Ojciec dwulatka pikietuje przed sądem

Ojciec dwulatka pikietuje przed sądem
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

[gallery id=1119]

Na schodach przed sądem przy ul. Żeromskiego Sebastian Nadolski wystawił 3 tablice, w tym jedną ze zdjęciami syna, mającymi ukazywać obrażenia dziecka. - Dochodzi do przemocy wobec mojego syna Fabiana ze strony matki. Nie jest to do końca jej wina, bowiem cierpi ona na neurodegradacyjną chorobę mózgu, ubytki korowe na co mam zaświadczenia. Jest agresywna i impulsywna – wyjaśnia.

OJCIEC: DZIECKO OFIARĄ PRZEMOCY

Syn Sebastiana Nadolskiego przyszedł na świat w lipcu 2012 roku. Jak opowiada mężczyzna, początkowo zajmował się dzieckiem pięć razy w tygodniu po kilka godzin dziennie, w czasie kiedy matka przebywała w pracy.

- W grudniu matka Fabiana fałszywie oskarżyła mnie o różne rzeczy, m.in. o znęcanie się nad dzieckiem. Nigdy oficjalnie nie postawiono mi takich zarzutów. Mam dowody, filmy, dzięki którymi się wybroniłem. Doszło do tego, że sąd przydzielił mi kuratora, w obecności którego dwa razy w tygodniu mam spotkania z dzieckiem. Za co płacę 2 tys. zł miesięcznie. W uzasadnieniu podano, że kurator jest mi przydzielony, ponieważ: „ciągle nagrywam i fotografuję dziecko celem dokumentowania niewłaściwej opieki matki” - powiedział.

Sebastian Nadolski jest przekonany, że dziecko jest ofiarą przemocy ze strony matki.

- Są wydawanie opinie fałszujące stan zdrowia matki. Posiada ona różne koligacje i znajomości ze środowiskiem sędziowskim i politycznym w Radomiu, dlatego zapadają takie decyzje. Ja występuję w obronie swojego syna. Ta sprawa została rozbita na kilka postępowań, toczy się w Sądzie Rejonowym i Okręgowym, przez prokuraturę wszczęte jest również śledztwo. Walczę o pozbawienie matki opieki nad synem ze względu na jej stan zdrowia. Nie chce pozbawiać jej styczności z dzieckiem, bo zawsze będzie matka, ale ze względu na to co robi nie powinna się opiekować synem – wyjaśnił.

Prokurator Rejonowy Andrzej Alberski potwierdził, że z urzędu toczą się dwa śledztwa w sprawie, jednak dla dobra małoletniego nie są udzielane żadne informacje.

MATKA: JESTEM NĘKANA

- Od jakiegoś czasu jestem nękana przez tego pana. Już około 20 razy byłam wzywana do prokuratury, gdzie wszystkie śledztwa były umarzane. Wyroki sądu również są na moją korzyść – mówi Aneta Skonieczna, matka chłopca. - Ten pan podważa wiarygodność wszystkich: sądów, prokuratury, kuratorów, chce żebym była skierowana na badania psychiatrycznie, a nie wspomina, że sam został na takie pokierowany. Zarzuca mi, że dziecko jest bite i maltretowane, a żadna z przedstawianych przez niego obdukcji tego nie potwierdziła. Sfotografowane przez niego rzekome siniaki i zadrapania, będące jak on uważa dowodami przemocy, są normalnymi obrażeniami, które nabywają małe dzieci np. ucząc się chodzić. To potwierdzili lekarze. Otrzymałam wcześniej informacje o tym, że będzie protestował... Cóż, podejmuje on wiele działań, którymi chce mnie i moim dzieciom uprzykrzyć życie. Fakt, że od 11 lat nie utrzymuje on żadnych kontaktów z dwójką swoich starszych dzieci też powinien o czymś świadczyć. Odsyłam do sądowych akt sprawy, tam wszystko jest dokładnie wyjaśnione.

SĄD: ZAPRZECZAMY INSYNUACJOM

Sebastian Nadolski poprzez swój protest chce również doprowadzić do odwołania dwóch sędziów radomskiego Sądu Rejonowego.

- Stanowczo zaprzeczam, jakimkolwiek insynuacjom, że sąd działa pod jakimikolwiek naciskami, czy to ze strony środowisk politycznych, czy władzy wykonawczej. Sąd jest niezawisły, niezależny i samodzielnie podejmuje decyzje. W kwestii, o której mowa toczą się dwie rozprawy o charakterze rodzinnym, które jeszcze się nie zakończyły - powiedziała Joanna Kaczmarek-Kęsik, rzecznik Sądu Okręgowego w Radomiu.  - Każdy obywatel jeżeli nie zgadza się z decyzją sądu w pierwszej instancji, ma prawo odwołać się od wyroku w drugiej instancji. Jest to konstytucyjnie zagwarantowane.

Aleksandra Jabłonka/ fot. M.S.

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy