Co dalej z dzieckiem oddanym do Okna Życia?

Co dalej z dzieckiem oddanym do Okna Życia?
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Przypomnijmy, że do zdarzenia doszło pod koniec czerwca. Do siedziby Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia przyszła kobieta, która twierdziła, że na śmietniku przy ulicy Kolberga ktoś porzucił noworodka. 27 - latka miała zabrać dziecko i przekazać zakonnicom. Siostry zajęły się noworodkiem i natychmiast powiadomiły pogotowie i policję. Po kilku dniach funkcjonariusze ustalili, że matką porzuconego dziecka jest właśnie 27 - letnia kobieta.
   
- Radomski Szpital Specjalistyczny przy ul. Tochtermana zawiadomił sąd o tym, że dziecko, które zostało porzucone przez radomiankę pod koniec czerwca 2012 roku, przebywa na oddziale noworodków. 9 lipca sąd zdecydował, że dziecko zostanie przekazane do placówki opiekuńczo - wychowawczej. Noworodek trafił do placówki 11 lipca i przebywa w niej do chwili obecnej. Opiekę prawną nad dzieckiem sprawuje pracownik ośrodka adopcyjnego. Niebawem odbędzie się sprawa o ustalenie ojcostwa - informuje Joanna Kaczmarek-Kęsik, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Radomiu.

Mimo, że od porzucenia dziecka minęło ponad trzy miesiące to cały czas nie wiadomo, kto będzie się nim dalej opiekował.

- Te wszystkie wydłużające się procedury to pięta achillesowa naszego państwa - mówi Włodzimierz Wolski, dyrektor Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Radomiu. - Każdy pedagog i psycholog powie, że pogotowie opiekuńcze nie jest dobrym środowiskiem dla dziecka. Nawet niemowlę w tych placówkach odczuwa niepokój i strach. To z pewnością odbije się później na jego osobowości i charakterze. Dziecko powinno po porzuceniu od razu trafiać do adopcji. Niestety, u nas jest zupełnie inaczej. Wszystkie postępowania trwają po kilka miesięcy. Myślę, że cały ten proces jest najdłuższy w Europie, a kto wie, czy nie na świecie.

Jak podkreśla Włodzimierz Wolski, matka dziecka zachowała się prawidłowo, pozostawiając noworodka w Oknie Życia. Jednak w tej chwili trudno jest stwierdzić, czy dziecko powinno z powrotem trafić do biologicznej matki.

- Nie sądzę, aby maleństwo powinno trafić do tej kobiety. Jej niedojrzałość jest czymś oczywistym. Nie wiadomo, czy po odzyskaniu dziecka sytuacja z porzuceniem nie powtórzy się po raz kolejny. Niestety, ale wiele osób działa pod wpływem emocji. Sam pamiętam taką sytuację, kiedy do ośrodka przyszła kobieta, która położyła mi na biurku dziecko i powiedziała, że je zostawia, bo jej "chłop" jest narwany i mógłby dziecku zrobić krzywdę. Oczywiście lepiej jest, gdy kobiety oddają dzieci do adopcji niż miałyby je porzucać w lesie czy na klatce schodowej - dodaje Włodzimierz Wolski.

Do sprawy będziemy jeszcze wracać. 

Mariusz Skopek, Karolina Sierka

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy