienie produkcji. Co prawda kilkunastu pracowników z zespołu upadłościowego, wykańcza produkcję własnymi siłami, ale są to małe ilości produktów. Firma posiada jeszcze zapasy magazynowe, ale nie ma chętnych na ich zakup. W tej chwili został powołany biegły, który ma dokonać wyceny majątku firmy.

- Mamy przyrzeczenie, że wycena będzie gotowa w ciągu dwóch miesięcy, my natomiast przygotowujemy dokumenty, które w następnej kolejności zostaną przedstawione radzie wierzycieli. Takie działania są potrzebne do ogłoszenia przetargu na sprzedaż całego zakładu. Jeżeli nie będzie chętnych na zakup całości fabryki, to będziemy sprzedawać jej poszczególne działy - tłumaczy Regina Płochocka i dodaje, że - aby móc przygotować fabrykę do sprzedaży - należy zrobić porządek, ponieważ wszystko pozostało w takim stanie, jak w grudniu ubiegłego roku, gdy produkcja została wstrzymana. Drugą kwestią jest porządkowanie dokumentacji zawierającej 14 tys. akt osobowych. Syndyk zaznacza, że ewentualne wznowienie produkcji wiązałoby się z kosztem rzędu 3 mln zł, co jest niemożliwe, ponieważ firma nie posiada takich środków finansowych.

Anna Prokop

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy