Kto choć raz nie chciał zajrzeć za kulisy oglądanego przedstawienia?


Kto choć raz nie chciał zajrzeć za kulisy oglądanego przedstawienia, podpatrzeć pracę aktorów „od kuchni”. W radomskim teatrze na zaplecze spektaklu wprowadza widzów reżyser Tomasz Dutkiewicz.


Taetr Powszehny im. J. Kochanowskiego w RadomiuW farsie "Czego nie widać" autorstwa Michaela Frayna humor oparty jest na konwencji teatru w teatrze. Grupa aktorów przygotowuje się do sztuki pt. "Co widać". Obserwujemy ich podczas próby generalnej, w drugim akcie przenosimy się za kulisy trwającego przedstawienia, a w ostatniej części sztuki oglądamy owo przedstawienie, które wymyka się spod kontroli.

Na początku sztuki widza zaskakuje obecność aktora wśród publiczności. Otóż z ostatnich rzędów widowni dobiega donośny głos Wojciecha Wachudy, który odgrywa rolę reżysera, sterującego pracą aktorów. I to by było na tyle, jeśli chodzi o niespodzianki w pierwszym akcie. Humoru nie ma za wiele, a główną rolę odgrywa talerz sardynek, którego notorycznie zapomina pani Clackett (Patrycja Zywert).

Akcja nabiera rumieńców podczas drugiego aktu. Dotychczasowa sceneria (wnętrze mieszkania wykonane przez Wojciecha Stefaniaka) zmienia się o 180 stopni, czyli obserwujemy kulisy spektaklu "Co widać". A tu miłosne nieporozumienia, wzajemne złośliwości, zazdrość, próby załagodzenia sytuacji. Wszystko to ma swoje przełożenie w akcie trzecim, kiedy to aktorzy przenoszą na scenę uczucia towarzyszące im za kulisami. Sztuka wymyka się spod kontroli i nawet ostatnie próby ratowania spektaklu przez reżysera kończą się kompletną klapą.

Farsa "Czego nie widać" rozwija się z aktu na akt. Nużący początek przeradza się w sztukę ze sporą dawką humoru. Potknięcia aktorów, wzajemne ratowanie się z opresji czy sceny zazdrości niejednokrotnie bawią publiczność do łez. Słowa uznania należą się całej obsadzie. Każdy z aktorów grał tak naprawdę dwie role  - postaci ze sztuki: "Co widać", jak i aktora w prywatnej odsłonie. Artyści pojawiają się i znikają w zaskakującym tempie i zadziwiające jest jak potrafią odnaleźć się przy tak szybkiej zmianie miejsc i ról.

Jednakże szczególne wyróżnienie należy się występującemu gościnnie Włodzimierzowi Mancewiczowi. Wciela się on w rolę Selsdona Mowbray i złodzieja. Jego postać to podstarzały aktor, którego ciągle trzeba szukać, gdyż zamiast prób woli samotnie oddawać się spożywaniu napojów alkoholowych. Nie pamięta swoich kwestii ani momentu, w którym ma pojawić się na scenie. Wszystko to powoduje, iż publiczność świetnie się bawi i darzy tę postać dużą sympatią. Nie można pominąć także roli Brooke Ashton, w którą wcieliła się Natalia Rzeźniak. Aktorka ta debiutuje na radomskiej scenie i bardzo dobrze sobie radzi. Znakomicie zagrała postać młodej, seksownej aktoreczki, która nieco "gwiazdorzy"  i ma romans z reżyserem. Humorystyczne są sceny jak chociażby Brooke gubi szkło kontaktowe, którego poszukuje cały zespół. Po czym okazuje się, iż dziewczyna miała soczewkę cały czas w oku i z infantylną manierą w głosie oświadcza, iż szkło jedynie jej się przesunęło na gałce ocznej. Komiczna jest również scena, gdy aktorzy w trakcie przedstawienia "Co widać" mylą swoje kwestie i próbują improwizować, zaś Brooke Ashton w roli Vicky gra dalej według scenariusza, co nijak ma się do sytuacji na scenie.

Sztuka "Czego nie widać" to obraz pracy aktorów, teatr ukazany w  krzywym zwierciadle. Wybierając się na spektakl, na początku należy uzbroić się w cierpliwość, ale i nastawić na sporą dawkę humoru, jak i znakomitej gry aktorskiej.

D.T.-P.


Polecany artykuł

XII Festiwal Gombrowiczowski zakończony W dniach 22-29 października w radomskim teatrze odbywał się XII Międzynarodowy Festiwal...

x