Tajne łamane przez poufne. MDK do likwidacji?!


Od kilku tygodni w Radomiu jest niespokojnie. A wszystko za sprawą ewentualnej reorganizacji Młodzieżowego Domu Kultury im. Heleny Stadnickiej. Zmiana miałaby polegać na przekształceniu MDK-u, jedynej w Radomiu placówki oświatowo-wychowawczej z 60-letnią tradycją w placówkę kultury. Miałaby. Bo czy będzie przekształcona – póki co, nie wiadomo. Odpowiedzi na to pytanie ma udzielić powołana przez Prezydenta speckomisja, w której składzie znalazła się: Małgorzata Półbratek (PiS), Zenon Krawczyk (SLD), Damian Maciąg (Kocham Radom) oraz Marek Golka (PO).


W mieście aż huczy pod plotek. Przeciwko zmianom buntują się rodzice, buntują się dzieci i przede wszystkim przeciwko decyzji, której szczegóły do dnia dzisiejszego nie są znane, buntują się pracownicy. Informacje docierają zewsząd pocztą pantoflową, ale w dalszym ciągu wszystko stoi pod znakiem zapytania. A jak nie wiadomo o co chodzi – to chodzi o pieniądze.

Nie jest tajemnicą, że edukacja co roku pochłania ogromne kwoty. Prezydent, chcąc w dobie kryzysu znaleźć oszczędności, zamierza ich poszukać w Młodzieżowym Domu Kultury im. Heleny Stadnickiej zmieniając jej obecny status. Obecnie MDK, jako placówka oświatowo-wychowawcza podlega pod Ministerstwo Edukacji, po zmianie na placówkę kultury przeszłaby pod skrzydła Ministerstwa Kultury. Ale czy nie będzie to zamiana przysłowiowej siekierki na kijek?! Dane statystyczne ewidentnie wskazują, że działalność MDK-u w porównaniu do placówek kultury w Radomiu plasuje się zdecydowanie na pierwszym miejscu. Dla przykładu: MDK prowadzi 184 koła zainteresowań, przy czym inne placówki kultury (Idalin, Resursa, Borki, Amfiteatr, Łaźnia, Południe) jedynie 29! MDK w ciągu roku zorganizował 100 imprez (spektakle teatralne, wystawy, festiwale, koncerty) w których uczestniczyło 18 tys. osób, placówki kultury natomiast, łącznie takich imprez zorganizowały 97. Obecnie w MDK-u pracuje 41 nauczycieli, w placówkach na Borkach i Resursie łącznie jest ich 12. Domu Kultury zarzuca się, że nauczyciele pracują 18 godzin tygodniowo, co jest nieprawdą. Osiemnaście godzin poświęconych jest wychowankom tylko danej grupy, pozostała liczba godzin to przygotowanie organizacji imprez, konkursów festiwali i koncertów. Dochodzą do tego godziny prób (poza zajęciami programowymi) oraz wyjazdy na imprezy masowe. Po zsumowaniu, 18 godzin dydaktycznych plus godziny poświęcone na oprawę programów artystycznych, z pewnością daje wynik minimum 40 godzin tygodniowo.

Pracownicy MDK to wykwalifikowana kadra po studiach kierunkowych z przygotowaniem pedagogicznym. Za ich wieloletnią pracą stoi ogromne doświadczenie w prowadzeniu zajęć z dziećmi i młodzieżą. Opiekunowie są na etacie nauczyciela, co oznacza, że obowiązują ich wszystkie przywileje związane z kartą nauczyciela. Po planowanej reorganizacji osoby, które będą prowadziły zajęcia nie będą musiały spełniać kryteriów, które obecnie obowiązują. Zajęcia będzie mógł prowadzić instruktor/animator kultury, który uprawnienia do prowadzenia tego typu zajęć może uzyskać już dzięki uczestnictwu w krótkich kursach (choćby kilkudniowych). W przypadku animatora nie jest wymaganie przygotowanie pedagogiczne. Logiczne staje się zatem, że instruktor z niewielkim doświadczeniem (albo z bardzo okrojonym) będzie miał dużo mniejsze wymagania finansowe niż wysoko wykwalifikowany nauczyciel z doświadczeniem. W skrócie, animator jest bardziej opłacalny dla miasta. Zamiana profesjonalnie przygotowanego nauczyciela na animatora, w oczywisty sposób wiąże się ze spadkiem jakości prowadzonych zajęć. Zarówno jedni, jak i drudzy pracują po 40 godzin tygodniowo. Dodajmy, że MDK jest placówka nieferyjną, wobec czego zajęcia prowadzone są niezależnie od przerwy zimowej czy wakacyjnej.
Obecnie, na zajęcia prowadzone w MDK-u wpływ ma Rada Rodziców. Po ewentualnym przekształceniu, nie będzie takiej możliwości.

Jest to krótkowzroczna polityka, ponieważ efekty ewentualnie wprowadzonych zmian, będą widoczne za kilka lat, gdy młodzież, której zabraknie edukacji kulturalnej, w takim zakresie, w jakim prowadzi ją MDK, zacznie wyrządzać straty publiczne, których i tak niemało w Radomiu.

Jak konkretnie miałby przebiegać zmiana statusu placówki? Pierwszym krokiem jest likwidacja placówki, co będzie związane z wypowiedzeniami z końcem maja dla wszystkich pracowników. Ponieważ wychowawcy zatrudnieni są na kartę nauczyciela zwolnieniom towarzyszyć będą półroczne odprawy. 41 etatów, i tyleż samo odpraw. Cześć nauczycieli jest w wieku przedemerytalnym, w związku z czym, im również będą należały się zasiłki przedemerytalne. Czy na tę okoliczność przygotowane są władze miasta? Na drodze konkursu zostanie powołana nowa dyrekcja, która zatrudni nowych pracowników na nowych umowach, niewykluczone, że będą to umowy tzw. „śmieciowe”. W miejsce zlikwidowanego MDK powstanie nowa placówka kulturalna. Nie jest zatem prawdą, że „nic się nie zmieni” - jak twierdzi wiceprezydent Ryszard Fałek.

W czasach kryzysu nie wydaje się to być odpowiedzialną i precyzyjnie przemyślaną decyzją. W Resursie pracuje 8 instruktorów, a w MDK-u 41 nauczycieli – czy zatem reorganizacja domu kultury będzie wiązała się z radykalnym zmniejszeniem liczby etatów? Redukcja etatów w oczywisty sposób odbije się na zmniejszeniu liczby prowadzonych zajęć. Sytuacji przeciwstawiają się rodzice podpisując petycję. Już zebrano ok. 7 tys podpisów, a listy nadal są kserowane i rozdawane wśród mieszkańców.

Do tej pory nie pojawiła się rzetelna informacja traktująca o ewentualnych zmianach w placówce, co skutkuje dywagacjami i spekulacjami, które mogą nie mieć odzwierciedlenia w rzeczywistości. Wszelkie wątpliwości z pewnością rozwiązałoby spotkanie Prezydenta z zarządem Młodzieżowego Domu Kultury. Nieoficjalnie wiadomo, że trzykrotna próba skontaktowania się z Prezydentem Andrzejem Kosztowniakiem zakończyła się fiaskiem. Do tej pory w tej sprawie nikt nie skontaktował się z samymi zainteresowanymi, aby wspólnie ułożyć plan działania tak, aby wilk był syty i owca cała. Być może powstał genialny plan, który trzymany jest w tajemnicy a skrywa rozwiązanie,które w precyzyjny sposób wyjaśni funkcjonowanie placówki w przyszłości. Czekamy na rozwiązanie, które od kilku tygodni owiane jest mgłą niepewności. Obecnej sytuacji nie chce komentować Dyrektor MDK-u - Elżbieta Sobkowiak.

W poniedziałek (28 listopada) ma odbyć się sesja Rady Miejskiej. Czy temat Młodzieżowego Domu Kultury zostanie poruszony - nie wiadomo. W porządku jutrzejszej, XXII sesji Rady Miejskiej nie przewidziano takiego punktu, chyba że wywiąże się na ten temat rozmowa przy okazji punktu 10 „Sprawy różne i wolne wnioski”.

Powołana przez Prezydenta speckomisja sprawdzi, jak działa placówka oświatowo-wychowawcza, i to ona podejmie decyzję o przekształceniu domu kultury w placówkę kultury. W podjęciu decyzji pomogą przedstawiciele nauczycielskich związków zawodowych. Kiedy zapadnie decyzja – być może dowiemy się o tym jutro.

„Nic się nie zmieni, będzie taniej i lepiej” – podkreśla wiceprezydent Ryszard Fałek. Ale czy faktycznie „taniej” w tym przypadku znaczy „lepiej”? Przy okazji tej sprawy pojawia się pytanie: gdzie jest „siła w precyzji”, o której tak ostatnio głośno albo „precyzja jest w nas”? A może w tej całej „precyzji” chodzi o precyzyjne cięcie kosztów, tam gdzie nie potrzeba? W jaki konkretny sposób mają zostać uzyskane oszczędności po przekształceniu placówki, nie zmieniając nic prócz statusu, mając również na uwadze to, że wciąż pozostanie 40 godzinny tydzień pracy?

Oficjalny komentarz w tej sprawie na jutro zapowiedzieli: Radny Damian Maciąg (Kocham Radom) oraz Sławomir Adamiec (PiS). Więcej informacji na ten temat w poniedziałek po południu, po zakończonej sesji Rady Miejskiej.

Red. Roksana Kowalewska


Wasze komentarze


Polecany artykuł

Choinka wielokulturowa w amfiteatrze Amfiteatr zaprasza na warsztaty pod hasłem Choinka Wielokulturowa. - Chcemy pokazać...

x