Justyna Kowalczyk żegna się ze sportem?

Justyna Kowalczyk żegna się ze sportem?
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

JUSTYNA KOWALCZYK ŻEGNA SIĘ ZE SPORTEM ?

Tak wynika z wywiadu, którego udzieliła właśnie tygodnikowi „Newsweek”. Cytujemy:

- W kwestii zawodowej czas najwyższy żegnać się z nartami. W kwestii prywatnej również wiem, czego chcę.

Wygląda na to, że problemy, jakie dosięgły naszą mistrzynię olimpijską, Justynę Kowalczyk, znacząco zmieniły Jej podejście do życia. Przypomnijmy, wszystko zaczęło się od wywiadu, którego udzieliła w czerwcu „Gazecie Wyborczej”. Opowiedziała w nim szczerze o swojej karierze ale i po raz pierwszy o prywatnym życiu. O romansie z żonatym dziennikarzem sportowym, ciąży i jej stracie. O ogromnej depresji i życiowych problemach. Polska była wtedy zszokowana…

Co wydarzyło się przez te cztery miesiące w życiu Justyny czytamy w najnowszym „Newsweeku”:

-  (…) jestem pewna, że już nigdy nie będą taką wesołą i ufną kobietą, jaką byłam kiedyś. To była metoda małych kroczków. Żeby dbać o siebie. Żeby odzyskać apetyt. Żeby ciągle nie wymiotować. Żeby nie bać się wszystkiego. Żeby próbować spać przynajmniej odrobinę. Żeby mieć motywację, by wyjść z kąta. Potem przyszedł czas na treningi, naukę, czytanie. Bardzo wiele dała mi praca nad doktoratem. Problemy odebrały mi zupełnie radość z nart. Więc nie byłam takim sportowcem, jakim chciałabym być (...) Poprzednich dwóch lat mojego życia - poza wspomnieniami z Soczi - nie mogę pod żadnym względem nazwać dobrymi. Jeśli mogłabym te dwa lata wyciąć, wycięłabym je jednym machnięciem nożyczek.

Co działo się z Justyną w tak trudnym dla Niej momencie życia?

- (…)Zwykły smutek, nawet wielki, nie doprowadza człowieka do takich stanów i nie prowokuje takich czynów, jakie stały się moim udziałem. Bardzo poważny problem się zaczął od poronienia dziecka. (...) Kilku lekarzy zdiagnozowało, że depresja była po dziecku, ale jej przyczyną były wcześniejsze stresy (...) Od samego początku wyszłam z założenia, że walczę o siebie. O życie i zdrowie. Bo najważniejsze było to, czy ja tu w ogóle będę... Żadne lekarstwa, a prób było kilka, nie pomagały, wręcz przeciwnie, tworzyły jeszcze większą matnię. Bo na początku i przez długi czas myślisz sobie: po co? Po co, to jest najważniejsze pytanie w głowie.

(BONO), fot. Wikipedia

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy