W PG nr 10 źle sie dzieje! - alarmuje rodzic

W PG nr 10 źle sie dzieje! - alarmuje rodzic
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Do naszej redakcji dotarła informacja od jednego z przedstawicieli (nazwisko autora znane redakcji) rodziców uczniów PG nr 10.
"Uczniowie  kiedyś ze  średnią  ocen powyżej 4, uczą się  teraz na  ocenach dopuszczających,   zachowanie klas jest skandaliczne. Nauczyciele nie radzą sobie z  problemem. Nagminne jest  palenie papierosów w szkole, samowolne wychodzenie  uczniów  poza obręb  budynku w  czasie przerw i zajęć lekcyjnych. Wokół  szkoły pojawili się  dilerzy narkotykowi - nagminnie stoją na rogatkach i za  budynkiem szkoły. Nauczyciele twierdzą, że nic się nie da  zrobić" - czytamy w liście.

Autor twierdzi, że powodem takiej sytuacji jest przyjęcie do klas trzecich grupy nowych uczniów ze zlikwidowanych placówek. "Dyrekcja szkoły przyjęła młodzież z placówek wychowawczych  dla dzieci “trudnych”, z  problemami"– czytamy. - "Dlaczego poświęcono dobre dzieci i reputację szkoły, aby przyjąć kilkunastu uczniów z problemami?".

Rodzice do pedagoga i kuratora

Jak informuje nas przedstawiciel rodziców, o trudnej sytuacji w szkole opiekunowie próbowali rozmawiać z pedagogiem szkolnym. Informację o podejrzanych osobach kręcących się w okolicy szkoły przekazali na policję. Interweniowali również w Kuratorium Oświaty, gdzie dowiedzieli się, że „przyjęcie  trudnych dzieci do tej placówki leżało w gestii dyrekcji szkoły”.

Dorota Sokołowska, dyrektor radomskiej delegatury Kuratorium Oświaty przyznaje, że dopóki nie doszło do złamania przepisów prawa oświatowego, kuratorium nie może interweniować. Zaznacza jednak, że w przypadku nie radzenia sobie z trudną sytuacją w szkole, dyrekcja ma prawo wystąpić do miasta o dodatkowe fundusze np. na zatrudnienie dodatkowego psychologa, czy szkolenie dla nauczycieli.

Uczniów nie kilkunastu, tylko... dwóch

Dyrektor PG nr 10 Mirosława Ruta dementuje informacje o nowej, dużej grupie uczniów, która dołączyła do klas trzecich na początku roku szkolnego. - Na prośbę matki przyjęliśmy jednego chłopca z naszego rejonu, który do tej pory uczęszczał do innego gimnazjum. Powrócił do nas również drugi chłopiec, który w ubiegłym roku uczył się przez trzy ostatnie miesiące w PG 9. Innych przyjęć nie było – informuje dyrektorka.

Dyrektorka wyraża ubolewanie, że rodzice tego rodzaju problemów nie próbują załatwiać bezpośrednio z nią. Przyznaje, że w jej szkole - tak jak w innych - są problemy z młodzieżą w wieku gimnazjalnym.

- Szczególnie starannie obserwujemy grupkę naszych uczniów, która sprawia problemy wychowawcze. Na bieżąco odbywają się rozmowy z uczniami, rodzicami, psychologiem i pedagogiem szkolnym, w których ja sama również często uczestniczę – mówi Mirosława Ruta. - Raz w miesiącu zbiera się Grupa Wsparcia, składająca się z przedstawicieli Policji, Straży Miejskiej, pedagoga, psychologa, dyrektora, wychowawcy, rodzica i ucznia sprawiającego kłopoty, jako środek pomagający w rozwiązywaniu problemów.

Mirosława Ruta podkreśla, że szkoła jest monitorowana, a wejścia zamykane. Od dwóch lat nawet podczas zajęć lekcyjnych, nauczyciele którzy w tym czasie mają „okienko”, sprawdzają korytarze i toalety. Wszyscy pracownicy szkoły są wyczuleni i obserwują podejrzane osoby, kręcące się w okolicy.

- Mieliśmy takie niepokojące obserwacje i były one zgłaszane odpowiednim służbom. Zależy nam na dobrej współpracy szkoły z rodzicami. Jesteśmy otwarci na rozmowę i rozwiązywanie problemów. Wychowywanie to trudny, długi proces. Problem nie zniknie po jednej rozmowie, jak niektórym może się wydawać – wyjaśnia Mirosława Ruta.

Aleksandra Jabłonka, Fot. archiwum cozadzien.pl

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy