Recenzja na lato - "Wolverine"

Recenzja na lato -
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ

Wolverine to jeden z najpopularniejszych mutantów z kart komiksówX-MenMarvela. Na ekranach kin pojawił się już kilkakrotnie wraz z innymi bohaterami, dostał nawet swój własny filmX-Men Geneza: Wolverine, który niestety okazał się być poniżej oczekiwań. Teraz wszyscy jego fani mogą zobaczyć go w kolejnej produkcji zatytułowanej po prostuWolverine. Czy warto?


Warto. Film jest zdecydowanie lepszy od poprzednich. Przepełniony akcją i przyprawiony szczyptą zawadiackiego humoru – takiego w stylu Jamesa Bonda, który nadał nowej przygodzie Logana specyficznego charakteru. Niektórzy przyrównują nową przygodę Logana właśnie do ostatniej misji agenta 007, gdyż twórcy zagłębili się w psychologię bohatera i problemy wewnętrzne, jakie nim targają.

Film rozpoczyna się w momencie, gdy Logan ukrywa się głęboko w górach, a długie chłodne wieczory spędza na piciu whisky i słuchaniu radia. W końcu zostaje odnaleziony przez tajemniczą Yuiko, która zabiera go do Tokio przed oblicze człowieka, któremu przed laty Logan uratował życie, a który teraz, u kres swego życia, chce ulżyć jego cierpieniu, jakim jest dla niego długowieczność. A przy okazji rozpoczynają się wszelkie intrygi, pościgi i walki.

„Wolverine” to przede wszystkim film akcji – tej jest tutaj pod dostatkiem. Japonia do doskonałe miejsce, aby wyciągnąć z szuflady nowych adwersarzy, jakimi są ninja i yakuza, nasz bohater ma więc z kim powalczyć i z kim się poganiać po ulicach miasta. W walce Logan oczywiście najlepiej sobie radzi przy użyciu swoich wysuwanych z knykci ostrzy, które po sztucznawym wyglądzie w poprzednich filmach, doczekały się nareszcie odpowiedniego liftingu. Efekty specjalne są niesamowite, a kilka scen – m.in. walka na dachu pociągu – na pewno zapadnie w pamięci wszystkich kinomaniaków. Podobnie jak piękne, malownicze widoki na japońskie wioski.

Jak zwykle trzeba też pochwalić Hugh Jackmana w roli Wolverine'a – zawsze sprawdzał się w tej roli kapitalnie, tak jest też i tutaj, i ciężko sobie wyobrazić jakiegokolwiek innego aktora na jego miejscu. Szkoda jednak, że reszta postaci nie zapada już tak bardzo w pamięci. Wszyscy wypadają co najwyżej dostatecznie, ale nie oszukujmy się też, scenariusz zmuszał ich do wspinania się na wyżyny aktorstwa. Ale warto wspomnieć o Mariko (Tao Okamoto), którą Wolverine przez większość filmu ochrania, a która jest bardzo ładna i idealnie pasuje na dziewczynę dla naszego bohatera,. Mutantka Yuiko (Rila Ai Fukushima), obdarzona darem przepowiadania przyszłości i całkiem nieźle radząca sobie w sztukach walki, również ma swój urok.

Filmy tego typu lubi się albo nie. Widać, że „Wolverine” chciał być czymś więcej, niż ostatecznie został, ale końcowy efekt nie jest też zły. Cierpienia Logana wypadają trochę zbyt blado i sprowadzają się głównie do snów, w których bohater jest dręczony przez przez swoją ukochaną, którą przed laty stracił. Nie za bardzo czuć to odkupienie, które zaznaje na końcu. Prawdopodobnie gdyby filmem zajął się Darren Aronofsky, który faktycznie dostał taka propozycję, na pewno zostałoby to wykonane dużo lepiej. A tak film w skali szkolnej zasługuje na naciąganą czwórkę. Końcówka jest średnia, ale ciężko, żeby gatunek nagle nas czymś zaskoczył, niż zwykłym „łubudu”. Całościowo „Wolverine” pozostawia pozytywne wrażenie i jest to film w sam raz do kina na lato. Filmy o superbohaterach przeżywają ostatnio prawdziwy renesans, dobrze więc, że „Wolverine” znajduje się w gronie tych udanych produkcji.

Tomasz Woźniak

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy