Studia za kratami oczami wykładowcy

Studia za kratami oczami wykładowcy
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

- Stworzenie tego typu grupy studentów było pomysłem ówczesnego dyrektora aresztu śledczego, Jacka Głucha. Mi ten pomysł się spodobał i zaczęliśmy działać – mówi dr hab. inż. Krzysztof Krawczyk, wykładowca na UTH w Radomiu. – Już wcześniej miałem do czynienia z takimi gentelmenami, którzy studiowali w trakcie swoich przepustek na wolność. Postanowiliśmy, by zrobić coś innego i stworzyć osobną grupę. Tak naprawdę pomysł padł już dwa lata temu, przez rok się przygotowywaliśmy a teraz już minął pierwszy rok ich studiów.

Program, w którym biorą udział więźniowie radomskiego zakładu penitencjarnego jest jedynym takim w Polsce. Przez dwa pierwsze lata studenci będą uczyć się w Areszcie Śledczym w Radomiu. Ostatnie półtora roku spędzą już, jak inni studenci w salach wykładowych uczelni, a przede wszystkim w laboratoriach.

Na razie uważam, że połączenie grup więźniów i zwykłych studentów jest dobrym pomysłem. Jeszcze nasze społeczeństwo nie zostało do tego przygotowane – podkreśla Krawczyk. - Jednak wszyscy jesteśmy niezwykle zaskoczeni faktem jak bardzo ci studenci są zmobilizowani. Bardzo się starają, co owocuje wysokim poziomem wiedzy, powiedziałbym, że jest on wyższy nawet niż aktualnych studentów uczelni. Nasze zajęcia często wykraczają poza tematy obowiązkowe. Często na przerwach podchodzą do nas i zadają masę dodatkowych pytań, po czym przechodzimy do niezwykle ciekawych dyskusji – dodaje.

Na wykład codziennie do wiezienia dojeżdżają wykładowcy UTH. Czy nie obawiają się więźniów z wieloletnimi wyrokami?

- Od początku nie miałem żadnych obaw. Wykłady prowadzą nawet piękne młode kobiety, które mówią, że panuje tam wysoka kultura i wręcz odpoczywają na zajęciach przeprowadzonych z tą specjalną grupą w areszcie śledczym – z uśmiechem informuje wykładowca – Od samego początku, gdy rozmawiałem z każdym po kolei i informowałem jak będzie to wyglądać, wyrażali chęć współpracy – opowiada Krawczyk.

W tym roku planowano utworzenie kolejnego rocznika studiów dla więźniów radomskiego zakładu, jednak nie udało się otworzyć grupy z powodu zbyt małej ilości chętnych. - Ja nie mam wpływu na dobór osób, które mogą wziąć udział w programie. Przykro mi jednak, że Ministerstwo Sprawiedliwości nie interesuje się i nie pomaga. Podkreślę, że samymi ideami i dobrymi chęciami nie uda nam się pociągnąć dalej tego programu. W zakładach penitencjarnych w Polsce jest ok. 80 tys. ludzi. Z pomocą ministerstwa i promocją programu nie było by najmniejszego problemu zorganizować kolejne grupy, a w przyszłości poszerzyć nawet o nowe kierunki. Jednak jeśli już sama centrala nie zainteresuję się tym co my pokazaliśmy i osiągnęliśmy, to pomysł umrze śmiercią naturalną. Jednak jak na razie studia idą lepiej niż sami przypuszczaliśmy. Już niedługo będą mieć dostęp do komputerów, w następnym roku odbędą się normalne obowiązkowe praktyki i cóż będą to normalni inżynierowie – podsumowuje Krzysztof Krawczyk.

A jak Wy, studenci odnosicie się do tego sposobu resocjalizacji? Czy bylibyście gotowi na dołączenie do waszej grupy studentów, którzy są skazani? Prosimy o wasze komentarze.

Nina Zaborowska

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy