Jechał za szybko, a i tak mu się upiekło - znany może więcej?

Jechał za szybko, a i tak mu się upiekło - znany może więcej?
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Sprawa jest dosyć interesująca. Znany kierowca rajdowy Krzysztof Hołowczyc, dokładnie 29 października 2013 roku pędził po krajowej siódemce. Dokąd tak bardzo się spieszył nie wiadomo, ale policjanci, którym przyszło rajdowca zatrzymać zgodnie twierdzą, że przekroczył prędkość 204 km/h. To jedynie 114 km/h więcej niż dopuszcza ograniczenie prędkości – które na siódemce wynosi 90km/h. Przyjęcia mandatu kierowca odmówił, a sprawa trafiła do sądu w Mławie. Ten uznał go winnym, ale nie przekroczenia prędkości o 114 km/h, tylko o… 71. Jak twierdził biegły, samochód wcale tak szybko nie jechał, a sędzia zgodził się z jego opinią. Zasądzono więc karę 4000 złotych grzywny, plus koszty sądowe. Hołowczyc od wyroku się odwołał, ale pisma apelacyjnego… nie podpisał ani on, ani jego adwokat. Jak skończyła się sprawa wyjaśnia sędzia Iwona Bartoszewska w Fakcie.

„Sąd nie mógł takiej apelacji przyjąć, więc musiał wezwać obrońcę i obwinionego do uzupełnienia braków formalnych. To wszystko przeciągało się z powodu terminów przysługujących obrońcy i obwinionemu, czasu doręczeń. A czas biegł. Ostateczne termin rozprawy został wyznaczony na 16 listopada. Jednak 29 października sprawa się przedawniła. Postępowanie trzeba umorzyć, bo minęły 2 lata od daty popełnienia wykroczenia.”

Hołowczyc w wywiadzie dla dziennik.pl nie kryje radości.

„Dosłownie kilka dni temu wróciłem z wyjazdu i dostałem informację od prawnika, że sprawa została umorzona. I cześć, już po wszystkim.„

No cóż, to jedna z możliwości załatwiania tego typu spraw...

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy