Radom to nudne miasto?





\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\
\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\

Kto powiedział, że Radom to nudne miasto, w którym nic się nie dzieje? W komedii "Mayday" reżyserii Andrzeja Zaorskiego osadzonej w realiach naszego miasta dzieje się aż za wiele.


Główny bohater Jan Kowalski (Jarosław Rabenda) to zwyczajny taksówkarz, na pozór niczym się nie wyróżniający z tłumu mężczyzna. Jednak jak się okazuje, wiedzie bardzo ciekawe życie. Od wielu lat jest bigamistą. Ma żonę zarówno na Kapturze, jak i w dzielnicy Kozia Góra.

Komedia nabiera tempa w momencie, gdy Jan Kowalski ulega wypadkowi. Za sprawą mediów i policji kłamstewka taksówkarza zaczynają wychodzić na jaw. Od tej pory rozmaitym zbiegom okoliczności nie ma końca. Jan Kowalski, mimo racjonalnym podejrzeniom żon, idzie w zaparte, w czym pomaga mu przyjaciel Staszek Gazda (w tej roli gościnnie Robert Ostolski). Żeby było mało dwóch inspektorów policji, dwóch żon, to do akcji wkracza jeszcze barwny homoseksualista – Sebek Baryłła (Krzysztof Krupiński). Trudno sobie wyobrazić jak wybrnie z sytuacji taksówkarz, to trzeba po prostu zobaczyć.

Słowa uznania należą się reżyserowi, który znakomicie osadził angielską farsę w radomskich realiach. Dzięki temu widz bardziej utożsamia się ze spektaklem, czuje się "u siebie". Scenografia w wykonaniu Jerzego Rudzkiego jest stała, nie zmienia się. Składają się na nią dwa przeciętnie urządzone mieszkania głównego bohatera. Przy tak dynamicznych zwrotach akcji, stałość scenerii jest jak najbardziej odpowiednia.

Jednak przede wszystkim widzów porywa gra aktorska. Jarosław Rabenda wykreował realną, sympatyczną postać na pozór zwykłego taksówkarza, który wiedzie podwójne życie u boku żony Barbary Kowalskiej (Joanna Jędrejek) i Marii Kowalskiej (Iwona Pieniążek). Bohater jest bigamistą i kłamcą, a mimo to budzi ogromną sympatię publiczności. Widz nie potępia Jana Kowalskiego, a wręcz momentami mi współczuje. Najbardziej kolorową postacią w komedii jest homoseksualista Sebek. Krzysztof Krupiński zagrał rolę stereotypowego mężczyzny o "innej" orientacji seksualnej. Ubrany w kolorowe stroje, wykonujący zniewieściałe gesty z przerysowaną manierą mówienia, bawi publiczność do łez.

Tytuł komedii to wołanie o pomoc głównego bohatera, który na własne życzenie uwikłał się w skomplikowaną sytuację. Jak sobie poradzi? Tego dowiemy się przychodząc na spektakl, co jednocześnie będzie odpowiedzią na sygnał "mayday".


www.teatr.radom.pl

D.T.-P.


Polecany artykuł

XII Festiwal Gombrowiczowski zakończony W dniach 22-29 października w radomskim teatrze odbywał się XII Międzynarodowy Festiwal...

x