SEKSOWNA GOSIA KOSIK POWRACA DO RADOMIA (zobacz galerię)

SEKSOWNA GOSIA KOSIK POWRACA DO RADOMIA (zobacz galerię)
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Z przyjemnością informujemy, że na antenę Radia Rekord wrócił program DJ Miki gra, prowadzony przez Małgorzatę Kosik. Z tej okazji przypominamy wywiad, który przez Katarzynę Skowron był przeprowadzony latem tego roku z tancerką, piosenkarką, fotomodelką, prezenterką telewizyjną, a od niedawna zajmującą się pisaniem bajek dla dzieci, Gosią Kosik.


Zdjęcia Gosi Kosik







Wiele osób marzy o tym, aby odnieść sukces, być znanym i rozpoznawalnym. Pani się to udało. Jak wyglądała pani droga do kariery?

- U mnie prowadziła głównie przez castingi. Najpierw pojawiłam się na castingu do musicalu „Metro”, a później przechodziłam casting za castingiem - zarówno do reklam, jak i do ról w teatrze czy prowadzenia programów. Czasem pojawiały się problemy typu, że jestem za niska, nie ten kolor włosów, zbyt oryginalna uroda czy za ostra wizerunkowo, ale wychodziłam z założenia, że jak nie tu, to w innym projekcie i miejscu się odnajdę. Przygotowanie miałam typowo gimnastyczno-taneczne, a reszty nauczyłam się w praktyce, na scenie od dobrych reżyserów czy wydawców w telewizji. Słowem jestem naturszczykiem, potrafię czerpać z lekcji, które przynosi mi życie.

Czy pani zdaniem istnieje jakaś skuteczna recepta na sukces?

- Nie. Konkretnej nie ma. Choć na pewno sprawdza się naturalność i otwartość, ale coraz częściej widzę, że sukces można również osiągnąć będąc sztucznie wykreowanym. I nie neguję tego; po prostu mamy takie czasy. Najważniejsze to pozostać sobą i nie zagubić się w tym świecie.

Pani droga zawodowa jest bardzo interesująca, ponieważ w swoim życiu zajmowała i nadal zajmuje się pani wieloma profesjami. O Małgosi Kosik możemy przeczytać, że jest tancerką, fotomodelką, piosenkarką, prezenterką telewizyjną, a także niezawodową aktorką. Grała pani zarówno w teatrze, jak i w filmach, w serialach. Zatem, w którym zawodzie czuje się pani najlepiej, o którym mogłaby pani powiedzieć, że jest najbliższy pani sercu?

- Ciężko powiedzieć, która z pasji jest najbliższa mojemu sercu. Każda jest mi bliska i równie ważna. Lata lecą i nasze zainteresowania z czasem po prostu się zmieniają. Raz lubię grać na scenie teatralnej, raz występować przed kamerą, innym razem lubię pisać piosenki i śpiewać. Teraz mam nową pasję - rysowanie animacji; zaczęłam też pisać bajki dla dzieci. Jak ktoś kiedyś by mi powiedział, że będę pisać, to bym się uśmiała. Nie miałam takich zdolności wcześniej. Ta pasja pisania pojawiła się niedawno.

Proszę opowiedzieć o swojej pracy jako piosenkarki. Najpierw był zespół Taboo i płyta „One”. W 2004 roku pierwsza solowa płyta nagrana pod pseudonimem Emmi. A pięć lat później Gosia Kosik & Look. Jaka płyta w pani karierze jest dla pani najważniejsza? Z kim się pani najlepiej współpracowało? Jeżeli chodzi o karierę piosenkarki, to chyba śmiało możemy stwierdzić, że przeszła pani transformację. Zaczynała pani od piosenek w klimacie popowym, a obecnie nagrywa pani płyty dla dzieci, „DJ Miki Gra” czy „DJ Miki i przyjaciele”, „Kołysanki księżycowe”. Skąd pomysł i taka zmiana? Czy wpływ na to miało pojawienie się w pani życiu córki?

- Tak. Pojawienie się Natalki miało wpływ na moją obecną działalność artystyczną. Choć jak sięgam pamięcią, to pierwsze kroki w piosenkach dziecięcych stawiałam w Polskim Radiu przy ul. Myśliwieckiej w Warszawie. Był to rok 1986. Byłam gimnastyczką i mój akompaniator, pan Andrzej Nowak zachęcił mnie do śpiewania w audycji „Radio dzieciom”. Niestety, trenerka była niezadowolona, że nie koncentruję się na sporcie, tylko rozdrabniam i poświęcam dużo czasu śpiewaniu i lekcjom wokalnym w Jordanku przy ul. Wawelskiej. W pewnym momencie musiałam wybrać - sport albo muzyka. Szkoła sportowa do czegoś zobowiązuje. Ale wracając do płyt... Każda z nich miała swój czas i było mi to doświadczenie potrzebne. Wbrew pozorom przelewanie myśli na kartkę jakoś uwalnia nas od różnych emocji, a wyśpiewując je, można czasem rozliczyć swoje sumienie. Ludzi, których poznałam przy różnych produkcjach muzycznych, bardzo sobie cenię. Każdy chciał mi pomóc i wyciągnąć ze mnie wszystko co najlepsze. Przez wiele lat nagrywałam u Krzysia Palczewskiego i byłam przywiązana do niego muzycznie, ale obecnie świetnie pracuje mi się i z kompozytorem, i producentem muzycznym Witoldem Karolakiem i Pawłem Kozłowskim; po prostu z nimi się dobrze dogaduję, za mikrofonem i prywatnie. Lubię też pracę z kompozytorem Marcinem Nierubcem, który dokładnie wie, jakie kompozycje lubię, tak więc każda płyta czy to dla dzieci, solowa czy zespołowa miała swój czas i moment.

Proszę opowiedzieć o ostatniej produkcji filmowej „Misja natura”. Skąd pomysł? Kiedy będziemy mogli ją oglądać i gdzie?

- „Misja natura” to serial przyrodniczo-podróżniczy. Rusza na antenie TVP2 13 czerwca o godz. 13.25. Serial był realizowany w 2013 roku z funduszy unijnych w okresie od kwietnia do września. Później ponad rok trwała postprodukcja. Pomysł narodził się w Krakowie; pierwsze scenariusze pisał Piotr Jaworski przy współpracy Barbary Draus i osób z Fundacji Wspierania Inicjatyw Ekologicznych zajmującej się m.in ratowaniem zagrożonych gatunków zwierząt, realizowaniem programu Natura 2000, wydawaniem przyrodniczych książek, organizowaniem szkoleń. Wszystko pod względem przyrodniczym koordynował ornitolog Romuald Mikusek, jednoczenie mój współprowadzący, a wszystko wyreżyserował Jacek Piotr Tarasiuk.

Chciałabym cofnąć się trochę w przeszłość. Brała pani udział w sesji w „Playboy’u” i prowadziła programy „Przytul mnie” czy „Różowa landrynka”. Czy wtedy bardzo zmienił się pani wizerunek medialny?

- Przez pewien moment byłam zaszufladkowana. Ale ja nie mam z tym problemu, raczej ten problem mieli inni, którzy patrzyli na mnie przez pryzmat tej sesji czy prowadzenia programów nocnych kojarzących się z erotyką. Kilku rzeczy nie zrobiłam zawodowo, straciłam kontrakt reklamowy, ale jakoś nie żałuję.

Gdyby mogła pani cofnąć czas, to co by pani zmieniła w swoim życiu ? Czy jest coś, z czego np. zrezygnowałaby pani albo wybrała zupełnie inną drogę?

- Kiedyś mi się wydawało, że chciałabym być lekarzem i zamiast do teatru na casting, lepiej było pójść na medycynę. Ale teraz, jak na to patrzę z perspektywy ostatnich 20 lat, to chyba bym się nie zamieniła. Raczej jestem za wrażliwa do zawodu lekarza i zbyt dużo trudności i dylematów bym miała, funkcjonując w naszej służbie zdrowia. Współczuję wszystkim lekarzom, że muszą na takich warunkach pracować, jestem pełna uznania dla ich zawodu, mam przed nimi respekt, ale odnoszę wrażenie, że się zarzynają w pracy, żeby utrzymać rodzinę. W showbiznesie jest troszkę łatwiej, mimo wszystko. I chyba więcej radosnych twarzy i pozytywnej energii, a ja chcę ludziom dawać szczęście.

Najgorsza i najlepsza decyzja w życiu?

- Nie patrzę na to w ten sposób. Zdarzyło mi się kilka pomyłek, ale traktuje to jako doświadczenie, które było mi potrzebne. Natomiast każda decyzja, która niosła za sobą sukces prywatny czy zawodowy, była dobrą decyzją, a jest ich dużo.

Nie tylko realizuje się pani zawodowo, ale jest pani także mamą. Jak bardzo zmieniło się pani życie po urodzeniu dziecka?

- Trochę musiałam zrezygnować z różnych rzeczy, przeorganizować sobie czas tak, żebym mogła trochę pracować i tak, żebym miała czas dla dziecka. I już teraz nie wybiorę się bez Natalii w daleką podróż na kilka tygodni. Nie chcę bez niej latać samolotem ani zostawiać jej na dłużej. Mam wrażenie, że teraz, kiedy ona ma cztery lata, jestem jej bardziej potrzebna niż jak miała dwa i kiedy zostawała z moimi rodzicami na okres kręcenia programu „Misja natura”. Wtedy przez sześć miesięcy często wyjeżdżałam, nie było mnie w domu nawet przez dwa tygodnie, a w maju dwa lata temu byłam w domu tylko cztery dni. To był najbardziej pracowity okres po porodzie i wymagał ode mnie wielu poświęceń.

Czy trudno pogodzić macierzyństwo z pracą w telewizji i nagraniami?


- Czasami trudno. To wszystko zależy od rodzaju prowadzenia programu, czasu antenowego, czy to jest program na żywo czy nagrywany, ale ogólnie myślę, że każdej kobiecie jest ciężko pogodzić pracę zawodową z dzieckiem. Myślę, że niejedna z nas chętnie by poświęciła się tylko macierzyństwu, ale niestety powrót do pracy często jest po prostu konieczny. Myślę, że w niewielu rodzinach jest tak, że kobieta zajmuje się domem i dziećmi, a mężczyzna sam zarabia na utrzymanie domu. Poza tym coraz więcej kobiet samych wychowuje dzieci i tu pojawia się też problem. Mamą jest się 24 godziny na dobę plus praca. To może wykończyć najsilniejszy organizm. Sama tego doświadczyłam. Zmęczenie, jakie mi towarzyszy od czterech lat, to cena tego, że chcę realizować się zawodowo i wychowywać Natalkę tak, żeby nie odczuwała braku mamy.

Czuje się pani osobą spełnioną, zarówno w życiu zawodowym jak i osobistym?


- Tak, nawet bardzo. Choć wiecznie za czymś gonię. Kocham to, co robię i ogólnie kocham życie. Mam fajnych rodziców, na których zawsze mogę liczyć, mam kochaną córeczkę, przyjaciół, z którymi pracuję i robimy to wszystko z pasji do zawodu. Myślę, że to ważne.

Jak wygląda dzień Małgorzaty Kosik?

- Wstaję wcześnie rano; budzi mnie dziecko. Myjemy się, szykujemy do przedszkola, później wracam do domu, odpisuję na e-maile, odbieram telefony, czasem jadę do studia nagrać program radiowy „DJ Miki gra” albo nową piosenkę, popracować nad animacją do kolejnego teledysku. Czas między godz. 9 a 15, kiedy dziecko jest w przedszkolu, należy do mnie. Muszę coś ugotować, posprzątać, uprać, popracować. Około godz. 15 odbieram dziecko albo robią to za mnie dziadkowie czy tatuś dziecka, jeśli ja mam jakieś spotkania czy nagrania i nie mogę po nią przyjechać. Po piętnastej mamy czas dla siebie, ale często Natalka spędza popołudnie z tatą albo z dziadkami, a ja wtedy piszę. Ok. godz. 20 dziecko idzie spać. Często podczas usypiania zasypiam razem z nią, ale czasem wieczorami jeszcze siedzę ze dwie, trzy godziny przy komputerze.

Największe marzenie?

- Mam takie marzenia, które można szybko zrealizować, bo jestem niecierpliwa, więc nie wybiegam za bardzo w marzenia i przyszłość. Raczej twardo stoję na ziemi i marzę o czymś, co mogę zrealizować, czyli bardziej mam cele niż marzenia.

Jakie są pani plany na przyszłość?

- W tej chwili koncentruję się na dziecięcym projekcie „DJ Miki gra”; najwięcej czasu poświęcam właśnie temu projektowi, bo jest on dla mnie przyszłościowy. Przyszłość to wciąż pisanie piosenek dla dzieci, opowiadań o DJ Miki, wydawanie płyt, książeczek. W planach mam też zrobienie sali zabaw dla dzieci z zajęciami tanecznymi, muzycznymi i plastycznymi i myślę poważnie o zrobieniu musicalu „DJ Miki gra”.

Zbliżają się wakacje. Jakie jest pani ulubione miejsce do wypoczynku? Może nam pani zdradzić, gdzie się pani wybiera?

- Od 10 lat w lipcu jeżdżę do Kuźnicy na Hel, a na jesieni i na wiosnę odwiedzam ciepły Egipt.

Czego można pani życzyć?


- Błogich, kolorowych snów.

Dziękuję za rozmowę.

Katarzyna Skowron, fot. prywatne archiwum Gosi Kosik

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy