Recenzja na lato - "Byzantium"

Recenzja na lato -
Najlepsze wiadomości video z Radomia znajdziesz na naszym kanale na YouTube - TUTAJ
Dwie kobiety, Clara (Gemma Arterton) i Eleanor (Saoirse Ronan), ścigane przez tajemniczego prześladowcę, znajdują schronienie w podupadłym kurorcie nad oceanem. Kiedy na jaw wychodzi ich skrzętnie skrywana tajemnica, dochodzi do serii dramatycznych wydarzeń, których geneza sięga kilku wieków wstecz.



Zastanawiam się, do kogo właściwie skierowany jest ten film: do miłośników prawdziwych, klasycznych wampirów w stylu hrabiego Drakuli i Lestata z „Wywiadu z wampirem”, czy też może dziwacznych tworów współczesnej kinematografii typu „Zmierzch”? Odnoszę wrażenie, że do żadnej z tych grup, choć „Byzantium” miejscami stara się przypodobać im obu.

Film jest co najwyżej średni, chociaż posiada kilka ciekawych motywów i momentów, od czego zacznę. Przede wszystkim klimat filmu jest idealny dla tego typu opowieści: jest sennie, chłodno, przytłaczająco. Tytułowe Byzantium, które wkrótce staje się burdelem, stanowi charakterystyczną dla wampirów kryjówkę w tego typu produkcjach. Główna bohaterka również posiada swój urok, ciekawym pomysłem jest, iż postanowiła żywić się krwią wyłącznie osób starszych i schorowanych, które wkrótce umrą, a którym jawi się ona jako anioł, który zabiera ich do nieba. Plus momentami do głosu cały czas przesadnie opanowanej Eleanor dochodzi jej wampirza natura i żądza krwi, co zostało bardzo dobrze przedstawione i powinno się wszystkim podobać. Również widoki, zdjęcia i praca kamery w filmie jest bardzo dobra.

A teraz o niestety licznych bolączkach tego filmu. Największą jest jego zbyt powolne tempo i brak naprawdę dobrej akcji. Postacie wprawdzie stale się gdzieś przemieszczają i coś robią, ale nie jest to ani ciekawe, ani nie prowadzić do niczego. W tym filmie praktycznie nic się nie dzieje. Historia nie porywa, postacie nie zapadają w pamięci. Ostatecznie wszystko sprowadza się do tego, że Eleanor ma dość życia w ruchu, pełnego tajemnic i kłamstw oraz braku stabilności, podczas gdy jej matka w zupełności w takim życiu się odnajduje. Wątek, który liczyłem, że się przez film rozwinie, a więc tajemnicze bractwo, został potraktowany zupełnie po macoszemu i równie dobrze mogłoby w filmie ich w ogóle nie być. Wampiry w „Byzantium”, a właściwie – jak zostały określone - wąpierze, ani nie mają ostrych kłów, ani nie giną w blasku słońca. Ofiary ranią ostrymi szponami, które wyrastają im jak na zawołanie na kciukach. Zbędne udziwnienie. Ale też wampiry w tym filmie nie powstały w klasyczny sposób poprzez ugryzienie innego wampira, co można przez swoją oryginalność zaliczyć na plus... Film gubi się też trochę ze swoją własną tożsamością. Czasami przechodzi w naciąganą pseudopoetyckość, co bardziej drażni, niż dodaje mu kolorytu.

Sądząc po frekwencji w kinie, film jest chyba skierowany głównie do uczennic gimnazjów. Niefortunnie dla filmowców, ja nie znajduję się w tej grupie odbiorców, toteż odradzam oglądania go w kinie, gdzie zamiast niego można z pewnością znaleźć coś o wiele lepszego. Szkoda, bo temat miał potencjał.

Tomasz Woźniak

Najświeższe wiadomości z Radomia i regionu znajdziesz na profilu CoZaDzien.pl na Facebooku - TUTAJ

Polecamy