Sytuacja na politechnice tragiczna?

Sytuacja na politechnice tragiczna?
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Jak twierdzi Janusz Kalotka, na uczelni od wielu lat nie robiono nic, by zmienić strukturę szkoły i przygotować ją do nadchodzącego niżu demograficznego.

- Pracowników uczelni jest około tysiąca. Studentów parę lat temu było 10 – 19 tys., a ostatnio już tylko 6 tys. Ze względu na prawie trzykrotne zmniejszenie liczby studentów, ta sama kadra dydaktyczna i administracyjna nie może realizować swoich zadań. Beznadziejnie prowadzono strukturę kadry. W administracji pracuje 500 osób, a w kadrze dydaktycznej jedynie ok. 450 pracowników, przy czym średnia pensja pracownika administracji była wyższa niż średnia pensja nauczycielska – podkreśla Kalotka. 

Kolejnym problemem politechniki, jak informuje Kalotka, jest zdestabilizowanie kadry dydaktycznej. – Przez lata nie byli przyjmowani nowi asystenci. W kadrze dominują 75-letni profesorowie, młodych jest niewielu. Jednocześnie doktorzy to 50-60 - latkowie. Liczba magistrów, którzy mogą stać się doktorami, jest bardzo mała - mówi Kalotka. 

Przykładem może być tu sytuacja Wydziału Mechanicznego. W ostatnim czasie na 23 pracowników naukowych siedmiu skończyło 75. rok życia. Są oni już na emeryturze, a nadal prowadzą zajęcia - mogą to robić jedynie przez następne 5 lat. - Jeśli ten wydział w ciągu tego czasu nie wychowa takiej samej liczby pracowników habilitacyjnych, wydział po prostu przestanie istnieć – podaje Kalotka.

Największym błędem władz uczelni to według Janusza Kalotki przekształcenie się politechniki w uniwersytet. - Na całym świecie buduje się uniwersytety tak jak budowano politechnikę, czyli od podstaw. Najpierw powinna powstać np. Wyższa Szkoła Humanistyczno-Pedagogiczna, a następnie na tej bazie tworzyć uniwersytet. Nie powinno psuć się tego co już istnieje. Politechnika wymaga tylko reformy z punktu widzenia rynku pracy i rynku zapotrzebowania w tym regionie – dodaje Kalotka. - Jeśli ktoś jest dobrym wykładowcą, nie musi być dobrym przedsiębiorcą, a uczelnia to także przedsiębiorstwo, które musi być tak prowadzone – podsumowuje i stwierdza: - Tak czy inaczej życzę uczelni i całej kadrze wszystkiego co najlepsze. 

O tym jak odnosi się do zarzutów Janusza Kalotki, zapytaliśmy rektora politechniki Zbigniewa Łukasika. Który już od października będzie prowadził Uniwersytet Technologiczno-Humanistyczny.

Profesor Łukasik mocno podkreśla, że zmiany jakie mają zajść na uczelni, będą wyłącznie na lepsze. 

– Wiem, że kładzie się nacisk na kierunki ścisłe, jednak rzeczywistość jest taka, że uczelnia prowadzi osiem wydziałów w tym cztery techniczne. Zatem nazwą musimy się dostosować również do kierunków nietechnicznych. Tak jest w wielu uniwersytetach zachodnich, gdzie są prowadzone różne kierunki. Poza tym również i status uczelni jest wyższy - stwierdził Łukasik.

Rektor odniósł się także do aktualnej sytuacji związanej ze zmniejszonym w tym roku budżetem uczelni. – Nie wiadomo dlaczego budżet jest mniejszy. Najprawdopodobniej za bazę wyliczenia pieniędzy dla nas ministerstwo wzięło rok 2009, gdzie akurat mieliśmy mniejszą ilość studentów. Ponadto nie mieliśmy wtedy tylu wydziałów, teraz nie wzięto pod uwagę, że zostały otwarte nowe – tłumaczy.

Profesor odniósł się także do nadchodzącego niżu demograficznego: – Musimy zwiększać atrakcyjność naszych ofert. Musimy tworzyć nowe kierunki, ale w sytuacji ograniczonego limitu przyjęć, zastanawiam się czy jest tego sens - nie chcemy sytuacji gdy będą kandydaci, a my ich nie będziemy mogli przyjąć – podkreśla Łukasik. Rektor  zanegował również twierdzenie Janusza Kalotki, że lepszym wyjściem byłoby rozwijanie politechniki: – My rozwijamy cały czas kierunki techniczne, nie widzę przeszkód, by takowe były na uniwersytecie - stwierdził. -Tak jak wiele jest politechnik, tak wiele jest uniwersytetów. Poza tym to wynika z zapotrzebowania środowiska. Były głosy parlamentarzystów, mediów i studentów, że wśród radomskich szkół nie ma uniwersytetów i nie ma kierunków humanistycznych, dlatego młodzi ludzie muszą wyjeżdżać z Radomia. To jest odpowiedz na apel środowiska radomskiego. Owszem, najlepiej byłoby prowadzić dalej politechnikę, tak byłoby najwygodniej, ale my staramy się zdobywać kolejne szczeble

Rektor potwierdził, że ilość pracowników uczelni jest dostosowana do 19 tys. studentów i dotacja budżetowa nie pokrywa kosztów wynagrodzenia pracowników. - Teraz mamy 8,5 tys., pracowników -  jest to zdecydowanie za dużo, co powoduje, że sytuacja finansowa jest słaba.  Brakuje na wynagrodzenie godzin ponadwymiarowych, na odprawy emerytalne, nagrody jubileuszowe - około 4,5 mil. zł. Dług stale rośnie, co miesiąc do wynagrodzeń dla pracowników brakuje ok. 500 tys. zł. – wyjaśnia rektor. - Teraz, zgodnie z zaleceniem ministra, trzeba ograniczyć kadrę, która powinna być adekwatna do liczby studentów. Zwolnienia są jednym ze sposobów, w jaki politechnika będzie walczyć z narastającym zadłużeniem. Innym sposobem będą granty i dotacje na np. badania. 

Łukasik zanegował informację jaką podał prof. Kalotka, twierdząc, że na uczelni pracuje więcej osób w administracji, przy czym ich średnia pensja jest większa od pracowników naukowych. – To nieprawda. Na uczelni pracuje ok. 500 pracowników naukowych i 400 administracyjnych, pomocniczych. Odnosząc się do zwolnień, jeszcze nie wiemy z jakich działów i z ilu osób będziemy musieli zrezygnować. Na pewno będą to działania etapowe, nie zwolnię 100 osób za jednym razem. Poza tym nie wiem czy to będzie wystarczająca ilość zwolnień - powiedział.

Łukasik skomentował także „starzejącą się kadrę dydaktyczną”: - W tym zakresie nie ma żadnego zagrożenia, są kolejne osoby, które się habilitują - podkreśla rektor.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy