Rozmowa z Walentyną Pawelec


- Poezja towarzyszy Pani od dawna, ale kiedy i w jakich okolicznościach narodził się pomysł założenia Koła Poezji Nie-Odkrytej „Szuflada”?

Zaczęło się od napisania kilku wierszy, wydania tomiku i „puszczenia” go między moich znajomych, to był rok 2000. Moja przyjaciółka, Krysia Piotrowska, powiedziała mi wtedy, że dużo jest osób piszących, dlatego warto by było stworzyć jakiś klub i promować poezję. I ta myśl kręciła się koło mnie. Ale głównym bodźcem była moja siostra bliźniaczka należąca do Konfraterni Poetyckiej ”Biesiada”, która zachęciła mnie do odwiedzenia ich grupy i podpatrzenia jak pracują. Taki miałam plan. Niestety nie zdążyła mnie już do Konfraterni wprowadzić ponieważ zaczęła bardzo ciężko chorować i umarła. Mimo tych okoliczności, udało mi się z nimi nawiązać kontakt po śmierci siostry na „Wieczorze wspomnień”. Właśnie wtedy poznałam Pawła Kubiaka (lider „Konfraterni Poetyckiej „Biesiada” - przyp. red.), który wytłumaczył mi wiele rzeczy organizacyjnych. Na podstawie tego, co udało mi się dzięki niemu dowiedzieć, opracowałam regulamin. I wówczas razem z najlepszymi koleżankami wybrałyśmy się do Klubu Osiedlowego „Igrek” przy Spółdzielni Mieszkaniowej „Budowlani” (osiedle Planty – przyp. red.). I tak to się wszystko zaczęło. W styczniu minie 9 lat, od kiedy nasz projekt został przyjęty.

Walentyna Pawelec- Skąd nazwa?

Wymyśliłam kolo Poezji „Nie” z kreseczką Odkrytej „Szuflada”. Dlaczego nie-odkrytej? Bo moje wiersze były pochowane po szufladach, stąd nazwa.

- I tu pojawia się pytanie, dlaczego piszemy do szuflady? Bo pisząc, z jednej strony pokazujemy swoje „ja” na papierze, a z drugiej skrywamy to w szufladzie. Tu pojawia się pewnego rodzaju paradoks. Z czego on wynika Pani zdaniem?

Myślę, że to jest także kwestia naszego wychowania - mojego konkretnie pokolenia, kiedy nie należało chwalić się tym, co się zrobiło.

- Ma Pani tu na myśli pokoleniową skromność?

Ja bym nie nazwała tego skromnością. Poszłabym raczej w kierunku zniewolenia...


- Zgodnie z zasadą, że nie zależy się wychylać, nie wychodzić przed szereg?

Tak. Dziś uczymy dzieci Pokaż się, Pochwal się, Nie wstydź się. Natomiast naszym czasom przyświecała idea: będziesz dobry - to cię zauważą. Nie wychylaj się sam. Powiedz temu, powiedz tamtemu, może znajdzie się ktoś, kto to doceni, i dopiero wtedy, jeśli okaże się, że jesteś dobra, to cię wypromują. Ja byłam jedną z takich osób i dopiero moja siostra otworzyła mi oczy mówiąc, że piękną rzeczą jest tworzenie i dzielenie się tym z innymi. Wtedy właśnie pojawiła się pierwsza myśl o powstaniu koła. Chciałam zebrać tych, którzy piszą, wyciągnąć ich z domów. Dalej potoczyło się to samoistnie. Bo co jest najważniejsze w „Szufladzie”? Przyjść i posłuchać, jak najbardziej. Przynieść swój wiersz – tak. Ale samemu go przeczytać, to jest chyba najtrudniejsze. Przełamać właśnie tę barierę pokazania siebie. Wiem po sobie. I wiem, jak to jest kiedy ktoś przychodzi pierwszy raz zaprezentować swoją twórczość, jaką wtedy ma tremę. Potem już idzie. My nie prowadzimy warsztatów, dlatego jako zasadę przyjęliśmy, że nie krytykujemy twórczości szufladowiczów (uczestnik spotkań koła – przyp. red.).

- Bez oceniania, tak?

Bez oceniania. Człowiek uczy się od człowieka, poeta od poety, dlatego też czytamy wiersze wielkich poetów, mniejszych, uznanych w literaturze, jak i tych nieznanych. Zapraszamy na spotkania także radomskich poetów, aby zachęcić do pisania tych, którzy przyszli do nas pierwszy raz.

- Czy „Szuflada” ma stałe grono poetów którzy uczestniczą w spotkaniach?

Można powiedzieć, że tak. Takie grono można by wydobyć wtedy, gdy wydajemy jubileuszowy zeszyt. Zgłaszają się wówczas do nas te osoby, które chciałyby, aby opublikować ich wiersze. Takich osób jest zazwyczaj 20-25. Myślę, że to jest spora grupa.

- I to grono się powiększa?

W listopadzie wśród nas pojawi się nowy szufladowicz, mianowicie Józef Kazimierczak, którego twórczości będzie poświęcone spotkanie. Pan Józef usłyszał o nas na drodze poczty pantoflowej, zaczął przychodzić na spotkania, na których prezentował nam swoje wiersze. Po jakimś czasie stwierdziłam, że najwyższa pora żeby pokazał nam więcej swojej twórczości, w formie całości, aby poznać jego duszę. Po kilku wierszach nie da się tego zrobić. Inaczej jest kiedy znamy kogoś dłuższy czas - wiemy, jaka jest jego melodia.

- Każdy poeta ma swoje charakterystyczne cechy, które są zauważalne dopiero przy zapoznaniu się z większą ilością twórczości. Dopiero wtedy ujawnia się cecha gówna taka jak słownictwo, styl czy powtarzająca się problematyka. Wspomniała Pani wcześniej o szufladowych zeszytach. Czy mają one charakter cykliczny?

Tak. Pojawiają się one cyklicznie. Wydajemy je w każdą rocznicę czyli na każdy nasz jubileusz. Już wyszło 8 takich zeszytów. Tak się złożyło, że mam przyjemność prowadzić to wydawnictwo, więc już zbieram materiały do kolejnego, styczniowego wydania. Mamy to szczęście, że Spółdzielnia Mieszkaniowa „Budowlani” wspomaga nas i pomaga je wydawać.

- Gdzie można dostać te zeszyty? Jedynie przy kole poezji czy także w księgarniach?

My nie wchodzimy z zeszytami w księgarnie, natomiast na mojej stronie www.walentyna-pawelec.radom.pl jest zakładka „Szuflady” i tam każdy zeszyt jest naniesiony. Myślę, że to najprostsza forma przekazu. Jako administrator strony widzę, że ludzie interesują się naszą zakładką. Najczęściej zaglądają na sprawozdania.

.


Polecany artykuł

Gombrowicz zaprasza na monodram Muzeum Gombrowicza zaprasza w niedzielę, 20 marca na monodram „Jordan” w wykonaniu Doroty...

x