Ginące zawody w skansenie

Ginące zawody w skansenie
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Garncarstwo, plecionkarstwo, bibułkarstwo, kowalstwo, bartnictwo i pszczelarstwo, tkactwo oraz zabawkarstwo... - każde stoisko przyciągało publiczność, nie tylko ze względu na wyroby, które można było obejrzeć z bliska, ale także opowieści związane z produkcja, tradycją i nauką danego rzemiosła. O dziwo, nie tylko starszyzna może poszczycić się umiejętnościami, które posiedli dzięki swoim mamom, babkom i prababkom. 11-letnia Wiktoria i 13-letnia Milena ze Skarżyska-Kamiennej zaprezentowały tkactwo. Dziewczęta, mimo młodego wieku doskonale operowały krosnem i potakiem. Dziewczynki są profesjonalistkami, które samodzielnie potrafią złożyć krosno. Umiejętności zawdzięczają swojej babci, która przekazała im niezbędną wiedzę.

ZAPRASZAMY DO OBEJRZENIA GALERII ZDJĘĆ PONIŻEJ.

Ci, którzy uwielbiają miód, nie tylko mogli zaopatrzyć się w ulubione smakołyki, ale także dowiedzieć się, w jaki sposób powstaje. Wiedzą zdobywana od lat dzielił się pszczelarz z Radomia Mariusz Górka. - Miody dzielimy na dwa rodzaje. Nektarowy i spadziowy. Ten pierwszy opiera się na kwiatach, drugi powstaje z soków drzew i innych części roślin. Najpierw przerabiają to mszyce, dopiero później pszczoły. Ten miód jest mniej słodszy od nektarowego. Miód spadziowy zawiera więcej składników mineralnych. Jest zdrowszy i bardzo wartościowy - wyjaśnił pszczelarz. Na miodowym stoisku można był także przymierzyć pszczelarski kapelusz, zobaczyć jak działa podkurzacz, którym uspokaja się pszczoły oraz wiele innych akcesoriów.

Fantastyczne bibułkarstwo zaprezentowała Jolanta Falkiewicz z Radomia. - Kiedy byłam małą dziewczynką w oknach wiejskich chat, widziałam kwiaty zrobione z bibuły. W zasadzie to nauczyłam się sama, metodą prób i błędów, aż się udało. Najtrudniej było zrobić kwiaty leszczyny. Tak intensywnie o tym myślałam, że pomysł na ich wykonanie przyśnił mi się w nocy - mówi z uśmiechem artystka. Na stoisku można było zobaczyć tradycyjne radomskie wzory kwiatów zwane cukierkowymi. - Moje kwiaty są bardzo kolorowe, inaczej niewiele osób by się nimi zainteresowało. Ale kiedyś kwiaty z bibuły miały ciemne i ciężkie kolory. Powód był prosty. ziemia w naszym rejonie była nędzna, więc życie było trudne. Ciężki los radomian przełożył się na ciemne stroje ludowe i ozdoby - dodaje.

Dzwoneczki, aniołki, serwetki małe i duże i wiele innych szydełkowych wyrobów zobaczyliśmy dzięki Zofii Jagiełło z Radomia, która swoje prace pokazuje na wielu festynach. - Posługiwania się szydełkiem nauczyła mnie mama, kiedy byłam w piątej klasie. Z czasem coraz trudniej przychodzi szydełkowanie, bo już oczy nie te, co dawnej. Głównie opieram się na znanych mi wzorach, ale niekiedy wymyślam nowe albo modyfikuje stare - wyjaśnia radomianka.

Ponadto można było spróbować swoich sił w garncarstwie i wyplataniu koszy. Pobyt w skansenie umiliły kapele ludowe, a występujący artyści nie tylko przygrywali do tańca, ale również opowiadali o trudnym zawodzie wiejskiego muzykanta. Dodatkową atrakcją, była przejażdżki zabytkowym ciągnikiem SAM oraz kiermasz twórczości ludowej.

Roksana Kowalewska (r.kowalewska.cozadzien@vp.pl), fot. Anna Dobrowolańska

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy