JEDLNIA-LET.: "Znalazł rozwiązanie problemu"

JEDLNIA-LET.:
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Dla niej miał to być romantyczny spacer po lesie z ukochanym. Dla niego pretekst do „rozwiązania problemu”...

Sobota, 15 sierpnia, piąta rano. Dzwoni telefon. Nieznany numer. Magda odebrała. To był Kuba – jej chłopak. Przyznał, że nie może spać i zaproponował jej  spacer po lesie. 

Tego dnia założył robocze buty i bluzę, którą dostał w prezencie na urodziny od swojej dziewczyny i jej mamy. Na ręce włożył czarne skórzane rękawiczki, pod pretekstem, że jest mu zimno.  - Moje dziecko nieświadome tego, co się wydarzy poszło z nim na spacer – mówi zrozpaczona mama dziewczyny. Dzisiaj Magda dziękuje Bogu, za to, że Kuba nie wziął ze sobą noża, który zawsze nosił.

Szkolna znajomość 

Poznali się w szkole. Od dwóch lat chodzili do tego samego gimnazjum. Parą byli od września ubiegłego roku. - Nic nie wskazywało na to, że  mają jakieś problemy. Zazwyczaj znajomi mówili, że bardzo się kochają, że to piękna para, ale w ostatnim czasie Magda narzekała, że Kuba nie chce w ogóle się z nią spotykać. On nie chciał przychodzić do niej do domu. Miał ewidentnie jakiś problem. Jak się okazało, że Magda jest w ciąży, to nie pozwalał jej o tym nikomu powiedzieć. Do znajomych mówił, że pozbędzie się tego problemu – mówi  koleżanka poszkodowanej. 

Miły, fajny, uśmiechnięty...

Jak przyznaje mama Magdy, chłopak przychodził do nich do domu. - Znałam go. Miły, fajny, uśmiechnięty, no może trochę cichy. No jak to chłopak, wstydził się  rodziców, bo przychodził do dziewczyny, ale nigdy nie było tak, żeby uciekał przed nami – relacjonuje. 
 
Dzień przed feralnym dniem Magda piekła ciasto z myślą o Kubie. Cieszyła się, że spędzą razem miły dzień, zjedzą ciasto i pójdą na festyn. 

O ciąży rodzice Magdy dowiedzieli się, w tym samym dniu, kiedy doszło do dramatycznego wydarzenia. Ale o tym, że z dziewczyną działo się coś niepokojącego rodzice zauważyli znacznie wcześniej. Nikomu nie chciała zdradzić co się dzieje. - Kuba odkąd dowiedział się, że będzie ojcem niszczył ją psychicznie.  Widać było, że coś z córką jest nie tak. Cały czas  pytaliśmy ją z mężem, żeby powiedziała nam co się dzieje. Tłumaczyła, że to stres przed egzaminem gimnazjalnym – opowiada  mama Magdy.

Perfidny plan

Dla niej miał to być mile spędzony czas z chłopakiem. Dla niego był to pretekst do rozwiązania problemu. Kilka dni wcześniej Magda mówiła do mamy: „Kuba się uspokoił, zmienił. Powiedział, że będzie się troszczył o mnie”...

-Zapamiętała, że dwa razy chodził w krzaki. Wyglądało to tak, jakby szukał miejsca – relacjonuje całe zdarzenia mama dziewczyny. - Kiedy znalazł odpowiednie, zawołał ją, że jest tam żerowisko dzików. Usiadł na niej, przygniótł mocno nogami, brzuch jej docisnął i zaczął ją dusić w tych rękawiczkach. Magda krzyczała, ale jak przyznała, to nie był to krzyk wydobywający z jej ust, ona słyszała wewnątrz swój głos. Zaczęła go drapać, bronić się,  próbować wyciągać telefon. Na chwilę przestał, żeby ją przytulić i pocałować, po czym mocnej zaatakować jeszcze z większą siłą. Moje dziecko obudziło się po pewnym czasie. Nie wiedziała co się dzieje. Leżała na plecach z rękoma do góry. Telefon wyrzucił do wody. Po tym wszystkim spokojnie poszedł do domu. A o godzinie 10 służył do mszy. Magda odzyskała przytomność. Biegała od domu do domu, szukając pomocy. Jakaś pani podprowadziła ją do kolegi ze szkoły. Jego babcia przywiozła Magdę  do domu całą roztrzęsioną , brudną i zszokowaną. Ja nie wiedziałam, co się z moim dzieckiem dzieje. Proszę sobie wyobrazić. Wpada dziecko i mnie przeprasza. Za co ty mnie przepraszasz? – pytam córki. Odpowiada mi: „Kuba chciał mnie zabić, bo jestem w ciąży!” 

- Jak trzeba być perfidnym człowiekiem, żeby wcześniej zabić, a później iść do kościoła. Jak tak można?! - zadaje sobie pytanie zdruzgotana matka. - To on miał taki perfidny plan, wcześniej szukał środków wczesnoporonnych. 3 sierpnia napisał, że będzie się troszczył. Aż w końcu znalazł rozwiązanie. To jest takie rozwiązanie? Żeby zabić?! - dodaje. 


„Chciałabym, żeby odpowiadał jak dorosły”

- Nie chce używać ostrych słów, nie mam siły płakać, proszę tylko o jedno, żeby sąd nie patrzył na niego jak na małoletniego. On z premedytacją zapanował wszystko i chciał zabić, nie tylko jedną osobę, ale  również nienarodzone dziecko. Chciałabym, żeby odpowiadał jak dorosły, żeby  moja córka się nie bała wyjść na ulice. Musimy dążyć do tego, żeby został ukarany. On planował tą zbrodnie. To, że Magda żyje to jest cud od Boga, bo ona była 20 minut nieprzytomna. Bo gdyby wziął sznurek czy kamień i ją dobił, to dzisiaj nie miałabym dziecka... - mówi wstrząśnięta matka Magdy.

Imiona zostały zmienione.

KS /fot. cozadzien.pl

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy