Dzierganie - pasja i ciągła nauka (WYWIAD)

Dzierganie - pasja i ciągła nauka (WYWIAD)
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


Skąd pomysł na założenie takiego stowarzyszenia?

Katarzyna Skrzynecka: - W sklepie u Eli zrobiłyśmy spotkanie pań zajmujących się różnym rękodziełem i jedna z uczestniczek stwierdziła, że spotykać się możemy zawsze, ale dobrze by było, gdybyśmy zawiązały stowarzyszenie. najpierw poszukaliśmy w Internecie wszystkich możliwych ściąg, a pod koniec września mogliśmy zrobić spotkanie założycielskie. Wysłaliśmy już dokumenty do sądu i czekamy na rejestrację. Ale już teraz mamy spore grono osób, które chcą do nas dołączyć lub są naszymi sympatykami.

Czym się będziecie zajmować?

K. S.: - Stowarzyszenie – najogólniej mówiąc - ma działać na rzecz rękodzielników ziemi radomskiej, czyli umożliwiać im spotkania, wymianę doświadczeń i eksponowanie swoich prac. Chętnym natomiast chcemy umożliwić zapoznania się z szydełkowaniem, szyciem, robieniem na drutach, filcowaniem na mokro i sucho, tkaniem, ceramiką, malarstwem, tkactwem czy robieniem biżuterii. Zamierzamy też przybliżyć rękodzieło dzieciom i młodzieży, w tym również niepełnosprawnym, wykorzystując je do terapii zajęciowej.

A jakie były pań pierwsze spotkania z rękodziełem? To miłość krótka czy może wieloletnia?

Elżbieta Trojanowska: - Zaczęło się w szkole podstawowej. Tam uczyliśmy się szydełkowania, robienia na drutach i szycia. Później haftowałam, szyłam patchworki, próbowałam rzeźby w drewnie. Kilka lat temu zajęłam się decoupage’em i filcowaniem.

K. S.: - Ja głównie szydełkuję, czasem robię na drutach i filcuję. I też zaczęłam w podstawówce. Robić na drutach nauczyłam się od mamy i babci, natomiast na szydełku nauczyła mnie robić koleżanka. Na bal na zakończenie ósmej klasy sama zrobiłam sobie sukienkę, z czego byłam niezmiernie dumna. Później skończyłam technikum tkactwa artystycznego w Zakopanem. Szydełko na nowo odkryłam ok. 10 lat temu, kiedy to zobaczyłam pięknego anioła i postanowiłam go zrobić. Teraz z szydełkiem prawie się nie rozstaję.

Ludzie doceniają rękodzieło?

K. S.: - Niestety, w Radomiu mało. Niektórzy doceniają i nawet by chcieli coś kupić od nas, ale mówią, że za drogo. Inaczej jest, kiedy swoje wyroby daję do galerii w Warszawie. Ludzie płacą i nie pytają, dlaczego taka cena. Zresztą tam jest też wielu zagranicznych turystów, a oni doceniają rękodzieło. Podobnie było w Charkowie, gdzie mieszkałam. Raz w miesiącu był organizowany jarmark rękodzieła. Na początku w dużej sali techniki, a po roku w foyer teatru na dwóch piętrach. Przychodziły tłumy ludzi. I kupowali.

Skąd czerpiecie inspiracje?

E. T.: - W większości to są moje pomysły. Czasem jakieś inspiracje znajduję w Internecie. Ale nie ściągam. Podpatruję i robię zgodnie ze swoją wyobraźnią, chociaż nie zawsze efekt końcowy jest taki, jaki sobie wymyślę. Z filcu robię tuniki, czapki, kapelusze, szale czy rękawiczki.

K. S.: - Dużo rzeczy wymyślam sama, część podpatruję w Internecie. Wiele inspiracji czerpię od Rosjanek. One są mistrzyniami, jeżeli chodzi o rękodzieło. Mieszkałam w Moskwie i tam jest bardzo dużo produktów do wykonywania rękodzieła. Do tego sklepy mają zaplecza, gdzie uczą klientki.

Do łask wracają ręcznie wykonane upominki. Kupujący szukają konkretnych rzeczy czy wybierają coś, co akurat im wpadnie w oko?

K.S.: - Na jednym z portali społecznościowych powstały grupy, gdzie można kupić czy sprzedać rękodzieło. I dużo osób tam właśnie szuka prezentów. Niektórzy pytają o konkretne rzeczy, a niektórzy po prostu podają kwotę, zainteresowania i wiek osoby, dla której szukają upominku. Pod takimi postami pojawiają się dziesiątki propozycji, z których można wybrać coś, co nam pasuje.

Same robicie różne rzeczy od wielu lat. Macie uczniów, których zaraziłyście swoją pasją?

E.T.: - Miałam kilka uczennic, które uczyły się filcować na mokro. Niektórym szło bardzo dobrze, niektórym tak sobie. W moim sklepie prowadzę również warsztaty z decoupage’u. Tej sztuki uczyłam również swoje wnuki.

K. S.: - Kilka razy prowadziłam warsztaty filcowania na sucho. Uczestniczki mówiły, że to bardzo dobry sposób na rozładowanie emocji, gdyż igłą trzeba się bardzo napracować. Kiedyś też uczyłam szydełkować córkę. Na początku niechętnie to robiła. Dopiero mając 25 lat zajęła się szydełkiem i teraz robi różne ciekawe rzeczy, np. torebki z zawleczek od napojów czy bieliznę.

.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy