Wywiad z Magdaleną Bodułą

Wywiad z Magdaleną Bodułą
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ


Jakie były początki twojej fascynacji muzyką i innymi formami artystycznego wyrazu?

Magdalena Boduła: -Może wyda się to zabawne, ale wielką rolę odegrała w tym bajka „Mała syrenka”. Kiedy ją obejrzałam postanowiłam, że będę śpiewać. Rodzice pukali się w czoło, gdy będąc dzieckiem opowiadałam, że zostanę piosenkarką. Moja siostra cioteczna też chyba miała takie aspiracje, bo robiła w domu występy dla gości i mnie w nie wciągała. Na początku czułam się nieswojo, ale z czasem uznałam to za fajną zabawę. I tak mi widać zostało uwielbienie do występowania przed publiką. W czasach gimnazjum zaczęłam uczęszczać na kółko muzyczne do Katarzyny Nguyen Ha. Zaczęłam wtedy też brać udziały w konkursach, ale byłam za cienka w uszach. Następnie w liceum trafiłam do Młodzieżowego Domu Kultury. Tam uczęszczałam na zajęcia taneczne i czasem przysłuchiwałam się zespołom grającym w podziemiach MDK-u. Tak trafiłam do zespołu LAWINA, gdzie gościnnie wspomagałam chłopaków. To wtedy opiekun zespołu Waldemar Cichawa zainteresował się moim głosem. I to w zasadzie wszystko dzięki niemu, bo nie wiem czy sama trafiłabym na jakieś zajęcia z emisji głosu. Trafiłam na zajęcia do Agnieszki Dąbrowskiej a potem przeniosłam się do Resursy Obywatelskiej pod skrzydła Agnieszki Kobierskiej. I pamiętam, że pierwszy rok przepłakałam. Trudno było zacząć oddychać przeponą i tak też śpiewać. Niepojęte było dla mnie także śpiewanie na głosy. W grupie wokalnej Resursy wybierałam repertuar rockowy, ale Agnieszka Kobierska uświadomiła mi, że lepiej sprawdzę się w ciepłych, kawiarnianych klimatach. Pokazywała mi jak śpiewają soulowe i jazzowe wokalistki, itp. Na początku zaczęłam od coverów Norah Jones i powoli przechodziłam w coraz to bardziej jazzowe klimaty. Teraz od ponad 5 lat śpiewam standardy muzyki jazzowej i temu pokrewne. W czasie ponad 10 lat ćwiczenia warsztatu wokalnego, tańczyłam w Teatrze Tańca „Gong” i uczęszczałam na warsztaty teatralne, wciąż także staram się rozwijać zdolności fotograficzne.

Jak wspominasz przygodę z zespołem Komisariat?

M.B.: -To był w zasadzie mój pierwszy profesjonalny zespół, nie licząc gościnnego śpiewania z Lawiną -  na samym początku tworzenia tego zespołu. Byłam bardzo podekscytowana  tą współpracą, miałam zaledwie 17 lat, a chłopaki byli ode mnie starsi o 5 lat i więcej. Imponowali mi. Wszystko fajnie się zaczęło, graliśmy koncerty. Niestety po odejściu jednego z gitarzystów trochę się to zaczęło sypać i niestety zespół zawiesił działalność. Pomimo nowego gitarzysty i grania koncertów, prób, nie było to już to samo. Nawet zmiana nazwy na METAKSĘ nie uratowała kapeli. Wciąż tkwi we mnie żal, bo to było dla mnie naprawdę coś ważnego, a oni to po prostu zawiesili. Teraz czasem o nich czytam ponieważ basista wraz z perkusistą udzielają się w innym zespole i odnoszą sukcesy, podobnie pierwszy gitarzysta. Życzę im jak najlepiej.

W jakich projektach aktualnie bierzesz udział?

- Obecnie mam zespół w Puławach, tworzymy muzykę z pogranicza bardzo wielu gatunków, jest dość eksperymentalnie i czasem psychodeliczne, z pazurem. Każdy z nas jest z innej bajki, ale razem tworzymy całkiem zgrabną muzyczną opowieść. Łączymy nasze dotychczasowe doświadczenia muzyczne, każdy ma coś do powiedzenia, dodania. Grzegorz Kustra potrafi na perkusji dać czadu, ale także potrafi zagrać coś delikatniejszego z duszą, Mateusz „Spyszek” Spychała  - czego on na tym basie nie wymyśli! Na gitarze gra Grzegorz „Porki” Napora, który nie tylko potrafi zagrać hardcore z zespołem Panacea, ale i ze mną coś big beatowego! I do tego dochodzi mój wokal. Mieszanka wybuchowa!  To jest czasem zabawne, bo ja mam pomysły, które dla nich są po prostu z kosmosu i vice versa. Najważniejsze jest jednak to, że chcemy razem tworzyć i nam to wychodzi. Aktualnie powiększamy skład o klawisze i instrumenty dęte.

Co stanowi dla Ciebie inspirację?

- Do swoich projektów muzycznych piszę teksy piosenek, co do inspiracji, nie mogę powiedzieć, że wszystko może mnie natchnąć do pisania. Mój styl ewoluował. Teraz także ważne są dla mnie uczucia i przyjaciele w tekstach. Piszę o tym, co dzieje się w moim sercu i umyśle, jest to wypadkowa moich przemyśleń, zachowań. To także dzielą ze mną przyjaciele, wszelkie bóle i radości. Może to trochę egoistyczne i takie romantyczne, ale jakoś nie podchodzą mi inne tematy, polityczne czy nie wiem - religijne. Można rzec, że moje teksty są osobiste, ale przedstawione w surrealistyczny sposób, jak obrazy Salwadora Dali, każdy może odczytać je na swój sposób.

Wystąpicie na Radom Music Drive?

- Sądzę, że nasza muzyka bardzo by się różniła od tego, co grają inne zespoły. Podobnie moglibyśmy nie przypasować publice, którą w większości tworzy młodzież słuchająca rocka i cięższej muzyki. Nasza muzyka ma moc, ale nie jest to rock czy heavy metal. Niewykluczone jednak, że kiedyś pokażemy się w Radomiu na jakimś innym koncercie.

Masz sprecyzowane plany na najbliższy rok?

- Na pewno powiększenie składu zespołu i intensywne tworzenie materiału. Zapewne mało to prawdopodobne, ale chciałabym zagrać w te wakacje koncert w plenerze. Może coś nagramy jak nadarzy się okazja.

Jak wspominasz udział w Muzycznych Kazikach?

- To była bardzo fajna przygoda. Cieszę się, że wygrałam chociaż przez rok, jak się wyniosłam do Puław mój warsztat został  trochę zaniedbany to i tak dałam radę. Chciałabym z tego miejsca podziękować konkurentkom za zaciętą rywalizację. Niestety troszkę się zawiodłam tym, co było po zwycięstwie, ale to pozostawię dla siebie.

Jaki masz stosunek do nagród i wyróżnień?

- Niby trochę tego jest, ale jak na mój staż wydaje mi się tego mało. Poza tym uczestniczyłam w niezliczonej ilości imprez organizowanych przez Resursę bądź współorganizowanych, takich jak Święto Chleba w Muzeum Wsi Radomskiej, Gwiazdka na Deptaku i wielu innych tego typu.

Grasz dodatkowo w "Skrzypku na dachu". Jak znajdujesz na to wszystko czas?

- To już czwarty sezon! Aż nie chce się wierzyć, że tyle minęło czasu. Na casting namówiła mnie Kobierska, trochę się obawiałam, bo potrzebowali osób uczących się w szkole muzycznej bądź absolwentów, po prostu osób znających nuty. Stawiłam się na casting  z nadzieją, że jakoś dam rade. I tak też się stało. Musiałam jeszcze nauczyć się tańczyk układów, tak że kiedyś ćwiczony taniec się przydał. Miałam trochę problemów z zagospodarowaniem czasu, ponieważ w tygodniu pracowałam od 9 do 17 i studiowałam zaocznie i do tego doszły próby dwa razy dziennie po 4 godziny. Urwanie głowy, ale udało się. Nawet w czasie sesji kursowałam między radomskim teatrem a Uniwersytetem Jagiellońskim. Na szczęście udało się wszystko pogodzić, skończyć studia, a nawet obronić się na 5.

Od ponad 2 lat mieszkam w Puławach i stąd dojeżdżam na spektakle i próby. Dotychczasowym pracodawcom dodatkowy etat w teatrze nie przeszkadzał, nawet stanowił duży plus.


Jedne z ważniejszych imprez, w których brała udział Magdalena Boduła:

Śpiewa z Big Bandem MUNDANA od 2008 roku

Przystanek Woodstock 2007 Zbyszek Hołdys

Przystanek Woodstock 2008 Leszek Cichoński

XVII Finał WOŚP, koncert w Studio TVP 2 z Leszkiem Cichońskim 2009

Gitarowy Rekord Guinnessa w ramach Thank's Jimi Festiwal 2009

Przystanek Woodstock 2009 Leszek Cichoński

Przystanek Woodstock 2010 Piotr Bukartyk


Foto: Archiwum Magdaleny Boduły

 


Rozmawiała: Dorota Trojanowska/Fot. Łukasz Stańczuk

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy